Mimika,postawa,głos

fotochannels.com

Słowami można manipulować. Można w nich wiele zataić. Jeśli chcesz się dowiedzieć, o co chodzi twojemu rozmówcy, przyglądaj mu się uważnie. Jego ciało pozwoli ci właściwie odczytać prawdziwy przekaz.

reklama

Jak mi­ło, że wpa­dłaś

Od­wie­dzasz zna­jo­me­go. Otwie­ra ci drzwi i ro­biąc ma­ły kro­czek do ty­łu, by le­piej ogar­nąć cię wzro­kiem, mó­wi: „Och, khm, wi­taj, wi­taj, ehem, hmmm, khm, jak wspa­nia­le, że przy­szłaś, khm, khm”. Po­da­je ci na po­wi­ta­nie rę­kę, wy­pro­sto­wa­ną na peł­ną dłu­gość, je­go dłoń jest stu­lo­na, tak, że do­ty­kasz je­go rę­ki po­wierz­chow­nie. Py­tasz: „Prze­zię­bio­ny je­steś, że tak po­ka­słu­jesz?”. „Nie, nie, już przecho­dzi” – od­po­wia­da. Do tej po­ry sta­li­ście w drzwiach, ale twój zna­jo­my szyb­ko się zmi­ty­go­wał, odsunął się i ze sło­wa­mi „pro­szę, wejdź” wpu­ścił cię do środ­ka. Że­by cię prze­pu­ścić, sta­nął do cie­bie bokiem, je­go no­gi by­ły w ko­la­nach moc­no wy­pro­sto­wa­ne. Jed­no­cze­śnie cof­nął i wcią­gnął w ra­mio­na głowę, przez co szy­ja wy­da­wała się krót­sza i usztyw­nio­na.

Po­czu­łaś się tro­chę nie­swo­jo. W środ­ku zdję­łaś pal­to i trzy­ma­jąc je w rę­kach, za­py­ta­łaś: „Na pew­no ci nie prze­szka­dzam?”. „Nie, nie, skąd­że zno­wu, na­praw­dę mi­ło, że wpa­dłaś” – od­po­wie­dział zna­jo­my, krzy­żu­jąc rę­ce na pier­si. „Gdzie mo­gę po­wie­sić płaszcz?”, py­tasz więc, w du­chu stwier­dza­jąc, że strasz­na z nie­go ga­pa.

„Daw­no się nie wi­dzie­li­śmy, więc naj­wyż­sza po­ra na wspól­ną fi­li­żan­kę ka­wy” – po­wie­dział ko­le­ga, odwiesza­jąc twój płaszcz, od­wra­ca­jąc lek­ko gło­wę i spo­glą­da­jąc w bok. A ty zu­peł­nie bez po­wo­du stwierdziłaś, że czu­jesz się trosz­kę nie­zręcz­nie. W po­ko­ju usia­dłaś na ka­na­pie, a zna­jo­my po­pro­sił: „No, to opowia­daj, co u cie­bie sły­chać”, jed­no­cze­śnie od­wra­ca­jąc się ple­ca­mi i wy­cho­dząc do kuch­ni. Pew­nie po to, by za­pa­rzyć ka­wę, wo­łasz więc: „Z mle­kiem po­pro­szę”! Jed­nak mi­mo mle­ka z pian­ką ka­wa ci nie smaku­je. A po­nie­waż roz­mo­wa ku­le­je, tym bar­dziej skra­casz wi­zy­tę. Opusz­czasz go­ścin­ne pro­gi znajomego z uczu­ciem nie­ja­snej ulgi. Ni­by by­ło mi­ło, a jed­nak… Przy­szłaś nie w po­rę?

Nie­ste­ty tak! Twój go­spo­darz nie chciał być nie­uprzej­my, dla­te­go mi­ło cię po­wi­tał i kil­ka­krot­nie

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »