Samotność – wróg czy przyjaciel?

fot.123rf

Czy samotność oznacza coś negatywnego? Czy bycie sam na sam ze sobą jest w ogóle możliwe w dzisiejszym świecie?
„I nawet, kiedy będę sam, nie zmienię się, to nie mój świat…”

reklama

„Długość dźwięku samotności”, Myslovitz

Często nie potrafimy odciąć się od świata zewnętrznego, a naszą głowę nieustannie zaprzątają myśli związane z codziennością, obowiązkami, przeczytanym artykułem w porannej prasie, myślą o nowym zdjęciu z wakacji, które znajomy właśnie wrzucił na Facebooka… Robimy karierę, wyznaczamy sobie nieustannie nowe ambitne cele, żyjemy z dnia na dzień, czas wolny wypełniając jedynie nic nieznaczącymi rozmowami, imprezami, szukaniem na siłę towarzystwa i rozrywki.

Nie podpisuję się pod określeniem samotności jako złej. Rzeczywiście wielu ludzi nie potrafi sobie poradzić z samotnością. Czują, że cierpią i natychmiast chcą ją zamienić w nawet powierzchowne bycie z innymi ludźmi lub też „zagłuszyć” na wiele różnych sposobów takich jak choćby intensywna aktywność fizyczna, imprezowanie czy oglądanie telewizji przez długie godziny. – komentuje psychoterapeutka Ewa Kaczorkiewicz.

Nie bój się samotności!

Przebywanie jedynie we własnym towarzystwie może być bardzo budującym doświadczeniem. Pierwszym krokiem do tego, by lepiej poczuć się w tej sytuacji będzie przede wszystkim zaakceptowanie tego stanu. Czasem samotność pozwala przemyśleć wiele ważnych spraw i nabrać dystansu do siebie samych i codzienności. Nagle odkryjesz, że masz czas tylko dla siebie, a to współcześnie ‘dobro luksusowe’. To moment na tzw. zresetowanie się, ucieczkę od pośpiechu, przymusu i zewnętrznych impulsów, które zagłuszają często Twoje prawdziwe odczucia i potrzeby.

Jednak nie ma to być ucieczka od problemów czy też od samego siebie. Wręcz przeciwnie powinna to być podróż w głąb siebie, spotkanie ze swoimi emocjami i myślami – konfrontacja, która pomoże Ci w lepszym poznaniu tego, czego pragniesz, oczekujesz i czego być może się lękasz.