Głodne dzieci

fotochannels.com

W coraz szybszym tempie zamieniamy nasz świat w niby-piękny iluzoryczny McŚwiat. Choć oferuje nam niezliczone dobra, żyjemy w nim emocjonalnie wygłodniali, samotni, nie wiedząc nawet, czego nam brak. Ten głód i ból duszy próbujemy zagłuszyć coraz większą konsumpcją. Jak Jaś i Małgosia rzucamy się na chatkę z piernika, wpadając w ręce złej czarownicy. Czy da się zawrócić z tej drogi? Rozmowa z Katarzyną Miller.
Tatiana Cichocka: Z „Jasia i Małgosi” pamiętałam głównie chatkę z piernika. Zapomniałam, jaka to smutna baśń. Mówi o ekstremalnym głodzie, który znieczula człowieka do tego stopnia, że jest w stanie wyrzucić z domu własne dzieci, by nie musieć się z nimi dzielić chlebem…

reklama

Katarzyna Miller: To baśń z bardzo wczesnego okresu życia, dotyczy karmienia. Pokazuje, co się dzieje, gdy rodzice nie spełniają podstawowych potrzeb dziecka, bo sami cierpią głód, są biedni.

Baśń mówi o braku chleba, ale nie chodzi tu chyba tylko o biedę w sensie materialnym?
– Chodzi o biedę w sensie najszerszym z możliwych. Materialnym, emocjonalnym, duchowym. Zdarzają się ludzie, którzy potrafią się dzielić z innymi ostatnim okruszkiem bez poczucia straty, wręcz z radością. A bywają i bogacze, którzy nie są w stanie niczego nikomu dać, bo czują się wiecznie nienasyceni. Można się dzielić choćby dobrym słowem. A można żyć z nastawieniem: Nie mam, więc nie dam. Są ludzie, którzy żyją w stanie takiej biedy permanentnie. I niektóre dzieci rodzą się u takich rodziców, którzy nie mają nic do dania, bo sami ledwie przędą bytowo czy emocjonalnie. Ale ponieważ mają dzieci, udowodnili, że są „normalną” rodziną. Tylko że w takiej rodzinie nic nie jest normalne – przede wszystkim dzieci przymierają w niej głodem. Nikt ich nie karmi.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »