Nowe słowo: torschlusspanik

W dosłownym tłumaczeniu z niemieckiego termin ten oznacza „panikę wzbudzoną przez zamykającą się bramę”.
Jak podaje antropolożka Tiffany Watt Smith, termin powstał już w średniowieczu na określenie sytuacji, w której podróżni na widok zbliżającej się wrogiej armii rzucali wszystko i pędzili przez już podnoszący się most zwodzony ku bezpiecznemu wnętrzu zamku, wiedząc, że bramy miasta zaraz się zamkną.

Dziś doświadczamy podobnego uczucia, kiedy termin oddania naszej pracy się zbliża, a my nie jesteśmy nawet w połowie gotowi. Albo musimy podjąć ważną dla nas decyzję, ale nie zdążyliśmy jeszcze rozważyć wszystkich możliwych rozwiązań. Serce zaczyna nam łomotać, przechodzą ciarki po plecach, czujemy rozdrażnienie i głos Wewnętrznego Poganiacza: „No już, szybko, bo nie zdążysz!”. W rezultacie na oślep wybieramy najkrótszą – naszym zdaniem – drogę do sfinalizowania projektu. Najkrótszą nie znaczy najlepszą.

Niemcy używają określenia „torschlusspanik” do opisu tego, co przeżywa kobieta przestraszona myślą o tykającym nieubłaganie zegarze biologicznym, podsycaną przez media, a często i bliskich. Uczucie „torschlusspanik” może nam towarzyszyć także podczas zakupów, kiedy na chwilę przed zamknięciem sklepu lub końcem obniżki decydujemy się na coś, co następnego dnia okazuje się nam zupełnie niepotrzebne. Nie od dziś wiadomo, że pośpiech nie jest dobrym doradcą. Zatem, uwaga na torschlusspanik!