Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

7 grudnia 2015 in Psychologia by Zofia-Fabjanowska-Micyk

Pod celą: Ewa Moczulska o pracy więziennego psychologa

Bywa tragicznie, śmiesznie, strasznie, wzruszająco. Młody ojciec pyta: „Jak powiedzieć córeczce, 
że jestem w więzieniu?”. Na pewno nie usłyszy gotowej odpowiedzi. Zamiast tego 
Ewa Moczulska zadaje pytania, które same go ukierunkują. 
Niektórych z połamanych życiorysów jej podopiecznych nie wymyśliłby nawet wprawny scenarzysta. 
Sporo pracy dla więziennej psycholożki. Tekst ZWIERCIADŁO Zofia Fabjanowska-Micyk.

Ewa Moczulska, fot. Rafał Masłow

Ewa Moczulska, fot. Rafał Masłow

Krzywaniec, 30 km od Zielonej Góry. W pobliskich lasach w czasie wojny działała należąca do Niemców ogromna fabryka amunicji, zatrudniająca więźniów tutejszej filii obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Po wojnie, w latach 60., część działek leśnych przekazano pod budowę zakładu karnego. Pierwotnie miało tu być jedynie więzienie dla kobiet, ale oddziałów przybywało i dzisiaj Krzywaniec jest jednym z największych tego typu obiektów w Polsce. Karę odbywa tu ponad 800 osadzonych. Każdy ze swoim bagażem emocji, traum, problemów. Bywa, że do gabinetu wchodzi pacjent, który – co wiadomo z jego papierów – ma na koncie wyjątkowo drastyczne morderstwo albo przemoc seksualną w stosunku do dzieci. Do tego nie da się przywyknąć, zresztą nie o to chodzi, żeby udawać przed samym sobą, że nie robi to na tobie wrażenia. Ważne, żeby pamiętać, że jakąkolwiek zbrodnię by popełnił, w tej chwili ten człowiek jest twoim podopiecznym i oczekuje od ciebie pomocy.

Więźniowie cierpią na stany lękowe, depresje, ogromny odsetek boryka się z napadami autoagresji, a przede wszystkim z uzależnieniami od alkoholu i narkotyków. To najbardziej palący problem w zakładach karnych, stąd potrzeba stworzenia w Krzywańcu specjalnego oddziału terapeutycznego dla uzależnionych. Od początku prowadzi go Ewa Moczulska. Kieruje zespołem ludzi, ale te mury pamiętają też czasy, kiedy w całym zakładzie karnym zatrudniony był tylko jeden więzienny psycholog. Ona też dobrze je pamięta.

Jednego, czego wam nie życzę

Staż pracy: 14 lat. Specjalizacja: psychologia kliniczna człowieka dorosłego. Stopień: major. Jako funkcjonariuszka służby więziennej Ewa ma za sobą szkołę oficerską. Mundury, kilka na różne okazje, wiszą większą część roku w służbowej szafie. Zakłada je głównie na uroczystości, sympozja i delegacje, kiedy w Krzywańcu ogłaszane są alarmy. Musi wiedzieć, kiedy ubrać się w białą, a kiedy błękitną koszulę, kiedy do żakietu z pagonami założyć spódnicę, a kiedy spodnie.
Niektórym wydaje się, że terapeuta i funkcjonariusz służb mundurowych to role nie do pogodzenia, a dla niej hierarchia, stopnie, rozkazy to nic niezwykłego. Wychowała się w Krośnie Odrzańskim na osiedlu wojskowym, jej ojciec pracował w Straży Granicznej. Jako świeżo upieczona studentka psychologii planowała, że wróci po studiach do Krosna i znajdzie posadę właśnie w koszarach. Tylko że po drodze krośnieńską jednostkę zamknięto, a Ewa musiała zmodyfikować swoje zawodowe plany. Widziała się w różnych miejscach. Ale w zakładzie karnym?

Pamięta, jak na zajęciach z psychopatologii wykładowca przestrzegał studentów: „Jednego, czego wam nie życzę, to praca ze skazanymi. A już szczególnie z więźniarkami. Najcięższy kawałek chleba, jaki sobie można wyobrazić”. Chyba nie zdołał Ewy przestraszyć, bo na praktyki wybierała domy poprawcze, oddział diagnostyczny przy areszcie śledczym. Była zwyczajnie ciekawa, jak wygląda świat, z którym na co dzień nie mamy styczności. Absolutnie nie miała poczucia misji, ani razu nie pomyślała, że to miejsce dla niej. No dobrze, ale jak w takim razie trafiła do Krzywańca? Śmieje się, że na piechotę. Była tuż po studiach, od koleżanki dowiedziała się, że w zakładzie karnym szukają psychologa. Wtedy jeszcze nie miała auta. Z Krosna jechało się dwoma pekaesami, w sumie prawie dwie godziny drogi, w dodatku pomyliła przystanki, wysiadła za wcześnie i ostatni odcinek musiała iść przez las. Zobaczyła mur wykończony drutem kolczastym, ciężką, więzienną bramę z charakterystycznym okienkiem. Nie wie już, czego się spodziewała, może wyobrażała sobie, że będzie tak jak na amerykańskich filmach: wiecznie wkurzone strażniczki, chodzące nerwowo w tę i z powrotem. Nic z tych rzeczy. Jakkolwiek by to zabrzmiało, spodobała jej się atmosfera tego miejsca. 

Strony: 1 2 3


Konkurs Briju na Dzień Mamy

Biżuteria to często drobny, a jednak wyjątkowy element, kropka nad „i” każdej perfekcyjnie przygotowywanej stylizacji. I nie tylko. Nadaje indywidualnego charakteru, podkreśla styl i wyróżnia. ...

KONKURS Quiosque „Podziękuj Mamie”

Maj to jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku. Wszystko wokół budzi się do życia i rozkwita. W tym czasie jest także wyjątkowe święto - ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI