Sprawność manualna u dziecka – jak pokonywać trudności

fot.123rf

Jak postępować, gdy dziecko ma z czymś trudność? Po pierwsze: nie robić z tego problemu! Nie przyklejajmy mu od razu łatki dyslektyka albo „powolniaka”. Po drugie: nie dawać się wpędzić w poczucie winy – to najkrótsza droga do wychowania małego tyrana.
Jestem mamą pięciolatki. Niedawno nasza rodzina przechodziła kryzys i skupiłam się tylko na tym, co było absolutnie konieczne. Tymczasem moja córka ma ogromne problemy ze sprawnością manualną. Czułam, że tak jest, ale odsuwałam od siebie ten problem. Teraz okazało się, że jest najsłabsza w grupie. Byłam z nią u pedagoga i rzeczywiście nie potrafiła przejść prostego badania. Dostałyśmy kilka zeszytów ćwiczeń do codziennej pracy. Nie wiem jednak, jak ją do tego nakłonić. Na widok zeszytu i ołówka zaczyna płakać, ucieka przede mną albo rzuca się na podłogę i nie jestem w stanie zmusić jej do współpracy. Próbowałam, żeby ćwiczyła z moim tatą, za którym przepada, ale zachowuje się tak samo jak przy mnie. Trochę się boję, że to wynika z buntu, że jej tata już z nami nie mieszka, ale martwię się też tym, że córka mnie terroryzuje, a ja z poczucia winy jej ulegam. Czy jest jakiś sposób, żeby nakłonić ją do ćwiczeń graficznych? Niestety, „ciekawe” obrazki na nią nie działają. Sam widok ołówka wywołuje u niej histerię.

Powodów aż tak ostrej reakcji może być wiele. Nie warto jednak każdego zachowania dziecka interpretować jako reakcji na stratę. W ten sposób wychowamy małego tyrana i szybko nauczymy dziecko, że ponieważ tata odszedł, jemu wolno wszystko. Powinna Pani pozbyć się poczucia winy, dopiero wtedy wasza relacja wróci do równowagi.

Jeśli dziecko konsekwentnie protestuje i nie chce podejmować jakiegoś rodzaju aktywności, zawsze warto sprawdzić, czy nie stoi za tym o wiele prostsza przyczyna. Niechęć do pisania może wynikać z wady wzroku lub z zaburzeń neurologicznych. Wizyta u neurologa i okulisty to powinny być pierwsze kroki. Oczywiście, proszę córce nie mówić, z jakiego powodu jest badana. Absolutnie nie należy wdrukowywać dziecku: „Masz problemy z pisaniem”. Taki komunikat nie pomoże w pokonaniu problemu.

Dziecko zawsze wie, czy teraz się bawi, czy też jest czegoś uczone. Tylko nam, dorosłym, wydaje się, że sprytnie umiemy je podejść. Zamiast żmudnych, nudnych i monotonnych ćwiczeń z ołówkiem, warto robić rzeczy zwyczajne. Ćwiczenia manualne to nie tylko prowadzenie narzędzia, to ogólne usprawnienie motoryki drobnej. Proponuję na jakiś czas (pół roku) całkowite odstawienie ćwiczeń w zeszycie. Niech z domu znikną wszelkie kolorowanki i gotowe narzędzia oraz zeszyty ćwiczeń. Proszę postawić na naturalność.

Uczenie dziecka na zabawce, jak wiązać buty, jest bardzo niewdzięczne. Znacznie lepiej kupić sznurowane buty i spokojnie czekać, aż dziecko opanuje tę skomplikowaną czynność. Samodzielne zapinanie guzików oraz suwaka, wkładanie kurtki, czapki, spodni, zamykanie zamka w drzwiach – to znakomite ćwiczenia usprawniające koordynację drobnych ruchów celowych. Zwijanie skarpetek w kulki, składanie ubrań, zbieranie talerzy ze stołu – każda z tych czynności wymaga precyzyjnego chwycenia, pracy wielu mięśni jednocześnie. Naciskanie guzików w pralce, wybieranie numeru telefonu, pisanie na klawiaturze czy wszelkie prace kuchenne, a szczególnie ugniatanie ciasta, wykrawanie ciasteczek i posypywanie ich pudrem, ozdabianie tortu, szykowanie kanapek – to także rodzaj aktywności, która rozwija sprawność manualną.

Dzieci nie lubią być uczone, nie lubią pokonywać swojego problemu, za to największą przyjemność sprawia im czas spędzany z rodzicami, ich bliskość, uważność. Warto wykorzystać takie momenty na przekazywanie im praktycznych umiejętności.

Ewa Nowak pedagog, terapeutka, autorka książek dla dzieci i młodzieży

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »