Mistyczny Enneagram: nieznane aspekty psychiki

fot.123rf

Interesujesz się astrologią? Czy może uważasz, że to bzdura? A myślałaś kiedyś, by ustawienie planet potraktować jako drogę do odkrycia nieznanych aspektów psychiki? Dziennikarka Aleksandra Nowakowska spróbowała.

fot.123rf

reklama

Na ścieżce rozwoju osobistego człowieka w pewnym momencie, już za niebezpiecznymi zakrętami, czyli życiowymi zawieruchami, znajduje się pustynia. Taki etap. Okoliczności zewnętrzne zdają się uspokajać, a nawet jeśli wymuszają jakieś zmiany, jesteśmy na nie dość odporne. Temat asertywności mamy już przerobiony, potrafimy przeciwstawić się, kiedy trzeba, bez zbędnych emocji i agresji. Doskonale wiemy również, jakie stłumione w dzieciństwie uczucia powodowały ścisk w klatce piersiowej i potem sięganie po mieszankę wedlowską, więc nie ma powodu, żeby fundować sobie te pyszne cukiereczki. Dodatkowo wiemy co nieco o medytacji, potrafimy zwolnić karuzelę myśli niespokojnego umysłu, bo mamy za sobą coś w rodzaju kursu Atma Kriya Jogi, jesteśmy też dość świadome tego, że materialna rzeczywistość jest w istocie rzeczy iluzją. Zamieszkał w nas stoik. I cóż z tego, kiedy robi się jakoś jałowo.

Znalazłam się właśnie na takiej pustyni. W moim życiu nie ma dramatów, nie ma też ekscytacji. Znajomy buddysta i duchowe lektury są zdania, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Wreszcie jestem widzem. Brawo! Wreszcie nie rzucam się kompulsywnie na to, co nie moje. Super! Niestraszna mi cisza. Gratulacje! Niemniej jednak nie jest mi błogo. Mało we mnie witalności, nie mam apetytu. Dzwonię do Gosi, koleżanki zaawansowanej w rozwoju duchowym. „Kochana, umiera twoje człowieczeństwo, czyli rodzisz się na nowo” – słyszę od niej. O nie, co nowego jeszcze? Nie mam zamiaru znowu zagłębiać się w odmęty swojej psychiki. „Nie chodzi o poziom fizyczny czy psychiczny, ale o świadomość duchową. Gdy jej dotykasz, uniezależniasz się od okoliczności zewnętrznych i potrafisz poddać się sile większej od siebie” – mówi. To mi się nawet podoba, żeby jakaś większa siła zajęła się moimi sprawami, bo skończyły mi się pomysły, nowe pasje okazują się być starymi w odnowionych ubrankach, i jest to frustrujące. Kiedy więc dostaję zaproszenie na warsztaty pod tytułem „Enneagram – odkryj swoją duchową ścieżkę”, myślę: „Może spróbuję?”. Wydarzenie reklamowane jest jako terapeutyczne misterium, prowadzi je Piotr Pałagin, psychoterapeuta, lekarz holistyczny, homeopata, astrolog, autor książek. Idę.

Duchowa droga

Prawie sto lat temu misteria Enneagramu tworzył mistyk Georgij Gurdżijew. Zdaniem Piotra Pałagina jest to skuteczna forma terapii, znacznie ważniejsza niż terapia indywidualna, ponieważ uruchamia wielowymiarową energię pola morfogenetycznego.

Będziemy pracować z planetami. Są ułożone na każdym ramieniu Enneagramu, czyli dziewięcioramiennej gwiazdy, „bohaterki” tych warsztatów. Astrologiczna symbolika każdej z planet odnosi się do różnych poziomów naszego „ja”. Słońce w układzie Enneagramu oznacza nadświadomość, Wenus to kobiecość, która werbalizuje zdanie „ja chcę”, Mars, czyli męskość, odpowiada za działanie i obecność energii Animusa, Jowisz przemawia głosem wewnętrznej mądrości. Merkury reprezentuje Wewnętrzne Dziecko, Saturn ojca, a Księżyc – matkę. Z Uranem i Neptunem wchodzimy na wyższy poziom. Pierwsza z planet to kosmiczny wymiar istnienia człowieka, kosmiczne rewolucje, których człowiek może dokonać. To transformacja, która wyrzuca poza ziemskie schematy. Wpływa na kanały energetyczne i czakramy człowieka – pracuje jak zasilacz, rozrusznik nowego myślenia, aktywizujący do zmian. Z kolei Neptun to skoncentrowana historia człowieka, jego bajki, mity, symbolika, to wszystko, co można nazwać archetypami, czyli informacje zawarte w psychice, związane z tym, że człowiek ma takie, a nie inne pochodzenie i urodził się w takim, a nie innym miejscu i w takim, a nie innym czasie.

W roli planety

Zasady są proste: każdy uczestnik siada w środku koła na obrotowym krześle. Pozostali zajmą miejsca poszczególnych dziewięciu planet, aby mógł zobaczyć siebie w każdym z aspektów, które one pokazują. Planety są lustrem dla naszej psychiki, a akcja między nimi podczas warsztatów pokazuje potrzebny kierunek wewnętrznej transformacji. Pewne problemy można rozwiązać już podczas ustawienia. Bo symbolika Enneagramu ma ogromną moc, charakter bardziej kosmiczny i odnosi się do duchowej drogi człowieka.

Muszę przyznać, że od początku wyczuwałam magnetyczne działanie pola, kiedy kolejne osoby siadały w środku gwiazdy, a reszta zajmowała miejsca planet. Możecie wierzyć lub nie, ale jako Saturn bezbłędnie czułam, że ojciec jednego uczestnika był despotą, na krześle Merkurego stawałam się buntem czyjegoś Wewnętrznego Dziecka, bolała mnie głowa, gdy byłam Wenus bardzo męskiej kobiety, czułam irytację męskiej energii z powodu chorobliwego przywiązania córki do ojca. Natomiast z foteli Neptuna i Urana potyczki pozostałych planet, pokazujące konflikty wewnętrzne i ich źródło w historii rodziny, wydawały mi się odległe, jakieś nierzeczywiste. Z tamtych miejsc widziałam tylko chaos, który na ziemskim poziomie nie ma rozwiązania. Obserwowałam to widowisko, jakbym siedziała na obłoku, i miałam głębokie przekonanie, że żadna walka nie jest konieczna, a ból jest złudzeniem. I czułam zadziwiający spokój bez cienia lęku, gdy „na dole” ludzie płakali, krzyczeli czy śmiali się. Jednocześnie miałam w sobie akceptację, pewność, że mają tego doświadczyć.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »