Opiekuj się sobą

fotochannels.com

Kupujemy modne buty, bierzemy kredyt na dom i zapisujemy dzieci na kolejne zajęcia dodatkowe. Ale czasu na rozmowy z przyjaciółmi nie mamy. Czy opiekujemy się sobą? Co to właściwie znaczy? I dlaczego tak niewielu z nas to potrafi – wyjaśnia Wojciech Eichelberger, psychoterapeuta, twórca metody budowania odporności na stres „8 razy O”.
Może opiekowanie się sobą jest trudne, bo chcielibyśmy, żeby w życiu było jak w piosence i żeby to ktoś inny zaopiekował się nami?
– Ale by cokolwiek z programu „8 razy O” sensownie zastosować w swoim życiu, trzeba opanować umiejętność opiekowania się sobą. Niestety, większość z nas ma do siebie stosunek niechętny, podejrzliwy, a nierzadko agresywny. Jesteśmy wobec samych siebie nadmiernie wymagający, stawiamy sobie bardzo wysoko poprzeczkę i wyznaczamy nierealistyczne zadania. A na dodatek jawnie sobie szkodzimy, wpadamy w różnorakie uzależnienia, udając przed sobą i przed światem, że czynimy tylko to, co chcemy i lubimy.

reklama

A chcemy napić się alkoholu codziennie wieczorem.
– Albo wypalić 40 papierosów dziennie. Zapominamy, że jeśli stracimy umiar, to, co najbardziej lubimy, może stać się naszym największym wrogiem. A coś, co uznaliśmy za najlepsze lekarstwo na stres i poczucie zagrożenia, może przynieść więcej cierpienia niż stres i zagrożenie. A więc opiekowanie się sobą nie jest sprawą prostą. Czasem wymaga gruntownej zmiany nawykowych postaw wobec siebie. Uczymy się bowiem opiekować sobą od tych, którzy zajmowali się nami, gdy najbardziej tej opieki wymagaliśmy. Jakość tej opieki, jej klimat i praktyczny kształt decydują o tym, w jaki sposób sami będziemy zajmować się sobą jako dorośli. Przejmujemy to tak, jakbyśmy przerzucali program z jednego komputera na drugi.

A więc jeśli nie byliśmy zadbani w dzieciństwie, będziemy mieli problemy z właściwym odżywianiem, przestrzeganiem godzin snu czy ćwiczeniami?
– Będziemy tkwili w złych nawykach i nie będziemy szukać alternatywy aż do chwili, gdy nasze zdrowie zostanie poważnie zagrożone. Doprowadzimy się na przykład do sytuacji wypalenia energetycznego. To brak tej wewnętrznej postawy, którą nazywamy zdolnością do opiekowania się sobą, jest najważniejszą przyczyną nasilającej się epidemii syndromu wypalenia.

Epidemii… – czyli niedbanie o siebie jest aż tak powszechne?
– Zaskakująco powszechne jest traktowanie swojego ciała i jego potrzeb jako czegoś nieważnego. Uważamy, że jesteśmy stworzeni do tzw. wyższych celów, a ciało to tylko kłopotliwy balast, który nam w tym przeszkadza. W efekcie traktujemy samych siebie przedmiotowo – nadużywamy naszego ciała. Ale opiekowania się sobą nie da się sprowadzić wyłącznie do dbania o kondycję fizyczną. Trzeba też pamiętać o umiejętności odmawiania innym, gdy usiłują przekroczyć granice naszej psychofizycznej wydolności. I zachować uważny stosunek do tych potrzeb i wartości, które wykraczają poza materialne powodzenie i poczucie bezpieczeństwa. Należy do nich również podtrzymywanie dobrych relacji z ważnymi, bliskimi nam emocjonalnie ludźmi. Wszystko to wymaga całkowicie innego ustawienia życiowych priorytetów. Ale aby to pomieścić i zrealizować w naszym zabieganym życiu, niezbędne jest zdrowe, silne i sprawne ciało.

Znam ludzi, u których poświęcanie czasu samemu sobie budzi złość. Od czego mogą zacząć naukę dbania o siebie?
– Od refleksji nad tym, czego w tym zakresie nauczono ich w dzieciństwie. Czyli w jaki sposób opiekowano się nimi. Najważniejszy jest stosunek wymagań do wsparcia i miłości. Każdy rodzic w wychowaniu uwzględnia te dwa aspekty, ale nasilenie zachowań autoagresywnych wskazuje, że większość dzieci, które w ostatnich latach weszły w dorosłe życie, została wychowana pod presją zbyt dużych oczekiwań. Dlatego też w dorosłym życiu wymagają od siebie zbyt wiele i nie potrafią dawać sami sobie wsparcia, miłości – czyli nie potrafią opiekować się sobą.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »