Ostre słówka – o kobiecym gniewie

W książce „The Gift of Anger” psychoterapeutka Marcia Cannon rozprawia się z tematem kobiecego gniewu. Dlaczego właśnie kobiecego? Bo zwykle chcemy być najmilszymi stworzeniami na świecie. A okazuje się, że taka jednostronna postawa może szkodzić.
Życzliwość, wyrozumiałość, łagodność, empatia, negocjacje – większość kobiet nie ma z tym problemu. To zasoby, po które często sięgamy, mamy do nich łatwy dostęp. Nie jest to jednak cała prawda o nas. Pod postawą kobiety zazwyczaj miłej, kryją się „ciemniejsze” emocje. Tam jest gniew w różnych odcieniach – od lekkiego poirytowania po niepohamowaną wściekłość. Jeśli na bieżąco nie będziemy się złościć, grozi nam utrata energii życiowej, którą zużywamy na tłumienie tych emocji. I nie chodzi tu o złośliwości czy dąsy, które najczęściej umiemy pokazywać, tylko prawdziwy, głęboki gniew (to uczucie można poznać po tym, że brzuchu czujemy ciepło). Nieuświadomiona i niewyrażona przez lata złość przeradza się często w gorzki cynizm albo wybuchy niepohamowanej wściekłości. Jest to ten drugi, przeciwstawny biegun miłej kobiety.

reklama

Marcia Cannon podkreśla, że gniew kobiet cały czas jeszcze jest tematem tabu w naszym społeczeństwie. U mężczyzn uznawany jest za oznakę siły, asertywności, wewnętrznej mocy. U kobiet zaś za agresję i nieracjonalność. Kobiety zostały uwarunkowane, aby być zawsze korekt, jakby mniej przyjemne emocje ich nie dotyczyły. Gniew jest tymczasem normalnym, instynktownym uczuciem. Wystarczy zaobserwować dzieci. Kiedy się złoszczą, robią to totalnie, często z wręcz sięgają po nienawiść, gdy na przykład bronią swojej zabawki. W naturalny, zdrowy sposób uwalniają trudne emocje, a jest nim na przykład lęk z powodu obrony własnych granic. Wykorzystują swoją energię w umiejętny sposób, dopóki normy społeczne ich nie osłabią. I wtedy, w wieku dorosłym grozi im depresja, która jest oznaką gniewu skierowanego ku wewnątrz.