Szczęście z drobiazgów

fot. Getty Images/ Gallo Images

Rób rzeczy dla siebie, a nie dla poklasku. Graj, gdy nikt nie słucha, pisz opowiadania, których nikt nie przeczyta, a satysfakcja wewnętrzna pozwoli ci z radością iść przez życie. Na tym właśnie polega ikigai – mówi Ken Mogi, neurobiolog i wykładowca akademicki, autor książki „Ikigai, japońska sztuka szczęścia”.

Czym jest właściwie ikigai?

To słowo określające przyjemności i istotę życia. W dosłownym tłumaczeniu iki znaczy „żyć”, a gai to „powód”. Mówi się, że ikigai to system motywacyjny, dzięki któremu rano wstajemy z łóżka. Moim porannym ikigai jest kawa z czekoladą, od której zaczynam dzień, a potem praca. A ty jakie masz ikigai?

Podróże – chociaż może to zbyt wielka sprawa, by być ikigai?

Nie ma zbyt dużych ani zbyt małych ikigai. Może ono dotyczyć radości z drobnych, codziennych rzeczy, takich jak piękne słońce o poranku, wiatr we włosach czy pyszne śniadanie, ale mieszczą się w nim też wielkie plany i niezwykłe osiągnięcia. To demokratyczne pojęcie zakładające czerpanie szczęścia z różnorodności, jaką przynosi życie. Chodzi o odnalezienie przyjemności w tym, co robimy, bez oczekiwania sukcesu. On może się pojawić, ale nie musi. Ikigai pokazuje, że można znaleźć szczęście i sens życia bez udowadniania tego całemu światu, bo przecież to właśnie kryje się za słowem „sukces”.

(…)

Więcej w lipcowym numerze magazynu Zwierciadło

 

Wydanie 07/2018 dostępne jest także w wersji elektronicznej.