Leki na całe zło: po co nam psychotropy?

fot.123rf

Przynoszą upragniony dystans, spokój i ukojenie, pomagają znieść trudne życiowe sytuacje. Łagodzą objawy depresji i nerwicy. To dobra strona leków psychotropowych. Ta zła? Coraz więcej ludzi, chcąc uciec przed bólem i stresem, zaczyna ich nadużywać.
SMS Agnieszki do internistki: „Mogę wpaść wieczorem po receptę? Mam stresujące spotkanie, zabrakło mi proszków”. Po chwili odpowiedź: „Nie ma mnie w mieście”. Agnieszce zaczyna walić serce. „Dziś już brak miejsc, doktor jest na urlopie, proszę dzwonić jutro”, słyszy, gdy próbuje umówić się u jednego psychiatry, drugiego, trzeciego. Przeszukuje torebki, wyrzuca rzeczy z szuflad, kosmetyczki. Opróżnia też portfel – kiedyś wsadziła tam pastylkę uspokajającego afobamu. Może tabletka się ukruszyła i znajdzie choć odrobinę? W końcu dzwoni do kuzyna neurologa. „Od kiedy ty to bierzesz? Ile tabletek dziennie? Coś jeszcze łykasz?” – słyszy następnego dnia w jego gabinecie. To jest upokarzające. Ale zniesie wszystko, byle tylko dostać receptę. Ona, 37-latka, mama dwóch chłopców, przewodnicząca szkolnej rady rodziców, tłumaczka. „Zachowuję się jak narkomanka”, myśli. Wieczorem znów czyta na internetowych forach historie ludzi, którzy biorą leki nasenne, uspokajające, antydepresyjne. Wymieniają się opiniami na temat poszczególnych specyfików, ich działania, efektów ubocznych. Opisują, jak ciężko niektóre z nich odstawić. „Jestem w matni”, stwierdza.

reklama

Dostępność

Ze statystyk: Codziennie łykamy co najmniej milion antydepresantów, to o 20 procent więcej niż kilka lat temu. Tak wynika z badań profesora Janusza Heitzmana, prezesa Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, profesora Instytutu Psychiatrii i Neurologii. Łykamy też leki nasenne i uspokajające. Leki psychotropowe weszły na rynek w latach 60. i przyniosły rewolucję w radzeniu sobie z problemami natury psychicznej. Największą popularność zyskało valium i relanium. Początkowo uchodziły za bezpieczne, dopiero w latach 70. badania wykazały ich właściwości uzależniające. Jak to wygląda dzisiaj? Nie ma oficjalnych aktualnych danych statystycznych, ile osób dziś nadużywa tych leków, ale według szacunków jest to kilka milionów ludzi. Ta liczba będzie prawdopodobnie rosnąć. Według badań co piąta dorosła osoba doświadcza na którymś etapie życia zaburzeń psychicznych. Najczęściej są to nerwice, zaburzenia lękowe, depresje oraz psychozy. Już ponad połowa Polaków obawia się o swoje zdrowie psychiczne.Karina Chmielewska, psychiatra z Instytutu Psychitarii i Neurologii: – W samych lekach nie ma nic złego, wręcz przeciwnie, są sytuacje, kiedy są niezbędne. Ich celem jest pomoc człowiekowi, wyciszenie niepokojących objawów, które utrudniają prawidłowe funkcjonowanie. Ale należy je brać według ściśle określonego reżimu, wskazań psychiatry. Leki nie rozwiązują problemów, ale łagodzą objawy chorobowe, i dlatego farmakoterapii powinna towarzyszyć psychoterapia. W Polsce za mało mówi się o szkodliwości długoterminowego brania leków, szczególnie tych z grupy benzodiazepin, które mają właściwości uzależniające. Otwarcie mówimy o alkoholizmie, narkomanii, ostatnio o hazardzie. Lekomania to wciąż tabu. Szczególnie że łatwiej zracjonalizować sobie konieczność brania. Przecież to nie są używki, tylko lekarstwa, przepisał mi je lekarz.

Agnieszka: Od czterech lat bierze proszki uspokajające. Najpierw xanax, potem jego tańszy odpowiednik – afobam, teraz lorafen. Łykała też antydepresyjne trittico. Od roku „odzwyczaja się od leku”. Większość jej koleżanek miała epizod z psychotropami. To między innymi dlatego Agnieszka powtarzała sobie: „To żaden problem, tak żyją dziś wszyscy”.

Beata: Nie ma dzieci, ma za to dobrą pracę. Ale stresującą. Od dwóch lat nie zasypia bez nasennego stilnoksu, przed stresującymi produkcjami sięga po uspokajający clonazepam. Codziennie bierze też antydepresyjny seronil. Myśli o odstawieniu.

Marta: Przez dwa lata brała efectin, regularnie łykała tabletki nasenne. A kiedyś myślała: „Ci, co biorą psychotropy, są słabi”. Jej myślenie zmieniła śmierć taty. I ciąża, którą poroniła.

Powód

Według badań: Od początku polskiej transformacji ustrojowej najlepiej sprzedającymi się farmaceutykami są leki przeciwbólowe oraz nasenne i uspokajające – tak wynika z analiz Grażyny Świątkiewicz z Zakładu Badań nad Alkoholizmem i Toksykomaniami.

Ze statystyk: 85 proc. osób badanych przez profesora Heitzmana oceniło warunki panujące w naszym kraju jako szkodliwe dla zdrowia psychicznego. Powodem sięgania po różnego rodzaju psychotropy są: lęk przed bezrobociem (według 77 proc.), kryzys rodzinny (47 proc.), brak pieniędzy. Aż 25 procent Polaków czuje się wykończonych, 28 proc. twierdzi, że są zmęczeni,16 proc. – bardzo zdenerwowani, a 12 proc. odczuwa smutek i zmęczenie.

Karina Chmielewska: – Myślę, że łatwość sięgania po leki psychotropowe ma wiele wspólnego ze współczesną filozofią pod hasłem: Quality of Life. Chcemy mieć po prostu wygodnie – dom z podgrzewaną podłogą, filet bez ości, samochód zamiast autobusu. Robimy wszystko, żeby ułatwić sobie życie. Tak samo chcemy nie czuć bólu.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »