Dobry wypoczynek: uspokoić gonitwę myśli

123rf.com

Wizja leniuchowania, byczenia się na plaży i nicnierobienia napawa niektórych radością. Innych, zwłaszcza mocno aktywnych zawodowo, myśl o urlopie przyprawia jednak o frustrację.
Zwykle przed wakacjami zajmujemy się planowaniem wyjazdu, a w trakcie urlopu myśleniem o powrocie do domu. Byle nie zatrzymać się na chwili obecnej. Większość ludzi ma problem z odczuwaniem pełnej radości z wolnego czasu. Co tak naprawdę dzieje się z naszym umysłem, kiedy zatrzymujemy działanie?

reklama

Przystanek w biegu

Jedną z głównych przyczyn, która sprawia, że urlop zamiast rozluźniać i relaksować, wprawia w poczucie dyskomfortu i stres, jest gonitwa myśli. Gdy spowalniamy działanie, zaczynamy słyszeć swój wewnętrzny dialog. W chwilach, kiedy ograniczamy koncentrację na tym, co na zewnątrz, coraz głośniej słyszymy głos z wewnątrz. Atakuje natłok myśli, powodując złe samopoczucie. Stąd skojarzenie:

urlop = spięcie + złe samopoczucie. Kiedy zdecydujemy się wyjechać na długo oczekiwane wakacje, wbudowany w procesie wychowania krytyk zadręcza nas: „Nie poradzą sobie bez ciebie…”, „Nikt nie zrobi tego tak jak ty…”, „Ludzi nie można zostawić bez kontroli…”, „Po powrocie będę miała zaległości…”. Dziesiątki myśli, których zadaniem jest odciągnięcie od pełnego bycia tu i teraz.

Dlaczego jesteśmy tak mocno uwarunkowani na działanie? Kiedy pytam osoby na co dzień mocno zabiegane: „Co trudnego jest w zatrzymaniu się?”, najczęściej słyszę odpowiedź w postaci przekonania: „nicnierobienie jest okropne”. Jeśli podrążymy głębiej, okazuje się, że ludzie bardzo aktywni określają swoją tożsamość poprzez to, czym zajmują się zawodowo, i często nicnierobienie kojarzy się z byciem nic niewartym.

Lęk sygnałowy

Kiedy jesteśmy na urlopie, leżymy na gorącym piasku owiani morską bryzą, nasze myśli stają się coraz głośniejsze – zaczynamy słyszeć sygnały płynące z ciała, które są źródłem niepokoju. Każdy z nas ma wewnętrzną listę myśli i uczuć, które uważa za złe, wyobrażeń, które sprawiają, że zamartwiamy się o przyszłość (swoją drogą umysł wykazuje ciekawą reakcję na wyłaniające się myśli i uczucia, których chcemy się pozbyć – to, czemu się opieramy, powraca ze zdwojoną siłą). Ciągłe działanie sprzyja utrzymaniu tych myśli poza świadomością. W końcu jednak znajdują przestrzeń na zwrócenie uwagi na siebie – dzieje się to zazwyczaj wtedy, kiedy zatrzymujemy działanie i wypoczywamy. I nagle stajemy się niespokojni. W psychologii taki stan nazywamy lękiem sygnałowym, został on szczegółowo opisany przez Freuda. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że pożywką dla lęku jest właśnie opór. Co możemy zrobić, żeby poczucie winy, zamartwianie się i trudne emocje wynikające z napływu myśli nie zepsuły nam wakacji?

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »