Chemicznie sterowani

Michael Morgenstern

Odpowiadam: „Masz dwa lata na żałobę. Jak ci po dwóch latach nie przejdzie, możesz zacząć się niepokoić. To, co przeżywasz, jest naturalne i potrzebne. Dzięki temu możesz więcej zrozumieć, odnaleźć nowe cele i wartości. Z tego cierpienia nie należy się leczyć”. Niektórzy mówią: „masz rację”. Ale większość chce jak najszybciej zatrzymać ten bolesny proces.

reklama

Fukuyama pięknie tłumaczy, po co nam cierpienie: ono czyni nas ludźmi. Skoro cierpieliśmy, możemy zrozumieć kogoś, kto rozpacza, i co najważniejsze – chcieć mu pomóc.

Ale dziś nikomu nie zależy na tym, abyśmy byli empatyczni czy prospołeczni. Empatia nie jest w modzie, bo wyklucza bezwzględną konkurencję i pogoń za zyskiem. Ktoś nieempatyczny nie odczuwa współczucia dla tych, których nabrał na nieuczciwą umowę lub uzależnił od szkodliwego leku czy diety. Bez empatii nie bierzemy już za siebie nawzajem żadnej odpowiedzialności.

Skąd taki pomysł, żeby nie cierpieć, gdy na przykład kogoś stracimy?

Ludzie mówią: „bo to mi przeszkadza w korporacyjnych zadaniach”. Na pewno przeszkadza.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »