Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój

Syndrom DDA: pokonać lęk przed bliskością

fot.123rf
9 stycznia 2017 in Psychologia by Jolanta Maria Berent
DDA brzmi jak zaklęcie. Kiedy to masz, patrzysz na świat przez soczewki, które go zniekształcają. Zalewają cię emocje: wstyd, złość, lęk. Albo nie czujesz nic – jakby twoje życie rozgrywało się poza tobą. Partnerom i przyjaciołom dorosłych dzieci alkoholików bywa ciężko do nich dotrzeć, ale to dlatego, że najpierw oni sami muszą zrozumieć swoje wewnętrzne mechanizmy.

Bohater i maskotka

Wyobraź sobie, że przez długie lata, dzień po dniu, jesteś narażona na potężny stres. Wciąż to napięcie, nie znasz dnia ani godziny… Z jednym rodzicem brak kontaktu – jest albo zamroczony, albo skacowany, albo „na głodzie”. Drugi zmaga się z depresją albo napadami złości. Nawet jeśli masz co jeść i w co się ubrać, nie możesz czuć się bezpiecznie. No i to udawanie, robienie dobrej miny do złej gry… „Główny pokój w domu rodziny dotkniętej alkoholizmem zajmowany jest przez hipopotama, którego istnieniu wszyscy stanowczo zaprzeczają” – pisze Tommy Hellsten.

Taka rodzina zmuszona zostaje do przestrzegania trzech podstawowych reguł: Nic nie mówić! Niczego nie odczuwać! Nikomu nie ufać! Trzeba się dopasować do sytuacji, dokonać przemeblowań… By system rodzinny mógł w miarę sprawnie funkcjonować, tworzą się określone role.

Najstarsze dziecko staje się zwykle „bohaterem rodzinnym”. Bierze na swoje barki poważne obowiązki. Pomaga w domu, opiekuje się rodzeństwem, przynosi świetne oceny. Odnosi sukcesy – ogromnym kosztem. Ale rodzina ma powód do dumy, zwycięzcę. Można wypchnąć go do pierwszego rzędu i zasłonić mniej widowiskowe obrazy… „Kozioł ofiarny” też ma za zadanie odwracać uwagę od problemu picia, tyle że on sam generuje problemy. Takie dziecko jest „trudne” – krnąbrne, agresywne. Nie chce się uczyć, wagaruje. Sięga po używki, być może schodzi na tzw. złą drogę. Tak czy inaczej jest na kim wyładować frustracje… Dziecko-maskotka to rodzaj rodzinnego kaowca (czy wręcz błazna). Odpowiada za rozrywkę i dobry nastrój. Śpiewa piosenki, opowiada dowcipy. Podobnie jak przy bohaterze – jest się czym pochwalić. Do tego można się rozluźnić. Szkoda tylko, że sama „maskotka”, traktowana instrumentalnie, żyje w ciągłym napięciu…

I wreszcie „dziecko niewidzialne” – jego po prostu nie ma. Nie zgłasza potrzeb, nie sprawia kłopotów. Żyje zanurzone w swoim świecie, nie zwraca na siebie uwagi. Ciche, wycofane, nosi w sobie ogromne pokłady gniewu. Czuje się osamotnione i skrzywdzone (co zresztą dotyczy też pozostałych ról).

Relacje? Uff, to wyjątkowo trudny temat. Kiedy DDA wchodzi w związek (o ile w ogóle sobie na to pozwoli), jego niska samoocena spada jeszcze bardziej. Boi się bliskości – kojarzy mu się ona z wykorzystaniem, zranieniem. Boi się porzucenia. Z trudem komunikuje potrzeby. Nierzadko traktuje relację jako pole bitwy. Taka osoba potrafi tkwić w relacjach współuzależniających, nie zauważając nawet, że jest źle traktowana – trwa przy partnerze niczym przy potrzebującym rodzicu. Jest przecież taka lojalna! Często woli jednak pozostać przy rodzicach – niekoniecznie dosłownie. Po prostu więzi rodzinne, scementowane wspólnym cierpieniem, są na tyle silne, że może brakować energii na tworzenie nowych. Jednocześnie wciąż żywa jest potrzeba bezwarunkowej miłości, której zabrakło w dzieciństwie… I tak źle, i tak niedobrze.

W pracy jest dużo lepiej. DDA chętnie podejmują trudne wyzwania – są do nich przyzwyczajone. Mają skłonności do perfekcjonizmu – żeby zredukować wstyd, który je przenika, muszą być doskonałe! Wytrwałe, dokładne, wręcz nadodpowiedzialne, wiele z siebie dają. Niestety, pracodawcy często to wykorzystują. A ktoś, kto ma problemy z autorytetami, zwykle w takich sytuacjach rezygnuje ze swoich praw. Godzi się pokornie na to, co jest.

Strony: 1 2 3 4


Warsztaty Wojciecha Eichelbergera w wersji online

Nie wstydź się wizyty u urologa! Działaj!

Patrząc na wydłużające się kolejki do lekarzy – szczególnie specjalistów – oraz czytając raporty o wydatkach ponoszonych na leki, można dojść do wniosku, że Polacy ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI