Chora rodzina

123rf.com

Problem choroby ojca, matki, babci albo dziecka – tak naprawdę dotyka wszystkich członków rodziny. Każdy, kto ma kontakt z cierpiącym, chcąc nie chcąc zmienia swoją rolę, sposób życia. Dlatego o bliskich chorego psycholodzy mówią często „pacjenci drugiego rzutu”
Praca dawała wytchnienie. Pochłaniała uwagę, blokowała emocje, pozwalała wyjść z domu. Dlaczego więc czuła się winna za każdym razem, kiedy zamykały się za nią drzwi mieszkania? Ulga mieszała się z wyrzutami sumienia, radość z niepokojem, że coś jest z nią nie tak, skoro nie może się doczekać, by wyrwać się od chorej matki i choć na kilka godzin wyjść z roli pielęgniarki, dobrej córki.

reklama

– Czy rodzina, opiekunowie chorych osób powinni wstydzić się takich uczuć? – pytam psycholog Alicję Bukowską-Durawę. Na wrocławskim Wydziale Psychologii SWPS zajmuje się badaniem barier w inicjowaniu i zmianie zachowań związanych ze zdrowiem oraz jakością życia pacjentów i ich opiekunów w chorobie somatycznej.

– Takie uczucia są dość powszechne, choć bliscy chorych osób rzadko się do nich przyznają – odpowiada. – Trudno rozmawiać z nimi o negatywnych emocjach: złości na chorego, żalu, że zostali zepchnięci do roli opiekunów. A kiedy opieka dotyczy terminalnie chorego – trudno akceptować myśli o tym, że lepiej, by cierpiący już umarł. Już samo to, że pozwolili sobie na taką refleksję, staje się nie do zniesienia.

Co ze mną będzie?

Choroba bliskiej osoby to dla jej opiekunów traumatyczne przeżycie. Tymczasem – jak pokazuje wiele badań – to od rodziny i przyjaciół chorego w ogromnym stopniu zależy jego własny dobrostan. Okazuje się na przykład, że największy wpływ na zmniejszenie umieralności chorych na choroby krążenia ma stan cywilny i kontakty z przyjaciółmi i rodziną. Inne badania udowodniły, że pozostawanie w związku małżeńskim (lub innym bliskim związku) jest czynnikiem chroniącym

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »