Kuszący skok w nieznane – z punktu widzenia trenera i coacha

Jak dokonać w życiu przełomu? Jak zachować się w sytuacji granicznej, żeby nie tkwić w martwym punkcie? Wydawać by się mogło, że trzeba stłumić lęk i iść naprzód. Ale tak nie jest. Lęk trzeba odczuć i skonfrontować się z nieznanym. Zaplanować działanie i pozwolić sobie na improwizację.
Lęk jest bardzo ważną emocją, sygnalizatorem, że dzieje się coś przełomowego w naszym życiu, na co powinniśmy zwrócić uwagę. Odczuwamy lęk nie tylko, kiedy coś może zagrozić naszemu zdrowiu, życiu lub wizerunkowi publicznemu, ale także, kiedy robimy coś nowego, wchodzimy w nowy związek, bierzemy ślub, zaczynamy nową pracę. Oczywiście, możemy się bać, że nie sprostamy sytuacji, ale równocześnie może ona być wstępem do spełnienia. Lęk stawia w sytuacji zagrożenia nasze dotychczasowe „ja”, bezpieczne i znane, ale również, w pewnym momencie życia, ograniczające. To lęk inicjuje zmianę, podróż ku nowym możliwościom. Dlatego przywitajmy go i z radością spójrzmy mu w oczy.

reklama

Konfrontacja z lękiem

Podczas moich warsztatów szkolących trenerów jednym z najważniejszych elementów było to, aby każdy uczestnik skonfrontował się ze swoim największym lękiem. Julia zanim została trenerem przez wiele lat była nauczycielką w szkole i jej największą zmorą było to, że nikt jej nie będzie słuchał. Jej zadaniem było zmierzyć się z grupą osób, która zupełnie ją ignoruje. Emily do tej pory nie wierzyła, że jej autorskie podejście do prowadzenia warsztatów może wydać się dla kogoś cenne. Miała w 10 minut zachęcić grupę do swoich metod. Ann miała osobistą tajemnicę, która wywoływała w niej duże poczucie winy. Postanowiła opowiedzieć ją uczestnikom warsztatów. Patricia czuła, że nikt jej nie akceptuje. Cała grupa miała podejść do niej, objąć ją ze wszystkich stron i powiedzieć, że jest super.

Podążyć za impulsem

Nie da się przewidzieć, co spowoduje u nas przełom. Frank Farelly, znany amerykański psychiatra i twórca terapii prowokatywnej, pomógł wielu osobom poprzez uważne przyglądanie się, co danej osobie jest potrzebne, aby dokonać zmiany. Pewnego razu na jego oddział psychiatryczny przyjęto kobietę pogrążoną w zupełnej katatonii – w ogóle się nie ruszała i nie mówiła. Rano przenoszono ją z łóżka na krzesło, gdzie siedziała cały dzień w milczeniu. Farelly poczuł, że bardzo chce jej pomóc. Umówił się z pielęgniarkami, że każda będzie siadywała po dwie godziny na kolanach katatoniczki. Po 7 godzinach nastąpił przełom. Kobieta gwałtownie wstała i zaczęła mocno przeklinać na warunki, w jakich przebywa. To zapoczątkowało jej wyzdrowienie.