Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Wróżby Diety

fot.123rf
fot.123rf

Psychologia konfliktu

Gdyby buntownicy z Majdanu i Putin znali zasady transformującej komunikacji, na Ukrainie nie doszłoby do przemocy. Podczas gdy w polityce, biznesie i we własnych domach wciąż jeszcze na różne sposoby do siebie strzelamy, powstają coraz doskonalsze strategie rozwiązywania konfliktów. Dzięki nim być może już za sto lat światu przestaną przydarzać się wojny, a małżeństwom kłótnie z rzucaniem porcelaną – mówi trener z Nowej Zelandii dr Richard Bolstad.

Strefa zakupów - odwiedź Butik.Zwierciadlo.pl

Uchodzisz za najskuteczniejszego na świecie instruktora wychodzenia z konfliktów. Pracowałeś w Sarajewie, a z twoich podręczników korzystali nie tylko działacze pokojowi w Czeczenii. Tysiące biznesmenów, ale i tysiące skłóconych par wyszło dzięki tobie na prostą. Jak to robisz?

Stworzyłem model komunikacji pozwalający rozwiązywać spory tak, by obie strony były szczęśliwe. Ponad 20 lat temu napisałem o tym książkę, a dziś uczę swojej metody na wszystkich kontynentach. Wierzę, że gdybyśmy umieli się nią posługiwać, żylibyśmy w całkiem innym świecie.

W czym tkwi tajemnica metody?

To zbiór zasad mówiących, jak się zachować i rozmawiać w sytuacji konfliktu niezależnie od jego skali. Jak skutecznie przerwać spiralę agresji i znaleźć satysfakcjonujące dla obu stron, trwałe wyjście ze sporu. Siłą tych instrukcji jest to, że nie opierają się na żadnej eksperymentalnej teorii czy filozofii, która mogłaby zadziałać bądź nie. Są za to wykreowane w oparciu o twarde wyniki wielu badań psychologicznych przeprowadzonych na związkach międzyludzkich, w tym głównie na parach.

To możliwe znaleźć lek o przyspieszonym działaniu, którym można uzdrowić zarówno konflikt w rodzinie, w pracy, jak i na arenie międzynarodowej?

Tak. Bo podłoża konfliktów wszędzie są te same. Można wyróżnić dwa główne. Pierwsze to potrzeba zwycięstwa i otrzymania tego, czego się chce. Drugie to potrzeba dowiedzenia komuś, że ma się rację. Większość ludzi w trakcie zażartego sporu ma naturalną tendencję do dowodzenia słuszności swoich opinii. Czasem dążymy do tego kosztem innych i siebie, nie bacząc na to, jak wiele tracimy. Pierwszym krokiem, żeby sobie z takim konfliktem poradzić, jest przełączenie się z myślenia o racjach na myślenie o potrzebach. Bo nieważne, kto ma słuszność, ale kto czego pragnie i co chce osiągnąć.

A gdzie można znaleźć przełącznik?

We własnej głowie. Na początek warto usłyszeć i uznać to, co mówi druga strona. I nie chodzi o to, by się z nią zgodzić. Raczej, by uświadomić sobie, czego potrzebuję ja, a czego przeciwnik w sporze. Warto artykułować potrzeby bez obrażania drugiej strony. Posłużę się przykładem ze świata. Przypominam sobie konflikt w Irlandii Północnej. Irlandczycy uskarżali się, że nazywa się ich mordercami. Świat nie chciał wtedy usłyszeć, jak bardzo ich to boli, a od tego należało zacząć zażegnywanie tamtego konfliktu. Dziś Rosja wysyła pod adresem Ukrainy wyzwiska: „faszyści, antysemici, ekstremiści”. To w niczym nie pomoże. Podobnie jak podczas domowych kłótni. Gdy mąż z żoną zaczynają rzucać w siebie przedmiotami, warto, by przerwali na chwilę, zrobili krok do tyłu i zapytali siebie: „Czego właściwie chcesz od życia w tej chwili? Co chciałbyś dokładnie osiągnąć? Czego całym sercem pragniesz?”.

Mało kogo stać na taki krok, kiedy już zawrzało…

Warto się na niego zdobyć, bo z badań wiemy, że to, co wyartykułujesz w pierwszej fazie sporu, a czasem nawet już w pierwszym jego zdaniu, zdeterminuje wynik konfliktu. Reguła ta sprawdza się w 92 procentach.

On wścieka się na nią, że jest rozrzutna. Ona na niego, że ma węża w kieszeni. „Czego właściwie chcesz od życia w tej chwili?” „Żebyś przestała tyle wydawać”. „A ty czego całym sercem pragniesz?” „Żebyś przestał być taki skąpy”. I…

I konflikt wartości gotowy. Trzeba nauczyć się odróżniać go od konfliktu potrzeb. Gdy on i ona mają różne potrzeby, wystarczy znaleźć takie rozwiązanie, dzięki któremu obie strony spełnią pragnienia. Ale ze sporem, w którym mamy do czynienia z dwoma systemami wartości, już nie jest tak łatwo. Wzajemne przekonywanie, że to właśnie oszczędność czy wręcz przeciwnie – spontaniczność w wydawaniu na przyjemności jest lepsza, to ślepa uliczka.

Ale to właśnie konflikty wartości są przyczyną tysięcy rozwodów. Jak je przekraczać?

Po pierwsze, nie warto zaczynać rozmowy od roztrząsania różnic w wartościach. Znów zwracam uwagę na to, żeby spór pozytywnie zacząć. Bo jak go zaczniemy, tak zakończymy. Najpierw trzeba skupić się na tym, jakie wartości mamy wspólne czy podobne. Powiedzieć sobie o nich. „Wprawdzie z innym temperamentem wydajemy pieniądze, ale oboje cenimy zdrowe jedzenie i na nie oboje lubimy wydać”. Albo: „Wartością, która nas łączy, jest miłość do nowych technologii… natury… do zwierząt”. Dopiero gdy zbudujemy atmosferę wspólnoty, czas na kolejny krok. Uświadomienie sobie, jakie różnice w naszych systemach wartości są zarzewiem powtarzających się w naszym związku konfliktów. I… uznajmy wzajemnie nasze wartości.

Strony: 1 2 3 4


Strefa zakupów


tytulowa_braun-1

Praktyczny prezent pod choinkę? List do Świętego Mikołaja

Drogi Święty Mikołaju! Nie wiem, czy nie uznasz tego za niegrzeczne zachowanie, ale piszę do Ciebie z zuchwałym apelem – nie lansuj się nadmiernie przy ...
km_tyt

Prezent dla kobiety. Przewodnik po świecie zmysłów.

Zastanawiasz się, co kupić w prezencie mamie, żonie, siostrze, córce, przyjaciółce? Sięgnij po uniwersalny i prosty klucz, którym będziesz kierować się przy wyborze – zmysły. ...
grafika-tytulowa

Prezent dla osoby, o której niewiele wiesz

Jaki prezent wybrać dla osoby, którą tak naprawdę słabo znasz? Nie wiesz, czym się interesuje, o czym marzy i co lubi. W takim wypadku bezpiecznym ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI