Adopcja prenatalna – czy powiedzieć dziecku?

123rf.com

Ujawnienia niepłodności jest dla wielu osób bardzo trudne, przyznanie się do technik wspomaganego rozrodu, jak in vitro, niemal niemożliwe, a adopcja prenatalna prawie zawsze uznana za coś, co powinno pozostać do końca życia tajemnicą nie ujawnianą ani dziecku, ani otoczeniu.
Z moich piętnastoletnich doświadczeń praktyka psychologa i psychoterapeuty zajmującego się terapią w niepłodności wynika, że już sam fakt ujawnienia tej choroby jest dla wielu osób bardzo trudny, przyznanie się do technik wspomaganego rozrodu, jak in vitro, niemal niemożliwe, a adopcja prenatalna prawie zawsze uznana za coś, co powinno pozostać do końca życia tajemnicą nie ujawnianą ani dziecku, ani otoczeniu. Decyzja przyszłych rodziców wspierana jest zazwyczaj przez lekarzy, którzy najczęściej na temat dawców posiadają jedynie informacje o grupie krwi
i kolorze oczu.

Stawianie pytania: „Czy adopcja prenatalna powinna mieć miejsce?” jest bezcelowe, bowiem istniała od zarania dziejów, a zmianie uległo jedynie to, że medycyna na obecnym poziomie rozwoju może w tym pomóc bez przekraczania granic intymności. Posiadanie własnego potomka jest potrzebą biologiczną, wynikającą z natury człowieka, zatem staranie się przyszłych rodziców o to, żeby przynajmniej w połowie dziecko dziedziczyło ich geny, albo – jeśli i to okazuje się niemożliwe – było noszone pod sercem, niełatwo kwestionować, a tym bardziej tego zabraniać.

Z tych ogromnych pragnień, nie do zakwestionowania, pojawia się na świecie dziecko, które będzie niosło jakąś swoją historię. Nasuwa się pytanie jaka powinna ona być..?

Czy dziecko powstałe na drodze adopcji prenatalnej ma prawo, czy wręcz powinno posiadać informacje na temat swojej tożsamości..?

Obrazowo ten problem można przedstawić jako trójkąt, którego wierzchołek stanowi dziecko, nieświadome i nie mające możliwości podjęcia decyzji w swojej sprawie, a pozostałe kąty to rodzice oraz instytucje medyczne oferujące nasienie dawcy, komórki dawczyni oraz zarodki gotowe do transferu. Kiedy pytam swoich pacjentów jaką decyzję chcą podjąć w sprawie informowania swoich przyszłych dzieci o ich pochodzeniu, moje pytanie budzi protest, czasami złość i silny opór.