Moc jest z nami: jak odnaleźć w sobie siłę? – wyjaśnia psycholog Iwona Majewska-Opiełka

fot.123rrf

Czyli nie ma rozwiązania, póki nie dowiemy się, jakie były motywacje tej pary?

reklama

Właśnie. Powinni usiąść i szczerze porozmawiać o potrzebach. On by powiedział np.: „Kochanie, bardzo chcę, abyś odpoczęła, zastanówmy się, jak znaleźć wyjście dobre dla nas obojga”. Wtedy ona może powiedzieć: „W porządku, jedziemy na ryby. Chodziło mi tylko o to, że decydujesz za mnie”. Albo: „Nie lubię z tobą jeździć na ryby, bo jak nic nie złowisz, to się złościsz, a jak złowisz, muszę te ryby skrobać, a tego nie lubię”. Więc znowu nie chodzi o to, że nie na ryby, tylko jak mamy się zachowywać na tych rybach. Wygrana-wygrana to droga, to sposób komunikacji. Uważam, że nie ma innej drogi wspólnego działania, życia czy robienia interesów. Inaczej rośnie jakaś niechęć, aż rozsadzi związek. Ostatni element niezbędny, by skutecznie działać, to moc produkcyjna. I tu wracamy do początku. Znamy już swoje możliwości, wiemy, jakie mamy marzenia, planujemy, zaczynamy iść do celu, ale coś utyka. Okazuje się, że brak nam pewnych cech charakteru albo mamy je słabo wykształcone. Logodydaktyka wyróżnia pięć cech, bez których nie sposób się odnaleźć w dzisiejszym świecie. To poczucie własnej wartości, pozytywne myślenie, spójność wewnętrzna, proaktywność i poczucie obfitości. Nad nimi trzeba pracować.

Która jest najważniejsza?

Zabawa polega na tym, że musimy mieć je wszystkie, bo jeśli któraś nie działa, cały system siada. Moim zdaniem jednak w Polsce wszyscy powinni zacząć od poczucia własnej wartości, bo go nie mamy i dlatego między innymi tak słabo u nas z pozytywnym działaniem, budowaniem czegoś. Ważnym elementem poczucia wartości jest wartościowa tożsamość – akceptowanie tego, kim się jest i gdzie się mieszka. To znaczy szukać pozytywów w tym, że jestem Polką, mieszkam w tym miejscu, mam takich rodziców itp. My tak lubimy narzekać, a z drugiej strony – sztucznie się dowartościowywać, udając kogoś innego. W Kanadzie, gdzie mieszkałam, spotykałam samych Polaków z wielkich miast. Nikt nie był ze wsi. Lubimy sobie dorabiać sztuczną wielkość.

Jak wyrobić w sobie poczucie wartości?

Każdy, kto choć raz był ze mną na spotkaniu, robił ćwiczenie, które polega na wypisywaniu pozytywnych informacji na własny temat w ciągu pięciu minut. Warto to zrobić, uzupełnić przynajmniej do 50, a potem czytać. Za każdym razem, kiedy się to robi, wynik jest lepszy. Ja zaczynałam od zaledwie dziewięciu rzeczy. Trzeba pracować z samooceną. Ludzie często mylą poczucie wartości z wysoką samooceną, tymczasem chodzi o to, by ta samoocena była adekwatna. Człowiek, który ma poczucie własnej wartości, nie boi się informacji zwrotnych, umie weryfikować opinię o sobie. Ja nie powiem na przykład, że jestem śliczna. Ale uważam, że jestem atrakcyjną kobietą. Tyle że moja atrakcyjność na czym innym polega. Warto się nauczyć kochać siebie. Szekspir powiedział: Piękno jest w oczach patrzącego. Jeśli kocham siebie i patrzę w lustro, to widzę w nim piękną kobietę i czuję się dobrze ze sobą. A był czas, kiedy w moim domu nie było
ani jednego lustra.

Jak kochać siebie?

Jak normalna zdrowa matka kocha małe dziecko, które uczy się chodzić. Wspiera je, nie złorzeczy, że się przewróciło. Nie mówi: „Nie nadajesz się do chodzenia, właź do kojca i siedź, niezdaro”. A my tak często siebie traktujemy po pierwszej porażce. Taka miłość to szacunek do siebie, do swojego ciała, poczucie godności, ważności. Wiele lat spędziłam w Kanadzie, tam zrozumiałam, że dzieci wyrastają w poczuciu własnej wartości, kiedy ktoś naprawdę słucha tego, co mają do powiedzenia.

A u nas wciąż dzieci i ryby…

Albo druga skrajność – wychwalamy dziecko, że najlepsze, najpiękniejsze, najmądrzejsze, nie stawiamy granic, wszystko mu podporządkowujemy. A przecież najlepszy może być tylko jeden. I takie biedne dziecko traci kontakt z rzeczywistością. Jeśli ktoś mówi, że jest najlepszy, nie ma poczucia własnej wartości. Jeśli je ma – powie raczej, że jest w czymś dobry. Brak porównywania się i oceniania jest jedną z cech poczucia własnej wartości. Podobnie jak dawanie sobie prawa do inności. Wie pani, ile razy słyszałam: „Pani, taka kobieta sukcesu, i nie ma samochodu?”. A dla mnie kobieta sukcesu jeździ… taksówką. Zna siebie, wie, kim jest, a kim nie jest, w czym jest dobra, w czym potrzebuje wsparcia. Dzięki temu ma motywację i siłę, by robić to, co kocha.

Iwona Majewska-Opiełka – psycholog, trener, coach, mentor liderów i ludzi związanych ze sprzedażą. Napisała 16 książek, w tym „Siłę kobiecości” i „Agenta pozytywnej zmiany”. Autorka koncepcji logodydaktyki wspierającej biznes, edukację i życie osobiste zawartej w najnowszej książce „Logodydaktyka. Droga rozwoju”.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »