Nieudolni geniusze

123RF.com

Obdarzeni niezwykłą zdolnością, która nierzadko staje się przekleństwem. Dziwadła, odmieńcy, inni. Niezwykli. Od tych zwykłych odróżnia ich wyjątkowa zdolność, talent. Nie panoszą się na okładkach gazet, nie prężą przed kamerą. Nie muszą. Zainteresowanie wzbudzają samym faktem istnienia.
Ludzka przewidywalność, schematyczny rozwój, pokonywanie jednego etapu rozwoju za drugim. A jednak. Mimo wieloletnich badań, analiz, prześwietleń wzdłuż i wszerz, zdarzają się przypadki, które najbardziej doświadczonych medyków wprawiają w osłupienie. Żywi superbohaterowie – namacalny dowód na to, że natura oprócz swojej hojności, ma także bujną wyobraźnię.

reklama

Mr. Google

Kim Peek, bo tak właśnie nazywał się pierwowzór filmowego Rain Mana, urodził się z autyzmem dziecięcym. Jednak oprócz problemów z niezrozumieniem, adaptacją i rozwojem społecznym, okazał się być przypadkiem tzw. sawanta (genialnego głupca), czyli osoby, która przy umysłowym upośledzeniu wykazuje oznaki geniuszu, połączonego z bezbłędną pamięcią. Peek znał doskonale dwanaście tysięcy książek (przy czym potrafił czytać dwie strony jednocześnie), opanował do perfekcji historię wszystkich krajów, włącznie z datami panowania władców, znał także niezliczoną liczbę utworów muzycznych do tego stopnia, że był w stanie wyłapać każdą nieprawidłową nutę. Ponadto, jako wybitny patriota, śpiewająco wyliczał nazwy wszystkich autostrad, przechodzących przez amerykańskie miasta i okręgi. Jego umiejętności wychodziły jednak poza czysto popisowy wymiar – ojciec Kima, dzięki jego zjawiskowym zdolnościom, nigdy nie korzystał z internetu, bo jak twierdził, miał go od zawsze na wyciągnięcie ręki. Wystarczyło zapytać syna, który poza wszystkimi numerami kierunkowymi, znał także kody pocztowe i przypisane im sieci telekomunikacyjne. Imponujące? Zapewne. Szkoda tylko, że znając miliony cyfr, dźwięków i obrazów, nie potrafił zrozumieć otaczającej go rzeczywistości.

Leslie muzykant

Niedorozwinięty, niewidomy wcześniak, dotknięty porażeniem mózgowym, w dodatku porzucony przez biologiczną matkę. Nędzne rokowania. Zbieg szczęśliwych okoliczności sprawił jednak, że małego Lesliego adoptowała zajmująca się nim pielęgniarka May Lemke, a on sam, z upośledzonego, mizernego zawiniątka, stał się zadziwiającym całą Amerykę geniuszem. Pierwszym momentem, który objawił niezwykłe zdolności chłopca, był usłyszany w telewizji koncert fortepianowy Piotra Czajkowskiego. Czternastoletni wówczas Leslie, po jednokrotnym odsłuchaniu dzieła, nie mając wcześniej styczności z fortepianem, usiadł przy instrumencie i odtworzył koncert z pamięci, od początku do końca. Obecnie koncertuje w Stanach Zjednoczonych, śpiewając i prezentując setki utworów ze swojego repertuaru i mimo, że początkowo wyjątkowo trudny start nie zwiastował mu godnego życia (dodając fakt, iż było to prawie sześćdziesiąt lat temu, mógł nie zwiastować nawet samego życia), Leslie Lemke udowodnił, że nawet z najgorszych sytuacji, mogą narodzić się najlepsze rozwiązania.

Piękny umysł

John Nash, bo o nim mowa nie uznawał łatwych rozwiązań. Jego życie było pasmem złych decyzji i nieporozumień. Niedoceniony w dzieciństwie odludek, samotnik. W szkole niemiłosiernie się nudził. Swoją ponadprzeciętną ciekawość zaspokajał, przeprowadzając w domu eksperymenty. W końcu, dopingowany przez kadrę naukową, dostał się na Uniwersytet Princetown. Jednak i tamtejsze zajęcia okazały się nie być na tyle ciekawe, aby Nash czuł się w obowiązku na nich pojawiać. Znany z tego, że zawsze chodził własnymi drogami, zaczął uczyć się sam. Rezygnując z książek i gotowych rozwiązań, tworzył własne teorie, za które kilkadziesiąt lat później otrzymał Nobla w dziedzinie ekonomii. Swoją oryginalną postawą, agresją i zatraceniem w geniuszu, wywoływał negatywne odczucia. Profesorowie nie darzyli go sympatią. W międzyczasie sam zaczął wykładać, poślubił swoją studentkę, jednak wszystkimi planami zachwiała jego choroba. Schizofrenia paranoidalna wydawała się systematycznie niszczyć wszystko, do czego Nash stopniowo dochodził. Konferencje, na których pokazywał się jedynie w pampersie, setki telefonów i karteczek, z ostrzeżeniami o szpiegostwie i nadchodzącej wojnie, spacery po Princeton, podczas których wygadywał na swój temat (mówiąc w trzeciej osobie) niestworzone historie. Po ponad trzydziestu latach walki z chorobą, w 1990 roku Nash wyzdrowiał. Jego historię opisano w uhonorowanym aż czterema Oscarami filmie „Piękny umysł”.