Metoda Dwupunktowa, czyli klucz do twojego szczęścia

Jeśli powiem Ci, że Twoje życie może być lekkie, radosne i przyjemne, to mi uwierzysz czy raczej pomyślisz, że to jakieś bzdury, chwyt marketingowy? A może bliższe Ci są przekonania typu: „Nic nie ma za darmo”, „Życie wymaga kompromisów”, „Nie można mieć wszystkiego” itp., itd.? Czy z tym łatwiej jest Ci się zgodzić? A jeśli teraz dodam, że świat jest taki, jaki myślisz, że jest, to dostrzegasz jakieś zależności? Widzisz swój wkład w Twoją rzeczywistość? Nie martw się, mam dla Ciebie dobrą wiadomość – MOŻESZ TO ZMIENIĆ!
Wiem, co mówię, ponieważ sama tego doświadczyłam.

reklama

W kwietniu tego roku wzięłam udział w warsztatach Metody Dwupunktowej. Zdecydowałam się na nie, ponieważ mimo wieloletniego podążania ścieżką rozwoju i nieustannej pracy nad sobą ciągle czułam, że nie mogę ruszyć z miejsca, jakby mnie trzymały kotwice wbite głęboko w ziemię. Miałam ogromną ochotę wyrwać je raz na zawsze.

Na zajęciach najpierw dowiedziałam się, że wszystko jest energią, choć przecież powinnam o tym pamiętać po lekcjach fizyki w podstawówce. Wszystko jest energią – ja, moje ciało, moje ubranie, przedmioty, które mnie otaczają, ale też moje myśli, uczucia, absolutnie wszystko.

No dobrze. I co dalej?

Jeśli wszystko jest energią to znaczy, że drga z odpowiednimi częstotliwościami, a podobne częstotliwości się przyciągają. Jeśli jestem wierna jakiemuś przekonaniu, to w mojej rzeczywistości pojawiają się takie zdarzenia, które mnie w nim jeszcze bardziej utwierdzają. To działa jak magnes. Stąd zjawiska typu: „A nie mówiłam!” oraz „Dlaczego zawsze mnie się musi to przytrafiać!?”

Niestety, nie chodzi tutaj wyłącznie o przekonania, ale o ogromne ilości wzorców energetycznych, które nosimy w sobie mimo woli, nieświadomi ich istnienia, a które są wynikiem naszych przeżyć od dnia narodzin, albo jeszcze wiele, wiele wcześniej.

W każdej sekundzie naszego życia przez mózg przepływa 400 miliardów bitów informacji, ale świadomie rejestrujemy zaledwie 2000 z nich. Cała reszta zapisuje się w nas w postaci wzorców, programów.

Przyznam, że nieco mnie to przygnębiło. Co teraz? Mam grzebać w swojej przeszłości i szukać przyczyn, żeby móc się z nimi rozprawić? Życia mi zabraknie. Poza tym już wielokrotnie się przekonałam, że rozumem i świadomością nie dotrę do wszystkich blokad, które zagnieździły się we mnie na dobre.

I jakby w odpowiedzi na moje wątpliwości słyszę nagle o istnieniu Matrycy Energetycznej, w której zapisane są wszystkie informacje od początku istnienia wszechświata i o polu serca, dzięki któremu mogę się z tą matrycą połączyć, aby rozpuścić wszelkie blokady i dostroić się do częstotliwości takich zdarzeń, których pragnę doświadczyć. Nic nie rozumiem. Mój rozum wysiada, a osoba prowadząca pociesza mnie, że to bardzo dobrze, że właśnie o to chodzi i jeszcze mówi: „Zaufaj”.

Zaczynamy swoje pierwsze dwupunktowe sesje, nieporadnie, ale z wiarą, zaangażowaniem prosto z serca. Stoję, przez chwilę myślę o temacie, dla którego poddaję się sesji i czuję, że zapadam się w cudowny stan beztroski, błogości, zawieszenia i… padam do tyłu jak kłoda. Na szczęście stoi za mną gotowa na taką ewentualność osoba i kładzie mnie bezpiecznie na kocu. Nie wiem co się stało, nie potrafię myśleć, czuję się cudownie, leżę i poddaję się transformacji.

Upadek był efektem odczucia kwantowej fali, to właśnie wtedy cząsteczki wzorców mogą się rozłączyć, rozpłynąć, aby za chwilę stworzyć nowe połączenie, takie, które zaowocuje najlepszymi dla mnie rozwiązaniami, daleko przekraczającymi możliwości, na które wpadłby mój rozum. Skąd się dowiem, co się zmieniło? Z obserwacji rzeczywistości.

Nie wszystkie transformacje były tak przyjemne. Czasem spotykałam się z trudnymi emocjami, płynęły łzy, ale to było jak oczyszczenie, pożegnanie.

Warsztaty trwały cztery dni, a ja czułam jak odradzam się na nowo. Wracając do realnego świata uświadamiałam sobie, że zaczynam inaczej go postrzegać, że jest to świat cudowny, świat pełen możliwości, tylko z nich korzystać.

Co się u mnie zmieniło? Osiągnęłam wewnętrzny spokój i równowagę, o której marzyłam od lat. Dotarłam do własnej mocy. Nareszcie ruszyłam zawodowo -zniknęły wątpliwości, brak wiary, a pojawił się wiatr w żaglach. A co najważniejsze – jeśli spotykam na swojej drodze przeszkody to wiem, że są one dla mnie informacją, więc robię dwupunkt i kreuję moją rzeczywistość wciąż na nowo. Nareszcie uwierzyłam, że mogę żyć lekko i przyjemnie i tak się dzieje.

Autorka tekstu: Paulina Napora

Warsztaty Metody Dwupunktowej organizuje Alcha Ośrodek Rozwoju Osobistego w Warszawie. www.alcha.pl