Krytyka w Internecie: jak poradzić sobie z hejterem?

fot.123rf

Prowadząc blog, wypowiadając się na forach dyskusyjnych czy komentując wpisy na Facebooku, jesteśmy narażeni na złośliwe żarty czy krzywdzące opinie, które potrafią nie tylko wyprowadzić z równowagi, ale i zranić. Jak na nie reagować?
Niewybredne komentarze pod naszymi zdjęciami, przytyki pod publikowanymi wpisami mogą dotyczyć zarówno naszej aktywności zawodowej, jak i prywatnej. Na Facebooku sprawa okazuje się prosta – wystarczy ustawić filtry prywatności swojego profilu. Gorzej, gdy ktoś zadaje nam ciosy poniżej pasa w publicznej dyskusji czy na zawodowym blogu.

reklama

– Na stronie pewnego portalu literackiego publikowałam recenzje książkowe, także kontrowersyjnych lektur – opowiada Ola, dziennikarka freelancerka. – W pewnym momencie zyskałam „wierną” czytelniczkę. Nie tylko wytykała mi błędy stylistyczne i interpunkcyjne, ale także komentowała moje teksty zwykle jednym zdaniem, typu: „Kolejna recenzja – dno”, „Następny tekst tej żałosnej grafomanki”. Dziś domyślam się, że nie chodziło o same teksty, a o wyrażane w nich poglądy, i stąd ta próba dyskredytacji. Ale swoimi komentarzami moja hejterka zatruła mi życie na długie tygodnie – dodaje.

Dlaczego krytyka w sieci tak rani? – Ponieważ ważne jest dla nas zachowanie pozytywnej samooceny, pochlebnego mniemania o sobie jako o osobie dobrej: zdolnej, moralnej, sprawnej, dobrze przystosowanej do życia społecznego. Rani, bo atak na nas obniża naszą samoocenę i integralność. Ale moim zdaniem nie wszystkich to rani. Wiele osób radzi sobie z utrzymywaniem pozytywnej samooceny w ten sposób, że obniża wartość źródła ataków, np. uważając niepochlebne anonimowe opinie za nieważne – tłumaczy dr Lucyna Kirwil, psycholog ze SWPS.

Z kim masz do czynienia?

Kim jest hejter? Słowo pochodzi od angielskiego hate – „nienawidzić” i obecnie powszechnie nadawane jest autorom złośliwych, nieprzyjemnych, obrażających, a często czysto nienawistnych komentarzy. Według raportu Wyższej Szkoły Biznesu w Dąbrowie Górniczej co trzeci użytkownik Internetu w wieku od 12 do 35 lat padł ofiarą agresji w sieci. Nie zawsze chodzi jedynie o bezpodstawne, anonimowe wyżycie się na drugiej osobie.

– Poza potrzebą atakowania innych komentujący mogą kierować się np. misją wymierzania sprawiedliwości osobom, które w ich mniemaniu są niemoralne, szkodzą społeczeństwu i wobec tego zasługują na karę. Stąd tak wiele ataków na osoby znane z mediów, aktorów, gwiazdy estrady, celebrytów, polityków – mówi dr Lucyna Kirwil.

– Hejterzy byli, są i będą. To normalne w każdej społeczności, choć ci w Internecie są bardziej zaciekli. Dlaczego? To proste – tutaj ukrywają się pod maską anonimowości. Tu mogą wylać swoje frustracje w prosty sposób, nie patrząc komuś w oczy – mówi Michał Górecki, bloger (http://goorek.net), który – jak sam przyznaje – jest uzależniony od Internetu i siedzenia na Facebooku. Jego zdaniem zachętą dla hejterów jest anonimowość.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »