Skąd się bierze poczucie winy u kobiet?

123rf.com

Brytyjski dziennik „Daily Mail” ogłosił, że statystyczną

reklama

kobietę poczucie winy dręczy średnio 36 razy dziennie! Nawet jeśli te

wyliczenia są przesadzone, dowodzą, że obwinianie się to

kobieca domena. Czy zawsze mamy powód?
Zastanawiamy się, co powiedzą inni, jak nas oceni matka i czy mogłybyśmy coś ulepszyć, poprawić, zareagować inaczej, trafniej odpowiedzieć…

Psychologowie potwierdzają, że kobiety obwiniają się znacznie częściej niż mężczyźni i częściej szukają akceptacji u innych, zamiast u siebie. Sprawa wbrew pozorom jest poważna, bo poczucie winy potrafi przygnieść i mieć destrukcyjny wpływ na życie. Może prowadzić nawet do depresji i działań autodestrukcyjnych. Z drugiej strony jest ważną informacją, która wskazuje, że zrobiłyśmy coś przez nas same nieakceptowanego lub niezgodnego z normami społecznymi; informacją, która pomaga m.in.budować relacje – i te bliskie, i te społeczne. Bo na przykład brak lojalności, zdrada czy świadome zadanie komuś bólu lub cierpienia nie jest czymś, nad czym powinnyśmy przejść do porządku dziennego. Jeśli czujemy się z tym źle, jeżeli to nas „uwiera”, to jest nadzieja, że poczucie winy przekształcimy w coś bardziej szlachetnego, nie karząc się przez resztę życia, ale też i nie rozgrzeszając zbyt łatwo.

Dlaczego surowo się oceniamy?

Poczucie winy nie zawsze oznacza to samo – niekiedy wynika z dojrzałej oceny sytuacji („zrobiłam coś złego”), a czasem jest spowodowane zbyt emocjonalnym podejściem do życia i do samej siebie, nieprawidłową oceną sytuacji. Dla jednych będzie punktem zwrotnym, od którego może rozpocząć się świadomy rozwój, dla innych kolejną „porażką”, destrukcyjną pułapką samobiczowania, „dokładania” sobie, mechanizmem obronnym, który pozwala nie skonfrontować się z samym sobą. Poczucie winy może pojawić się wówczas, gdy coś zrobiliśmy, ale także wtedy, gdy czegoś zaniechaliśmy – np. udzielenia pomocy czy wsparcia. I wcale niekoniecznie wtedy, gdy ktoś rzeczywiście tego potrzebował, ale gdy ktoś nam wmówił, że czyjeś potrzeby są ważniejsze od naszych.

– W kreowaniu iluzorycznego poczucia winy przodują kobiety – uważa Beata Markowska, trenerka rozwoju osobistego. – Syndrom matki Polki większości z nas nie jest obcy. Matka Polka przy każdej próbie dania sobie czegoś: wolnego czasu, prezentu czy spotkania z przyjaciółką, popada w poczucie winy. Robi to w trosce o członków rodziny. Zadręczając ich często swoją męczeńską postawą.

Czasem poczucie winy wynika ze wstydu, a niekiedy z niskiego poczucia własnej wartości – i taka skłonność znów częściej przypisywana jest kobietom. Dlaczego? Bo to my same, co potwierdzają badania, myślimy o sobie gorzej, niż myśli o nas cała reszta. Selma Fraiberg, amerykańska psychoterapeutka i psychoanalityczka, która badała m.in. mechanizmy powstawania zdrowego obrazu siebie, uważała, że sumienie u osoby zdrowej wytwarza poczucie winy współmierne z występkiem, co chroni ją przed popełnianiem kolejnych błędów, natomiast u osób neurotycznych działa tak, jakby w osobowości człowieka mieściła się kwatera gestapo; bezlitośnie tropi ono każdą niebezpieczną (czasem tylko potencjalnie) myśl, każdy najmniejszy zawiązek takiej myśli, oskarża, grozi, poddaje bezterminowym torturom, by wywołać poczucie winy za najbłahsze wykroczenie.Takie poczucie winy ma ten skutek, że zniewolona zostaje cała osobowość.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »