Jak we śnie

123RF.com

Znana od wieków. Z powodzeniem stosowana przez wtajemniczonych kapłanów i uzdrowicieli. Hipnoza na równi z innymi niekonwencjonalnymi metodami, także dzisiaj pomaga leczyć i ciało, i duszę.
Słowo hipnoza w równym stopniu budzi fascynację, co strach. Jest jak przepustka do świata magii, niewiadomego, tajemniczego, gdzie ludzie w głębokim transie odwiedzają niezbadane obszary swojej duszy. Kojarzy się też z sytuacjami, w których bezwolne ofiary hipnotyzera robią wszystko, co ten im rozkaże.

reklama

Wśród ludów pierwotnych hipnoza do dziś jest istotną częścią życia społecznego. Stosują ją mieszkańcy obszarów znad Amazonki, australijscy szamani, uzdrowiciele z Gujany i Borneo i wyznawcy voodoo. W zachodnim świecie wykorzystywana jest zarówno przez nowoczesną psychoterapię, jak i klasyczną medycynę.

Metoda kapłanów i mnichów

Pojęcie hipnoza, pochodzące od greckiego słowa „hypnos” co znaczy „sen”, powstało stosunkowo niedawno, bo w XIX wieku. Natomiast sama metoda znana była już w IV w. p.n.e. Stosowali ją Sumerowie zamieszkujący tereny między Eufratem a Tygrysem. Wysocy rangą egipscy kapłani używali hipnozy do leczenia chorób, nawiązywania kontaktu z bogami oraz przepowiadania przyszłości, znali też trzy poziomy stanu hipnotycznego (lekka, średnia, głęboka hipnoza), rozróżniane do dziś. Chrześcijańscy mnisi przejęli umiejętności lekarzy-kapłanów i dokonywali cudownych uzdrowień przez przykładanie rąk i modlitwę, a członkowie zakonu z góry Athos pielęgnowali autohipnozę, którą wywoływali przez kierowanie wzroku na własny pępek.

Kolejne wzmianki na temat hipnozy pochodzą dopiero z 1646 roku, kiedy niemiecki jezuita Athanasius Kircher opisał zjawisko tzw. hipnozy zwierzęcej, podając przypadek „zaczarowania” pewnego koguta. Jego myśl kontynuował w następnym wieku Franz Anton Mesmer, który stworzył pojęcie „magnetyzmu zwierzęcego”, polegającego na leczeniu pacjentów za pomocą „fluidu” powstałego z ciał, przenoszonego z jednej osoby na drugą po wykonaniu specjalnych uderzeń ciała. Ta metoda dziś bliższa jest bioenergoterapii.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »