Zgoda na to, czego nie można zmienić

123rf.com

Buddyjscy mistrzowie i nie tylko oni tłumaczą, że w życiu chodzi o to, żeby patrzeć mu w twarz. Spojrzeć na rzeczywistość szczerze i z odwagą. Wyjść z roli ofiary zewnętrznych okoliczności, ale też zdjąć zbroję wojownika, który im się ciągle przeciwstawia. Te role są męczące, ich działania skazane na porażkę.
Poglądy Junga, psychologii transpersonalnej i duchowości łączy w swojej pracy dr David Richo, terapeuta mieszkający w Kalifornii. W przejrzysty dla nas, zachodni sposób osadza na nieco bardziej racjonalnym gruncie nauki Wschodu. Tamci duchowi nauczyciele mówią o nieprzywiązywaniu się, radzą uwolnić się od pragnień, oczekiwań, by zobaczyć rzeczy takie, jakie w istocie są. To może nas straszyć, wydawać się niemożliwe do zrealizowania. Kusi jednak, żeby zagadnieniu się przyjrzeć. Richo twierdzi, że realia rzeczywistości są następujące:

reklama

  • wszystko zmienia się i kiedyś kończy,
  • życie nie zawsze jest uczciwe,
  • rozwój przypłacamy cierpieniem,
  • nie wszystko idzie zawsze zgodnie z planem,
  • ludzie nie zawsze są lojalni i kochający.

Jeśli zaakceptujemy te warunki egzystencji, niemal automatycznie uznamy naszą wrażliwość i bezsilność wobec nich. David Richo idzie dalej w swych rozważaniach – jeśli przyjmiemy rzeczywistość taką, jaka jest, będziemy gotowi na miłość, na spełnienie. Bo kiedy zdajemy sobie sprawę, że ona, niezależnie od tego jaka może być okrutna, nie jest karą, lecz elementem składającym się na głębię życia, przestajemy czuć się przez nią nieprzyjemnie dotknięci. Nie mamy już pomysłu, żeby mówić: „To nie mogło przydarzyć się właśnie mnie”, raczej reagujemy w ten sposób: „Zrobię wszystko, żeby sobie z tym poradzić”. Jeżeli wyzbędziemy się roszczeń wobec rzeczywistości, zyskamy ogromną siłę, żeby w brawurowy sposób sobie właśnie z nią poradzić. Gdy wreszcie stawimy czoła temu, co jest, poczujemy pogodę ducha. I zmieniać będziemy to, co da się zmienić i zaakceptujemy to, na co wpływu nie mamy. Tak postępując, zyskamy szacunek dla własnej osoby. Nasze osobiste granice zostaną ustalone i utrzymane, nikt nas nie wykorzysta, my też nie będziemy pragnąć władzy nad nikim. Zniknie strach przed niedostatkiem i bezsilnością. Miłość i wolność rozkwitną w naszym wnętrzu.

Jung a za nim Richo sugerują, żebyśmy powiedzieli bezwarunkowe „tak” realiom naszej egzystencji, bez obwiniania ludzi, losu, Boga. Wówczas prawdy psychologiczne staną się udziałem naszego życia. Na przykład takie: