Quest – etap 5: „Odwaga, czyli sprostać nieznanemu”

Dzięki niej możemy zakończyć przymiarki do realizacji naszych wizji i zacząć działać. Zaryzykować komfort, bezpieczeństwo i ruszyć w nieznane. Czy to rozsądne? – Właśnie na podjęciu ryzyka polega piękno i istota odwagi – mówi Wojciech Eichelberger, współtwórca programu Quest.
– Czym jest odwaga? Jak ją odróżnić od lekkomyślności czy brawury?
– Trzeba pamiętać, że odwaga jest córką wiary i siostrą pokory. To dużo mówi o tym, o jaki typ odwagi tu chodzi. Pokora jest odważnym stawianiem trudnych pytań, bez względu na to, co inni mówią, myślą, dokąd zmierzają. Jeśli wszystko we mnie krzyczy, że jest inaczej, niż widzą ludzie, to pokora każe odważnie o tym powiedzieć. Pokora wymaga wsparcia odwagi, a jednocześnie ją rodzi. Jeśli jesteśmy w pełni pokorni wobec świadectwa naszych
zmysłów, uczuć, rozumu i ducha, to stać nas na odwagę. Przekonanie prawdziwie zakorzenione w naszym sercu daje moc, która sprzyja odważnemu działaniu. Ale w programie Quest odwaga to również zdolność do przyjmowania krytyki, przyznawania się do błędów i do wątpliwości, które mogą sprawić, że zmienimy poglądy i wizję celu podróży. Pokora i odwaga muszą być w bliskiej siostrzanej relacji i ciągle rozmawiać ze sobą.

reklama

– Właśnie, znam ludzi, którzy w komfortowych domach czują się naprawdę nieszczęśliwi, ale nie mają odwagi pomyśleć dlaczego.
– Jesteśmy nieszczęśliwi, gdy nasze życie toczy się niezgodnie z naszym systemem wartości, z naszymi uczuciami i intuicją. Wtedy trzeba mieć odwagę, żeby dogłębnie odczuć, że coś jest nie tak – i zmienić swoje życie, podjąć ryzyko udania się w podróż, której zakończenia nie jesteśmy w stanie przewidzieć. To jedyna droga, by cierpienia w naszym życiu ubywało. Tak więc odwaga to zdolność do sprostania nieznanemu, bo najbardziej boimy się tego, co nieznane. Gdy przed czymś uciekamy, to odwróceni tyłem nie widzimy, jak to coś naprawdę wygląda. Nasza wyobraźnia szaleje i wyświetla nam horrory. Ale jeśli się odważnie zatrzymamy, odwrócimy i spojrzymy temu czemuś w oczy, okaże się to nie tylko niestraszne, lecz wręcz upragnione.

– Pewien mężczyzna bał się, że ma w szafie kościotrupa. Więc zamknął szafę na klucz. Ale to nie pomogło. Zamknął więc pokój, w którym szafa stała, a potem – cały dom. Ponieważ nie miał się gdzie podziać, poszedł do baru. Tam spotkał kogoś, kto go wysłuchałi powiedział: „chodźmy zobaczyć, czy ten kościotrup tam naprawdę jest”. Poszli. Najpierw otworzyli dom, potem pokój, a na koniec szafę. No i faktycznie był w niej kościotrup…
– Ta przypowieść wskazuje na bardzo ważny wymiar odwagi, jakim jest mierzenie się z rzeczywistością. „Kościotrup w szafie” to metafora tych spraw i tajemnic, które budzą w nas lęk. Jeśli się jednak z nimi odważnie skonfrontujemy, okaże się, że nie są one niczym strasznym. Ta przypowieść zachęca, by przed samym sobą nie uciekać. W przeciwnym razie będzie to nas kosztowało ogromne ilości energii, a lęk i tak będzie potężniał.

– Quest mówi, że jeśli nie podejmiemy odważnych działań, to nasze życie będzie sprowadzało się do usuwania skutków wcześniejszych, błędnych decyzji.
– Zwykło się uważać, że jak powiedziało się A, to trzeba powiedzieć B. To niezbyt mądra rada. A jeśli zorientujemy się, że A było błędem? Czy nie lepiej przyznać się do niego przed sobą i całym światem i ustrzec się jeszcze większego błędu? Tu niezbędna jest odwaga, która jest wrogiem głupoty i arogancji.

– Dziś chyba obniżenie standardu życia budzi w nas największy lęk. Dlatego nawet jeśli wiemy, że chcemy żyć inaczej, nie mamy odwagi spróbować…
– Jeśli wiemy, że chcemy żyć inaczej, niż żyjemy, i nic z tym nie robimy, to zdradzamy samych siebie. Quest pomaga uniknąć takiego błędu i dlatego czyni nasz sukces zawodowy i życiowy bardziej prawdopodobnym, o ile rzetelnie przejdziemy wszystkie jego etapy. Czyli gdy pokora pozwoli nam zadać sobie właściwe, najważniejsze pytania. Autonomia obroni przed dogmatykami naszą prawdę, nasze głębokie aspiracje i marzenia. Gdy wygenerujemy jasną wizję celu, a ona obudzi w nas wiarę, która będzie skłaniać do odważnego działania. Odwaga jest więc prostą konsekwencją porządnego odrobienia lekcji poprzednich etapów Questu. Nie może się nie pojawić. Jeśli na progu realizacji wizji zawiedzie nas odwaga, jeśli zaczniemy się asekurować i działać bez wiary w sukces i w swoje możliwości, to będzie oznaczać, że powinniśmy zacząć od początku.

– Ja już kilka razy ruszyłam w wymarzoną podróż, ale zawracałam, bo przychodziło mi do głowy: nie, to jednak bez sensu.
– W takiej sytuacji potrzeba zatrzymania i namysłu: Czy rzeczywiście z pełną pokorą zadałem sobie najważniejsze pytania? Czy moja wizja jest na tyle wyrazista, by obudzić wiarę? Itd.

– Zagrożeniem dla odwagi jest na pewno brak konsekwencji i determinacji. Ale Quest zakłada także, że jest nim poczucie winy.
– Wielu ludzi ma poczucie winy, które im nie pozwala przekroczyć poziomu powodzenia, jaki był udziałem ich rodziny, środowiska, z którego wyszli. Szczególnie w relacjach matek i córek pojawia się owa źle pojęta
lojalność. Córka czuje się winna, gdy ma dobry związek, dobrą pracę i pieniądze – a jej matce nigdy się tak
dobrze nie powodziło. Poczucie winy wiąże jej ręce i często każe nieświadomie sabotować swoje życie (np.
nie realizuje ona swego potencjału, wprowadza chaos i destrukcję do relacji partnerskich).

– A mężczyźni? Czemu rezygnują z sukcesu?
– Czasami boją się, że za sukcesy, które przerosną sukces ojców, ci ich surowo ukarzą. Lecz odwrotnie niż
córki synowie – czasami za wszelką cenę – rywalizują z ojcami. Gdy np. wydaje im się, że nie zdołają być lepsi, dążą do tego, aby przynajmniej obarczyć ojców winą za swój brak wizji, wiary i odwagi. Narobić ojcom wstydu
swoim nieudanym życiem. Taka postawa wobec rodziców często staje się przyczyną braku odważnej wizji życia. Co za szkoda! Czyż nie lepiej dostrzec pozytywny aspekt relacji z rodzicami? Czy nie lepiej zrozumieć, że w głębi serca każdy ojciec i każda matka cieszy się z sukcesów swego dziecka i chce je wspierać? A to znaczy, że każde dziecko, które przeżyło swoje nawet bardzo trudne dzieciństwo, ma wszystko, co potrzebne, by budować swój życiowy sukces.

– Ale to, czego chcemy, często nie podoba się bliskim, a nawet budzi ich agresję.
– W ten sposób nasze otoczenie sprawdza naszą determinację, zmusza nas do zmobilizowania buntowniczej odwagi. Wyruszenie pod prąd zdarzeń i dominującej opinii zawsze wymaga odwagi, bo ci, którzy ulegają owczemu pędowi, nie będą nas lubić ani wspierać. Wręcz przeciwnie: najpierw będą z nas kpić, potem ignorować, potem nienawidzić, aż w końcu, często po latach – jeśli wytrzymamy – uznają naszą rację.

– Quest ostrzega przed arogancją. Wydaje mi się, że dziś częściej mamy z nią do czynienia niż z prawdziwą odwagą. Jak je odróżnić?
– Arogancja znajduje się w strefie zagrożenia, jest cieniem odwagi. To pseudoodwaga, która nie ma ugruntowania w żadnej z cnót Questu. Po prostu łapiemy coś, co tak naprawdę nie jest nasze, i zaczynamy to na oślep realizować. Wtedy arogancja staje się widoczną skazą naszego życia i postępowania. Znamionuje to ludzi małej wiary, którzy działają nie w imię ważnego dla nich, pożytecznego celu, lecz przede wszystkim w imię promocji samych siebie. Arogancja nieuchronnie prowadzi do klęski, ponieważ działanie z niej wynikające nie jest zakorzenione w prawdziwej pokorze oraz naszej osobistej wizji i wierze. A wówczas naśladujemy jedynie tych, których słów i czynów nie potrafimy zrozumieć.

– A jeżeli odkrywam aroganta w sobie?
– Jeśli na którymkolwiek z etapów zbłądzimy, znajdziemy się w strefie zagrożeń, musimy cofnąć się do stacji pokora. Trzeba zacząć pytać, zgłębiać siebie, ale także słuchać tych, którzy mają inny pogląd niż my na daną sprawę. Do tego też potrzebna jest odwaga.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »