Wydobywać na światło dzienne

123RF.com

Kontrowersyjna, przerażająca dla obserwatorów i zaskakująco opiekuńcza dla klientów. Terapia prowokatywna to jedna z najbardziej nietypowych metod psychoterapii. Jej twórca, Frank Farrelly, słynie z sesji, które przypominają teatr. Klient próbuje odnaleźć się w swojej roli, ale jest z niej wytrącany. W końcu musi przewartościować swoje postawy i poglądy, by zbudować je na nowo.
To sposób na sprowokowanie zmian w postawie, postrzeganiu świata i siebie, w sposobie działania. System psychoterapii, w którym terapeuta przewrotnie popiera mroczne uczucia i oczekiwania klienta, zachęcając go do wytrwania w odbiegających od normy i patologicznych zachowaniach. Zaskakujący, wspierający i opiekuńczy humor uwrażliwia klienta na zaburzające go wzorce poznawcze, emocjonalne oraz wzorce zachowań i prowokuje do przyjęcia racjonalnej, otwartej i przystosowawczej postawy.

reklama

Prowokacja, czyli pro+ vocare oznacza „wywoływać”, „wyłaniać”, „wydobywać na światło dzienne”. Zadaniem terapeuty jest wywołanie pięciu różnych reakcji, tak aby klient nauczył się:

  • wyrażać samouznanie i samoakceptację, zarówno w zachowaniach, jak i werbalnie,
  • zachowywać się asertywnie i adekwatnie do sytuacji, zarówno w realizacji zadań, jak i w związkach,
  • chronić się w sposób realistyczny przed negatywnymi ocenami innych,
  • realistycznie oceniać rzeczywistość psychospołeczną i dokonywać rozróżnień niezbędnych do reagowania w elastyczny sposób,
  • komunikować uczucia ciepła, troski, uwagi, przyjaźni i miłości ważnym dla niego osobom.

Dać upust odczuciom wobec pacjenta

Frank Farrelly pod koniec lat 50. XX w. rozpoczął pracę na oddziale zamkniętym szpitala psychiatrycznego, zajmując się najbardziej opornymi pacjentami. Współpracował z Carlem Rogersem i pozostawał pod wpływem jego terapii zorientowanej na klienta. Jednak nie był zadowolony z wyników swojej pracy i coraz częściej doznawał frustracji, stosując metodę Rogersa polegającą na czekaniu, aż to klient zapoczątkuje większość działań i zachowań. Bierna, receptywna rola terapeuty stanowczo mu nie odpowiadała. Zaczął zauważać w swojej praktyce, jak uczucia przeciwprzeniesione wobec klienta stają się bardziej pomocne od wyuczonych, profesjonalnych reakcji.

Potwierdzeniem jego obserwacji okazała się książka Stanleya W. Standala i Raymonda J. Corsiniego „Przełomowe zdarzenia podczas terapii”, w której każdy przypadek, gdy terapeuta „wyrzucał terapię za okno”, dając upust tłumionym odczuciom wobec pacjenta, w efekcie przynosił

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »