Tajemnice masażu MA-URI

życiu nie istnieje. A to ona, także poprzez rytuały, podnosi nas wyżej.

reklama

Świętość jest ważna podczas masażu MA-URI. To nie jest masaż, podczas którego poklepujemy sobie ciało. W MA-URI nie zostają osoby, które nie są w stanie zrozumieć, że to ciało jest święte. A stół jest ołtarzem, na którym dokonuje się przemiana. – My po prostu pomagamy w tych procesach. Ja o nich nie wiem, ja po prostu je czuję. Nie jestem w stanie nimi kierować. Kiedy masuję, jestem w dotyku, nie myślę o swoich sprawach. Jakbym odtwarzała mantrę. Staram się duchowo zestrajać z osobą masowaną – mówi Anna Zielińska. – Koncepcja Huny mówi o tym, że przychodząc na świat, tracimy pamięć innych rzeczywistości. Nie mamy już kompletności wiedzy, jaką mieliśmy po tamtej stronie. Ona się rozprasza, urywa, strzępi. Masaż ma nam pomóc w sięgnięciu do głębi tej pamięci w sobie. Zebraniu tych wszystkich cząstek, posklejaniu ich na nowo. Wierzymy, że w ciele psychofizycznym i duchowym ta wiedza jest. Na tym polega samouzdrawianie, szukanie wiedzy w głębi każdego z nas. Podczas masażu przychodzą myśli, odczucia, emocje. One idą z wewnątrz. W Polinezji duchowość to kolor czarny. Nie jasność, oświecenie, ale sięganie w głąb. Do tego czegoś, co jest w środku. Każdą myśl, emocję należy potraktować z szacunkiem, z wdzięcznością, trzeba się jej przysłuchać, przyjrzeć. Odkryć co za nią stoi.

Huna zakłada, że nie istnieją żadne granice. Ograniczenia stwarzamy sobie sami.
Jeśli zaaplikujesz wszystkie zasady Huny, nie znajdziesz się sytuacji życiowej, z którą byś sobie nie poradziła i nie przekłuła ją na wzrost. Nawet w bólu czy złości można szukać lekcji. Przepuścić przez siebie trudne uczucia i szukaj w nich czegoś pozytywnego, czegoś, co cię uczy, rozwija. Trudność polega na wzięciu odpowiedzialności za siebie. Chodzi o to, żeby nie obwiniać pana, który zrobił ci dziurę w pończosze, tylko poszukać w tym zdarzeniu informacji na swój temat. Taka postawa prowadzi nas do kompletności. Tej, z którą się rodzimy, tej której szukamy. Huna uczy, żeby nastawiać się, że spotka cię coś dobrego. Oczekuj cudu a on się wydarzy. Jeśli poświęcisz należytą uwagę chwili obecnej, nie jesteś w stanie czuć się nieszczęśliwa. Tu i teraz nie ma lęków, które cię unieszczęśliwiają. Jest tylko wdech i wydech.

ANNA ZIELIŃSKA, masażysta MA-URI. „Całe życie jestem blisko ludzi: pracując i podróżując. Dotykam ich wzrokiem, myślą, uwagą i wreszcie dłonią. Każdemu napotkanemu człowiekowi chcę powiedzieć: Widzę Cię. Masaż wziął się w moim życiu z podróży. Przemierzyłam cały świat i kiedy nie wiedziałam jaki kierunek obrać, otworzyła się nowa przestrzeń do eksploracji: MA-URI. Wierzę, że ten masaż sięga do głębi naszej duszy i ciała, i oddaje nam naszą wrodzoną mądrość. Wystarczy sięgnąć. Zdobyłam licencję, która uprawnia do wykonywania masażu MA-URI® i Mama MA-URI® na najwyższym dostępnym poziomie. www.ma-uri.com.pl