Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Problemy dorastania: gdy nastolatek potrzebuje wsparcia

14 września 2016 in Psychologia by redakcja


Trochę się zdziwiłam, kiedy dostałam od Ciebie list. Nie dlatego, że mało kto dzisiaj pisze listy, ale dlatego, że widujemy się codziennie, a listy pisze się przecież do tych, którzy są gdzieś daleko. Ale my chyba też się trochę ostatnio od siebie oddaliłyśmy. Może to trochę na moją prośbę, może tak mi jest dobrze…

Trochę się zdziwiłam, kiedy dostałam od Ciebie list. Nie dlatego, że mało kto dzisiaj pisze listy, ale dlatego, że widujemy się codziennie, a listy pisze się przecież do tych, którzy są gdzieś daleko. Ale my chyba też się trochę ostatnio od siebie oddaliłyśmy. Może to trochę na moją prośbę, może tak mi jest dobrze…

Ale cieszę się, że napisałaś, bo mi też łatwiej napisać to, co chciałabym Ci powiedzieć.
Wiem mamo, że chcesz mnie wspierać i to jest fajne, ale chyba nie do końca rozumiesz, co w tej chwili przechodzę. Codziennie mi powtarzasz, że wiesz, jak wygląd jest dla mnie ważny i że sama pamiętasz, jak byłaś nastolatką. Ale wiem mamo, że nie miałaś takich problemów, jak ja. Moim zdaniem, nie masz o tym pojęcia. Widziałam Twoje zdjęcia z czasów młodości. Gdybym wyglądała tak, jak Ty wtedy, też bym się niczym nie przejmowała i codziennie chodziła do szkoły uśmiechnięta. Ale nie potrafię. Co z tego, że każdy mówi, że liczy się to, co jest w środku, skoro wszyscy moi znajomi widzą i oceniają mnie po tym, jak wyglądam. Czasem mam wrażenie, że patrząc na mnie, czują obrzydzenie. Sama czuję do siebie obrzydzenie. Kiedy z kimś rozmawiam, nie patrzę mu w oczy. W ogóle rzadko podnoszę do góry głowę, to taka moja zasłona przed światem, czuję się wtedy bezpieczniej – wycofana i niewidzialna.

Codziennie rano spędzam w łazience godzinę. Nakładam tonę makijażu: najpierw korektor, potem fluid, na koniec sypki puder matujący. Przez chwilę czuję się lepiej, ale już na pierwszej przerwie lecę do łazienki, bo cała się świecę, a moje krosty znowu są widoczne. Więc znowu nakładam te wszystkie warstwy (oczywiście w kabinie, bo wstydzę się robić to przy lustrze, gdzie dziewczyny poprawiają swoje „niedoskonałości” – swoją drogą – co one wiedzą o niedoskonałościach).
Właściwie ciągle myślę o tym, czy makijaż jeszcze coś ukrywa, czy wszyscy już wszystko widzą. Wykorzystuję każde okno, lustro, odbicie, żeby się kontrolować. Brzmi jak obsesja, ale to silniejsze ode mnie. Czuję ulgę dopiero, kiedy przekroczę próg swojego pokoju, wtedy jestem wolna od tych wszystkich spojrzeń, dopiero tu mogę być sobą.

Powiedz tacie, żeby nie zaczynał rozmowy i my też już nie wracajmy do tego tematu. I tak nie możesz mi pomóc, więc dajmy temu spokój. Robiłam już różne rzeczy, kupowałam tyle kosmetyków, ale to wszystko nie działa. Smarowałam krosty maścią cynkową, która leżała w łazience. Nawet piłam obrzydliwą herbatkę z bratka, bo babcia mówiła, że pomoże. Ale nic nie działa. A skoro nic i nikt nie jest w stanie mi pomóc, to zostawmy to i więcej na ten temat nie rozmawiajmy, ok? Chcę być sama.

Majka

banner


zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI