Nie pozwalam. Jak wspierać dorastające dzieci

nastolatki i rodzice
123rf.com

Wbrew pozorom dorastających dzieci nie można traktować jak dorosłych. Zostawienie ich samym sobie jest jak porzucenie na środku rozszalałego oceanu – mówi psychoterapeuta Benedykt Peczko.
Jeden z kochających, mądrych ojców powiedział mi, że kontroluje dorastające dzieci, pilnuje, czuwa i chroni; nie ufa, że poradzą sobie same. I bardzo słusznie. Młodzi ludzie są absolutnie nieprzygotowani na to, żeby mierzyć się z zagrożeniami naszej konsumpcyjno-technokratycznej cywilizacji. Są bezbronni. Mają tendencję do podążania owczym pędem; inni tak robią, więc będę robił i ja. Koledzy oglądają pornografię, próbują narkotyków, jeżdżą, gdzie chcą, są wolni, dlaczego ja mam nie spróbować? Ponieważ nie mają wystarczającego zasobu doświadczeń życiowych, nie są w stanie adekwatnie oceniać sytuacji. Oceniają albo przez pryzmat hormonów, albo buntu, albo mody, albo presji, którą wywierają rówieśnicy, albo wszystkiego naraz.

reklama

Jest taki film „Uprowadzona”, w którym ten temat jest bardzo dobrze pokazany. Główny bohater, ojciec, pracował w służbach specjalnych Stanów Zjednoczonych. Córka chce pojechać z koleżanką do Paryża. Wspiera ją matka, z którą mężczyzna jest rozwiedziony. Jego miłość wystawiona jest na próbę. Córka szantażuje go emocjonalnie. Ojciec, mimo że ma wiedzę o zorganizowanej przestępczości, o zagrożeniach, na które narażone są podróżujące dziewczyny, w końcu ulega, pozwala córce jechać. Szybko odkrywa, że w tej wyprawie nie chodzi o Paryż. Dziewczyna wraz z przyjaciółką jadą za ulubionym zespołem rockowym. Paryż jest tylko przystankiem. Dom, w którym mają się zatrzymać, jest pusty, ponieważ rodzina przyjaciółki wyjechała. Już na lotnisku namierza je naganiacz z przestępczej organizacji zajmującej się handlem kobietami. Widzimy naiwne dziewczątka, które opowiadają o sobie pierwszemu napotkanemu przystojnemu chłopakowi; że są same, w podróży, że jadą do domu, w którym nikogo nie ma. Obie zostają uprowadzone. Nie mają żadnych szans z wyrafinowaną, międzynarodową siatką przestępczą. Gdyby nie ojciec, jego wiedza, umiejętności, kontakty, ta podróż skończyłaby się dla jego córki fatalnie. Niestety, nie zdążył ocalić przyjaciółki. Ojciec ratuje córkę w bardzo dramatycznych okolicznościach, jak to w kinie akcji. W życiu takie happy endy raczej się nie zdarzają. To jest brutalny, przerażający film, niestety, nie tak daleki od realiów.

W tym filmie ogniskują się główne dylematy ojców. Filmowy ojciec wie, że to jest niebezpieczna podróż. Mówi: „Wiem, co się dzieje na świecie”, „Pojadę z wami”, „Nie pozwolę, żebyś ryzykowała swoim życiem”. Gdy w końcu pod presją godzi się na wyjazd córki, prosi, aby zadzwoniła po wylądowaniu w Paryżu i codziennie dzwoniła przed snem. Prosi o adres miejsca, gdzie dziewczyny planują się zatrzymać. Niestety, nie spotyka się ze zrozumieniem otoczenia. Słyszy, że ma obsesję, że nie może trzymać córki na smyczy, bo ją utraci. „Daj jej zasmakować życia”. „Niech poznaje świat”.

Młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy z wyzwań, z ryzyka. Na nieszczęście mają często wygórowane wyobrażenia na temat swoich możliwości, siły, przebiegłości. To jest bardzo trudny okres w rozwoju młodego człowieka. Ojciec w tym momencie występuje w roli strażnika, opiekuna, który nie tylko wyznacza granice, lecz także chroni dzieci. Zostawienie ich samym sobie jest jak porzucenie na środku rozszalałego oceanu. Młodzi ludzie potrzebują latarni morskiej, doświadczonych żeglarzy, wiedzy na temat zasad ratowania się. Jakiś czas temu rozmawiałem z młodą kobietą, która wieczorem poszła do lokalu, żeby się odprężyć. Wypiła drinka i film jej się urwał. Pamięta coś jak przez mgłę. Na pewno było usiłowanie gwałtu. Niestety, to są realne zagrożenia, istnieją o krok.

W jaki sposób kontrolować bez stosowania przemocy, bez nadużywania władzy?

Dorastające dzieci szukają niezależności, wolności. Wszędzie tam, gdzie ich eksperymenty nie stanowią zagrożenia – na przykład nowa fryzura, nowy styl ubierania się, nowa dieta – nie ma konieczności ustalania restrykcyjnych ram. Tu, gdzie można, trzeba dawać wolność. Natomiast w sposób zdecydowany reagować wszędzie tam, gdzie eksperymenty mogłyby szkodzić. Alkohol, narkotyki, wyjazdy w nieznane są takimi zagrożeniami. Niestety, Polska jest krajem przerzutowym między Wschodem a Zachodem, Północą a Południem, jeśli chodzi o handel żywym towarem – kobietami, dziećmi. Gdyby córka przyjęła zbyt niefrasobliwą postawę, zadbałbym o dostarczenie jej danych dotyczących liczby zaginięć w ciągu roku w Polsce.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »