Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój

Quest – etap 3: „Wizja, czyli przeczucie celu”

11 października 2011 in Programy Eichelbergera by Beata Pawłowicz
Miewali je święci, poeci i obłąkani. Objawiały przyszłość, były jak e-maile od Boga, a nawet leczyły. Dziś jesteśmy raczej podejrzliwi wobec wszelkich widzeń. Tymczasem wizja jest trzecim, po pokorze i autonomii, etapem programu rozwoju Quest. Skąd się biorą wizje i do czego są nam niezbędne, wyjaśnia Wojciech Eichelberger.

– Zatrudnieni w korporacjach mają cele biznesowe. Bywalcy plotkarskich portali konsumują wizję szczęścia stworzoną przez media. Są też tacy, którzy medytują, ćwiczą jogę i nie jedzą mięsa. Taka jest ich wizja dobrego życia. Ale kto z nich może być wizjonerem?
– Każdy człowiek posiada wrodzoną zdolność do generowania wizji, bo każdy ma marzenia, tęsknoty i głęboko ukryte w nieświadomości potrzeby i przeczucia. Dlatego wizja jest trzecim etapem twórczego procesu, który opisuje program Quest. Pamiętajmy, że odnosi się on do wszelkiego rodzaju poszukiwań. Zarówno tych dotyczących materii, jak i tych, które rozgrywają się w wymiarze mentalnym i duchowym. Niezależnie od tego, czy chcemy zaprojektować krzesło, zbudować dom, zmodernizować firmę lub państwo, zmienić swoje życie, musimy zacząć od pokory. Pokora to jak wytarcie tablicy. Wykasowanie wszystkiego, co do tej pory wiedzieliśmy i czego się nauczyliśmy, oraz odwaga i cierpliwość w obcowaniu z „nie wiem”. Tak możemy zobaczyć na nowo to, co znane.

Wtedy przychodzi kolej na autonomię, która oznacza zdolność do znajdowania oparcia w sobie, do samodzielnego podejmowania nowatorskich, mogących mieć strategiczne znaczenie decyzji, wiarę w siebie i we własną drogę.

Dopiero z autonomii rodzi się trzecia cnota Questu, czyli wizja. Twórczy, wizjonerski element jest nieodzowną składową wszystkich śmiałych projektów. Wizja jest niezbędna, abyśmy znajdowali w sobie odwagę i determinację konieczną do zmian, by nam się chciało ruszyć w drogę nieprzetartym szlakiem, nawigując na gwiazdę świecącą gdzieś na firmamencie naszego umysłu.

– Czym więc jest wizja?
– Wizja to intuicyjny model, przeczucie celu naszej misji, poszukiwanego rozwiązania. Gdy chodzi o projekt krzesła, domu, projekt biznesowy czy naukowy, to jest dla nas oczywiste, że wizję poszukiwanego rozwiązania musimy stworzyć. Mniej oczywiste i trudniejsze do wygenerowania są wizje dotyczące naszego życia, przyszłości, relacji z innymi. To nie tak łatwo narysować czy policzyć. Proces dochodzenia do wizji celów związanych z samorealizacją bywa żmudny i długotrwały.

– Może dlatego, że swoich wizji nie traktujemy poważnie, a nawet się ich obawiamy.
– Przestaliśmy słuchać wizjonerów i wyroczni. Dlatego słowo „wizja” dla wielu nabrało negatywnego odcienia. Wizjoner to ktoś bujający w obłokach, nieliczący się z okolicznościami romantyk – co go w naszych oczach dyskwalifikuje. Tymczasem dobra wizja ma to do siebie, że właśnie nie liczy się z okolicznościami i każe „mierzyć siły na zamiary, a nie zamiary podług sił”. Dodatkowa trudność z wizją polega na jej interpretacji. Bo wizje przemawiają do nas często językiem symboli. Są jak znaczące prorocze sny. Trzeba umieć je odczytać i na ogół nie należy traktować dosłownie. Mogą też przyjmować formę przeczuć, nieokreślonych tęsknot i niejasnych marzeń. A czymże jest tęsknota? Przecież to uczucie związane ze stratą czegoś cennego, co pragniemy odzyskać. Pracując z tęsknotą jako zwiastunem wizji, pamiętajmy, że to, co się jawi jako obiekt tęsknoty, jest w istocie symbolem naszych wewnętrznych utraconych lub jeszcze niezrealizowanych atrybutów. Śmiało wygenerowana i dobrze odczytana wizja zawsze wyraża nasze najistotniejsze aspiracje, potrzeby, marzenia i – co bardzo ważne – możliwości.

– A więc idąc za wizją, niekoniecznie osiągniemy to, co ona przedstawia, ale na pewno możemy poznać i rozwinąć swoje talenty?
– Dobrze jest zobaczyć swoje życie w kategoriach poszukiwawczej misji, podążania w określonym kierunku. Trafnie opisuje to Coelho w „Alchemiku”, twierdząc, że każdy z nas nosi w sobie skarb, własną legendę, która czeka na odkrycie i realizację, aż w końcu staje się drogowskazem i organizatorem naszych poczynań. Pomaga nie zagubić się w błahostkach. Ale gdy taka wizja dojdzie do głosu, przechodzimy przez trudny okres zakwestionowania naszego status quo, naszej w pocie czoła wypracowanej sfery komfortu i bezpieczeństwa. Możemy mieć pokusę, by zwątpić w naszą wizję – uznać, że prowadzi nas na manowce. Ale wtedy pod koniec życia możemy żałować, że nie zaryzykowaliśmy. Dlatego – by mieć szanse na realizację – wizja przybiera często postać niemalże obsesyjnej, ale akceptowanej przez otoczenie potrzeby, np. podróżowania czy bogactwa. I dopiero w trakcie zaspokajania tej potrzeby wizja zrzuca przebranie i odkrywamy, że tak naprawdę coś innego stanowi dla nas prawdziwą wartość.

– Co zagraża wizji?
– Jej przeciwnikiem jest zaślepienie: nadmierne przywiązanie do realistycznej, konwencjonalnej i logicznej oceny zamiarów, do bezpieczeństwa i rutyny, niechęć do stawiania sobie ambitnych celów, wyzwań, konserwatyzm. Zaślepienie sprawia, że nasze życie staje się nudne i jałowe, że nic nowego, prócz znanych trosk i nieszczęść, nie może się w nim wydarzyć – ponieważ zachowujemy się tak jak ktoś, kto usiłuje jechać do przodu, patrząc we wsteczne lusterko. W tym kontekście wizje jawią się jako cenne i zasługujące na troskliwą ochronę przed zakusami przebranego za cnotę rozsądku zaślepienia.

Wizja rzadko daje nam całkowitą pewność co do końcowego rezultatu podróży. Każe w siebie uwierzyć i zrezygnować ze złudzenia, że możemy mieć pełną kontrolę nad życiem. Wymaga poświęceń i często prowadzi przez krainy bólu, smutku i rozstań – aż w końcu pokazuje, że wszystko to, co przeżyliśmy po drodze, było niezbędne, byśmy mogli doświadczyć spełnienia, radości i wolności.

– Ale nas od dziecka uczy się lekceważyć swoje wizje, słyszymy np.: zostaw to malowanie, idź poucz się słówek.

– Jako rodzice w imię szczęścia i bezpieczeństwa dzieci staramy się im zaprogramować życie. Często zapominamy, że dzieci to odrębne istoty, że będą żyły w świecie, którego nie jesteśmy sobie w stanie nawet wyobrazić, że nie możemy im planować podróży, bo nie wiemy, gdzie potrzebują dojechać. Wszystko, co możemy sensownego zrobić dla naszych dzieci, to dostarczać im wielu różnych doświadczeń i perspektyw – nie zamykać w jednym wzorcu.

– Jednak ci, którzy nigdy nie widzieli morza, mogą wyśmiać tego, kto pragnie je zobaczyć.

– Dlatego kolejną cnotą Questu, córką wizji, jest odwaga. Ona pojawia się, gdy poczujemy, jak bardzo wizja jest nasza i jak bardzo dla nas ważna. Wtedy nic nas nie zatrzyma. Możemy gdzieś zboczyć, ale wizja i odwaga już nas nie opuszczą. Jak w bajce bez wahania ruszymy przez siedem gór i siedem rzek, by odnaleźć nasz prawdziwy skarb. Budzenie odwagi i determinacji to właśnie cecha dojrzałej uświadomionej wizji.

– Ale kultura, w której żyjemy, narzuca własną wizję szczęścia.

– To prawda, że zaczyna obowiązywać jedna popwizja właściwego życia, sukcesu, a nawet marzeń. Musimy uważać, żeby nie dać się zunifikować. Bo choć jak płatki śniegu wszyscy jesteśmy zrobieni z tej samej wody, to jednak krystalizujemy się w sposób jedyny i niepowtarzalny. Każdy też ma własną drogę do przejścia. Dlatego tylko nasza indywidualna wizja może nam wskazać właściwą drogę. To, żeby nie podążać za popwizjami, jest szczególnie ważne dla młodych, którzy coraz wcześniej muszą decydować o tym, jak będzie wyglądała ich praca, życie.

– A jeśli zdecydujemy się ruszyć za wizją, wbrew innym, wbrew swoim lękom i intelektowi, to co wtedy się wydarzy?

– Przede wszystkim poczujemy ogromny przypływ energii. Jeśli zaufamy wizji, to świat zacznie nam pomagać. Świadczą o tym losy wielu wizjonerów, którzy mieli odwagę swoje wizje realizować do końca.

Projekty latających machin rysował już Leonardo da Vinci. I choć jemu wznieść się w powietrze nie udało, dziś już mamy samoloty, szybowce, lotnie, a nawet kombinezony, w których możemy latać prawie jak ptaki. Ale czy w tej wizji chodziło tylko o to, by unosić się w powietrzu? Czy nie potraktowaliśmy jej zbyt dosłownie? Czy głębszym przekazem nie jest coś ważniejszego – np. pragnienie odzyskania duchowej, wolnej od wszelkich ograniczeń tożsamości? Rozwiązanie zagadek skrywanych przez nasze wizje zawsze tkwi w nas samych, w naszych jeszcze niepoznanych aspiracjach, możliwościach i talentach.


Warsztaty Wojciecha Eichelbergera w wersji online

Nie wstydź się wizyty u urologa! Działaj!

Patrząc na wydłużające się kolejki do lekarzy – szczególnie specjalistów – oraz czytając raporty o wydatkach ponoszonych na leki, można dojść do wniosku, że Polacy ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI