Prośba czy żądanie – jak odróżniać i reagować właściwie

123rf.com

Nieumiejętność przyjęcia odmowy powoduje, że często tak formułujemy
prośby skierowane do innych, że właściwie stawiamy ich pod ścianą.
Jak nauczyć się przyjmować słowo „nie”?

Kiedy Asia zobaczyła SMS-a od wychowawczyni swojego syna, serce zaczęło jej mocniej bić. Znowu jakaś afera! Czy to się nigdy nie skończy? Okazało się, że Robert nie przygotował prezentacji o zabytkach Warszawy i nie poinformował rodziców o związanej z tym uwadze w dzienniczku. Tłumaczył się, że odrobił pracę domową, tylko zapomniał zabrać z domu pendrive’a. Nauczyciele nie są jednak skłonni przyjmować takich tłumaczeń. Pała z historii była faktem niepodważalnym i – jak wynikało z rozmowy z nauczycielką – nieodwołalnym. „Tyle razy prosiłam cię, żebyś pakował plecak do szkoły wieczorem, a nie rano w pośpiechu. Mam już tego serdecznie dość. Prosiłam cię też, żebyś pokazywał dzienniczek na bieżąco, bo jeśli nie będziesz tego robił, to przepadnie ci tygodniówka” – powiedziała synowi, nie bardzo w głębi ducha wierząc, że sytuacja się zmieni. Czuła się całkiem bezradna.

reklama

Karol bardzo lubi i ceni Ulę jako pracownika i ma świadomość, że zawsze może na nią liczyć. Dlatego też zwrócił się do niej z małą prośbą: „Weź za mnie tę delegację do Szczecina, bo ja nie mogę w tym terminie wyjechać ze względu na moją obecną sytuację rodzinną. Mam nadzieję, że na tobie się nie zawiodę”. Ale Ula odmówiła. Karol był oburzony jej postawą, czemu dał wyraz w czasie prywatnych rozmów z resztą zespołu. Nie rozumiał, dlaczego Ula jest taka bezduszna i – chociaż mogła – nie zastąpiła go. Przecież naprawdę potrzebował pomocy.

Żądanie przebrane za prośbę

W relacjach z innymi używamy różnego rodzaju komunikatów: informujemy, prosimy, wydajemy polecenia, ale też bardzo często przedstawiamy swoje żądania, nie zawsze mając świadomość, że właśnie stawiamy kogoś pod ścianą.

Otóż prośba charakteryzuje się tym, że kiedy ją wypowiadamy, jesteśmy tak samo gotowi usłyszeć zarówno odpowiedź twierdzącą, jak i komunikat „nie”. Jeżeli nie ma w nas gotowości na odmowę, to znak, że wcale nie prosiliśmy, tylko żądaliśmy. A żądanie to informacja, że chcemy, żeby ktoś coś zrobił, a jeśli tego nie zrobi, to zastosujemy karę. Kara może mieć różną postać – od strzelenia focha, poprzez obwiniające milczenie, reperkusje w postaci odebrania przywilejów, po stosowanie przemocy fizycznej. Jednym słowem, jest to komunikat zbudowany według schematu: „albo zrobisz tak, jak chcę, albo będzie nieprzyjemnie”. Najtrudniej jest się zorientować, że stawia się nam żądania, gdy przybierają one uprzejmą i miłą maskę – jak w przypadku prośby o wzięcie delegacji za kolegę. Przecież on zachował się w taki miły sposób, a ona powiedziała „nie”.

Dobro kontra zło

Klucz do rozwiązania zagadki, dlaczego to tak działa, leży w błędnym przekonaniu, że prośba jest ze swej natury czymś dobrym, a odmowa – złym. To przekonanie, które powoduje, że wiele osób wychowanych za pomocą metod wzbudzających w nich strach, wstyd lub poczucie winy nie radzi sobie z odmawianiem nawet w sytuacjach, kiedy jasno widać, że dokonują wyboru, który im nie służy, a w ostatecznym rozrachunku nie służy także proszącym, bo w pewien sposób – nie zawsze świadomie, ale jednak – wykorzystują oni w tej sytuacji ich słabość. Jest to sytuacja, w której dąży się do tego, by ktoś kierował się dobrem proszącego bez sprawdzenia, czy i jak służy to drugiej stronie. Kiedy nauczymy się odmawiać w sposób asertywny, nie będziemy przykładać ręki do rozpowszechniania się modelu „prośby, której nie da się odmówić”.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »