Dumny facet po 40-tce

Dumny facet po 40-tce
123rf.com

Wszyscy na co dzień podlegamy surowym ocenom – w pracy, w życiu osobistym, a nawet w intymnym. Spinamy się, staramy, walczymy, przepychamy i stresujemy, by jak najlepiej wypaść w oczach innych. Kierujemy się cudzymi zasadami i przyjmujemy obce wzorce, schlebiamy cudzym gustom, zapominając często o… sobie.
Na początek kilka komunałów: świat pędzi coraz szybciej, mamy coraz mniej czasu, pracujemy znacznie więcej i wydajniej, eksploatujemy się nadmiernie i poświęcamy, gonimy za dobrami, zaniedbujemy to i tamto… Ple, ple, ple – znamy to wszyscy doskonale. Ba! Przyzwyczailiśmy się nawet do tego i nie za bardzo protestujemy. Co najwyżej – mrużymy oko, uśmiechamy się lub lekceważąco machamy ręką i… robimy to samo. I stanowczo zbyt rzadko zastanawiamy się dlaczego i po co to wszystko.

Od wielkiego dzwonu

Łatwo się przyzwyczajamy do rutyny i bylejakości, zbyt łatwo. Chętnie usprawiedliwiamy własne „grzechy zaniechania” wszystkim tym, z czego się śmiejemy. Hipokryzja? Może raczej – wygodnictwo. Zaczynamy się zastanawiać nad tym, co i jak robimy tylko w szczególnych przypadkach: ślub, rozwód, przeprowadzka do innego miasta, zmiana profesji, gwałtowne pogorszenie zdrowia, kłopoty finansowe itp. Bo na co dzień – jakoś leci i uważamy, że nie ma co sobie zawracać głowy duperelami. A duperele się kumulują, puchną i mogą eksplodować w najmniej oczekiwanym momencie i w zupełnie nieprzewidywalny sposób. Nie odkładaj tych przemyśleń na później, bo obudzisz się hen, na emeryturze i na żadne korekty nie będziesz już miał ochoty. Kiedy zatem ktoś bliski i życzliwy mówi ci „zadbaj o siebie”, nie traktuj tego tylko jako zachęty do wizyty u fryzjera lub rozkaz uprania ulubionego T-shirta.

Pytania nietrudne

Na dzień dobry zagadujemy się starym zwrotem: „jak się masz?”. I jak automaty odpowiadamy: „dziękuję – dobrze”. A wystarczy się chwilę zastanowić i okazuje się, że wcale niekoniecznie, bo i to, i tamto, i jeszcze na dodatek kac męczy albo zakwasy po wycieczce rowerowej. Małe kłamstewka z nas wyłażą w tak prostych kwestiach, więc co wyprawiamy, próbując analizować te poważniejsze? Czy naprawdę potrzebna była nasza ankieta, by szczerze i bez lęku odpowiedzieć na kilka wcale nie tak trudnych pytań? Jasne – wymagają odrobiny zastanowienia, a odpowiedzi mogą być nawet bolesne, ale i tak się przed nimi nie ucieknie. To naprawdę nie boli raz na jakiś czas zapytać samego siebie: „co ja tutaj robię?” lub nawet „czy jestem szczęśliwy?”. I nie jest to ani wstydliwe, ani tym bardziej niemęskie. W końcu kto, jak nie my – do cholery – ma tutaj wiedzieć, czego chce, ma być zdecydowanym, konsekwentnym i odważnym. Takimi przecież chcemy być, takimi chcą nas widzieć kobiety i dzieci, więc z uśmiechem spełniajmy nasze męskie powinności i czerpmy z nich nasze męskie przyjemności. Fajnie jest być facetem i być z tego dumnym.