Nie mogę o nim zapomnieć

fot. Getty Images/ Gallo Images

Rozstanie to nie tylko pożegnanie partnera, ale także fantazji na temat miłości i drugiego człowieka. – Jeśli nasze uczucia po rozpadzie związku są silniejsze od tych podczas jego trwania, prawdopodobnie rozstanie było symbolem wielu innych życiowych strat, być może wszystkich, których doznaliśmy od chwili narodzin – mówi psychoterapeutka Ewa Klepacka-Gryz w kolejnym cyklu Terapii Jednego Spotkania.

Jedna z moich pacjentek poprosiła, żebym przyjęła jej przyjaciółkę Matyldę, która cierpi po rozstaniu z partnerem. – Próbowałam jej pomóc, ale ona nie chce rad, tylko na okrągło opowiada o tym facecie, który odszedł od niej już drugi raz i mam nadzieję, że tym razem na dobre – w jej tonie usłyszałam złość i zniecierpliwienie. Pomyślałam, że to będzie trudna sesja. Zanim Matylda pojawiła się w moim gabinecie, w głowie układałam plan, co zrobić, żeby już na wstępie zatrzymać ten nawyk opowiadania traumatycznej historii miłosnej.

– Twoja przyjaciółka bardzo się o ciebie martwi i bardzo chciałaby ci pomóc – zaczęłam.

– Wiem, wiem, wszyscy mają już dosyć słuchania moich opowieści o Marku. Ale on naprawdę był mężczyzną mojego życia, taka miłość zdarza się tylko raz….

Kiedy dzwonią do mnie czytelniczki, które po przeczytaniu odcinka Terapii Jednego Spotkania chcą powierzyć mi swoje historie, za każdym razem wyczuwam w ich głosie nadzieję, że na pewno je uratuję. Czasami mówią nawet: „Jesteś moją ostatnią szansę” albo: „Jeśli ty mi nie pomożesz, to nikt inny nie da sobie z tym rady”. Trudno jest wytłumaczyć im, że wszystko tak naprawdę zależy nie ode mnie, ale od nich, od ich gotowości do skonfrontowania się z problemem, odważnego przeżycia nawet najbardziej trudnych emocji i od ich gotowości do zmiany.

(…)

Więcej w czerwcowym numerze magazynu SENS.

Wydanie 06/2018 dostępne jest także w wersji elektronicznej.