Rozwój: zaklinanie koni

Zaklinanie koni
123rf.com

Dopóki nie zaufasz sobie i światu, koń nie potraktuje cię poważnie – wejdzie na twój teren, strzeli zadem, ruszy galopem, postraszy. Aby nad nim zapanować, musisz wiedzieć, czego chcesz. Poznaj metodę Holy Equus, by poznać siebie.
Długosiodło – urokliwa miejscowość 80 kilometrów od centrum Warszawy. Stajnia Darii Galant, autorki metody Holy Equus (HEQ), powieściopisarki, prowadzącej warsztaty ,,Koń a ludzka psychika”. Na otwartej przestrzeni maneż – kolisty, zadaszony plac do ujeżdżania koni. Na zewnątrz, na podwyższeniu tzw. loża szyderców, zajęta przez uczestników warsztatów i Darię. Do środka maneżu wchodzi Verona, klacz śląska, i Krystyna, hodowca koni. Za chwilę odbędzie się lekcja zaklinania koni. Oprócz mnie i mojej przyjaciółki Ewy, psychoterapeutki, wszyscy uczestnicy od dawna pracują z końmi, ale doświadczenie porozumiewania się ze zwierzęciem za pomocą własnej energii i napięcia mięśniowego dla nas wszystkich jest czymś zupełnie nowym. Podświadomie czujemy, że za chwilę wydarzy się coś ważnego…

Nie bacikiem, ale energią

Koń spokojnie chodzi po wolcie – okręgu ciągnącym się wzdłuż ogrodzenia maneżu. Jest spokojny, ale też czujny, czeka na jakiś znak. Krystyna z bacikiem stoi na środku.

– Rozluźnij się – mówi Daria. Krystyna robi kilka głębokich wdechów. W loży szyderców zapada cisza. Słyszymy bicie własnych serc.

– Zmiana kierunku ruchu! – pada komenda Darii. – Zagrodź jej drogę. Bardziej energią niż gwałtownym ruchem.

Krystyna zbliża się do pyska Verony, delikatnie próbuje wyciągnąć rękę. Koń natychmiast wyczuwa jej intencję, odwraca się i zaczyna iść w odwrotnym kierunku.

– Teraz zatrzymaj ją – pada kolejna komenda. Krystyna za bardzo zbliża się do brzucha Verony. Klacz zaczyna nerwowo strzyc uszami.

– Wróć na środek. Nie zbliżaj się do jej brzucha, bo ją wystraszysz. To nie jest tresura. Rób to z daleka, swoją energią. Spuść powietrze. Odpręż się. Oddychaj. Spokojnie.

Krystyna wzdycha: ,,Boże, jaka jestem zmęczona. Z moimi końmi jest inaczej. Nigdy tak nie pracowałam”.

– Dasz radę. Zobacz, zatrzymała się. Teraz puść ją stępem. Nie musisz jej śledzić. Nie patrz jej w oczy. Pilnuj, żeby nie schodziła z wolty i nie wchodziła na twój teren. Dalej, dasz radę. Dobrze. Teraz pobudź ją do kłusa.

Krystyna wydaje dziwne dźwięki, jakby kląskanie językiem, i szepcze: ,,Kłus, kłus”.

– Pogoń ją od zadu. Uderz bacikiem, ale nie zbliżaj się za bardzo. Dobrze. Pilnuj kłusa. Koncentruj się na koniu. Luźniejsza mowa ciała. W myślach wydawaj jej komendy. Wycisz emocje, żeby ci nie przeszkadzały. Tak. Dobrze. Właśnie tak!

Krystyna szepcze: ,,Jestem zmęczona”.

– Wiem. Dasz radę. Jeszcze trzy okrążenia i kończymy.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »