Sześciolatki w pierwszej klasie

fot.123rf

1 września cały rocznik sześciolatków poszedł obowiązkowo do pierwszej klasy. Rodzice, którzy pełni byli wątpliwości czy ich dzieci sobie poradzą, ustawiali się w kolejkach do psychologiczno-pedagogicznych poradni.
W tym roku naukę rozpoczęło ponad 600 tys. dzieci, w tym prawie 400 tys. sześciolatków.

reklama

Rodzice nie mieli już wyboru: chcąc odroczyć pójście dziecka do pierwszej klasy mogli jedynie skorzystać z konsultacji i uzyskać orzeczenie psychologa z poradni psychologiczno-pedagogicznej. Każdy rodzic miał prawo zbadać gotowość szkolną dziecka i wielu z tej możliwości skorzystało. Jakie mogą być jednak konsekwencje dla dziecka, gdy będąc niegotowym podejmie ono naukę w szkole zbyt wcześnie?

Dzieci sześcioletnie intelektualnie są zwykle bardzo sprawne, szybko się uczą i pozornie może wyglądać, że dostosowały się do nowej sytuacji. Z drugiej strony mogą nie być gotowe, żeby samodzielnie poradzić sobie w sytuacjach konfliktowych z udziałem innych dzieci, mogą nie potrafić komunikować swoich emocji, np. poczucia, że są odrzucone w danym środowisku.

– Niedawno zgłosiła się do mnie rodzina z ośmioletnim dzieckiem, które miało nerwicę wegetatywną i problemy z moczeniem. Chłopiec poszedł do szkoły jako sześciolatek. Uczył się bardzo dobrze i wygrywał wszystkie szkolne konkursy. Może niektórzy politycy, czy rodzice myślą, że taki właśnie powinien być i taki jest dla nich wzór ucznia? Jednak badania psychologiczne potwierdzają, że wysoki poziom intelektualny nie jest najważniejszym czynnikiem sprzyjającym szczęśliwemu życiu. Dziecko sześcioletnie jest jeszcze bezkrytycznie wpatrzone w świat dorosłych. Chce się podporządkować zasadom, które widzi. Ten chłopiec w ogóle nie rozumiał, że może nie brać udziału w tych konkursach – tłumaczy Katarzyna Czekierda, psycholog SWPS. – Poza tym takie dziecko nie zawsze potrafi poradzić sobie z konfliktowymi sytuacjami. Dzieci w tym wieku często nie mówią rodzicom, że np. z nikim się nie kolegują. Takie problemy wychodzą po jakimś czasie. Dziecko można uczyć w każdym wieku. Wszystko zależy czego się uczy i w jaki sposób. I czy wyciągając je z domu rodzinnego, nie pozbawia się go możliwości nauczenia się ważnych dla niego na całe życie rzeczy, które najłatwiej, najlepiej i najtaniej jest w stanie posiąść właśnie w rodzinie. Sztuczne serce nigdy nie będzie tak doskonałym narządem jak to które mamy z natury, które jest elementem naszego ciała od urodzenia. Podobnie jest z ingerencją państwa i urzędników w życie obywateli – nigdy nie będzie tak doskonała…

Łazienki z wyżej zawieszonymi umywalkami czy ubikacje niedostosowane do sześciolatków nie są jeszcze tak dużym problemem jak różnice wieku. Jeśli dziecko szóste urodziny będzie obchodziło dopiero w listopadzie, a trafia do klasy, gdzie większość dzieci ma już ukończone 6 lat, a ponadto w klasie znajdują się również siedmiolatki, które nie poszły wcześniej do szkoły – rozpiętość wieku może wynosić nawet 2 lata! Tylko niektóre szkoły, podczas tworzenia pierwszych klas, zastosowały podział na klasy sześcio i siedmiolatków.

– Jeśli wiek metrykalny pokrywa się z umysłowym to przy tej różnicy potrzeby dzieci będą zupełnie inne – komentuje Katarzyna Czekierda. – Można uczyć dzieci w różnym wieku, ale trzeba dostosować do tego cały system edukacji. Montessori np. z założenia grupuje dzieci w różnym wieku. W państwowych szkołach, gdzie są duże klasy, trudno zwrócić uwagę na różnice między dziećmi. W tym kontekście powinno dzieci łączyć się rozwojowo, co oczywiście nie zawsze jest możliwe. Trudno przebadać każde dziecko. Nie bez powodu jednak była wyznaczona granica 7 lat. Dzieci mniej więcej do 7 roku życia mniej są zainteresowane rozwojem stricte intelektualnym, a bardziej interesuje je rozwój w relacjach; mniej nauka „poprzez naukę”, a raczej poprzez zabawę. Dziecko w tym okresie kontynuuje rozwój emocjonalny i społeczny przykładając szczególną wagę do kwestii relacji z opiekunami i rówieśnikami, a mniej rozumiejąc wagę samodoskonalenia poprzez zdobywanie wiedzy o świecie i tzw. umiejętności szkolnych.

Czy rodzic może sam rozpoznać jaka jest gotowość dziecka?

– W pewnym stopniu tak – wyjaśnia psycholog – jeśli potrafi samodzielnie ocenić jego rozwój intelektualny, społeczny i emocjonalny, umiejętności związane z adaptowaniem się do nowych i trudnych sytuacji, zakres samodzielności i niezależności, stopień rozumienia czym jest szkoła i po co się do niej chodzi; jakość własnej relacji z dzieckiem, umiejętność krytycznego myślenia, umiejętność funkcjonowania w grupie bez przemocy – bez konieczności znoszenia przemocy ze strony innych ale również i zadawania jej innym.

Wielu rodziców jest zdania, że wysłanie sześciolatka do szkoły to właściwy krok. Skoro dziecko dobrze radziło sobie w przedszkolu, jest śmiałe, gotowe do podjęcia nowych zadań to dlaczego miałoby nie pójść do szkoły? Tym bardziej, że jego rówieśnicy, koledzy z przedszkola również idą do pierwszej klasy! Dzieci, u których rozwój mentalny i emocjonalny przebiegał szybciej zapewne na tym skorzystają. Dla niektórych będzie to jednak zbyt duży stres i obciążenie.

Ekspert Katarzyna Czekierda: psycholog, psychoterapeuta specjalizujący się w pracy z rodzinami i dziećmi, pracownik CENTRUM BADAN STOSOWANYCH NAD ZDROWIEM I ZACHOWANIAMI ZDROWOTNYMI przy wrocławskim wydziale UNIWERSYTETU SWPS.