Sztuka przebaczania

123rf.com

Przebaczanie nie przychodzi nam łatwo, rodzi się w bólu, nierzadko powoduje nasz opór. Czy zatem należy przebaczać?

Te i inne pytania przychodzą do naszej głowy w momencie, kiedy ból wewnętrzny i smutek na skutek zadanych krzywd staje się dla nas znaczącym obciążeniem, zabiera radość życia, odtwarza na nowo pieśń przeszłości w dniu dzisiejszym.

Przebaczenie z greckiego „aphesis” oznacza uwalnianie, uniewinnienie, wypuszczenie, natomiast w języku hebrajskim przebaczenie rozumiano bardziej obrazowo, jako „otulić płaszczem”, zabezpieczyć, zbliżyć się.

Czy zawsze powinno się wybaczyć?

Przebaczenie w naszej kulturze, często wiąże się z zapomnieniem win, uwalnia oprawcę od ciężaru krzywd jakie nam wyrządził. Nierzadko staje się obowiązkiem moralnym, będącym wynikiem lojalności względem męża, żony, rodzica, dziecka. Często przebaczamy właśnie pod przymusem, czy to zewnętrznym, czy też wewnętrznym. Odtwarzamy wdrukowane zdania: ”wybacz mężowi, dla świętego spokoju”, „no już wybaczcie sobie, żeby było lepiej”, „powinnaś wybaczyć swojej matce-przecież cię wychowała”.

Przebaczenie, żeby miało efekt uwolnienia, nie może być tylko tworem mentalnym, odegranym, by nadać bieg na chwilę zastygniętej sytuacji, relacji. Nie może zadziać się pod przymusem. Kiedy czujemy opór w sobie, wówczas zatrzymajmy się na chwilę, zauważmy, jak ten opór objawia się w naszej głowie, jakie słowa wkłada nam w usta, co powoduje w naszym ciele? Może napięcie obejmuje kark, przejawia się ściskiem w żołądku lub smutkiem odczuwanym w tzw. „dołku”, splocie słonecznym?

Efektem mechanicznego wybaczenia z obowiązku będzie jeszcze większe cierpienie. Przejmiemy na siebie obowiązek uniewinniania, tłumaczenia sobie, nierzadko też umniejszania krzywd, jakich doświadczyliśmy, czy bagatelizowania ich.

Uniewinnianie, często bez uznania wyrządzonej krzywdy przez naszego oprawcę, bez postanowienia poprawy i podjęcia działań zadośćuczynienia, jest gwałtem na nasze jestestwo. Zmusza nas do przemocy względem samego siebie, wymagając od nas wzięcia odpowiedzialności za bałagan , nieuporządkowanie wewnętrzne, niepohamowaną agresję oprawcy, bez otulenia nas samych płaszczem bezpieczeństwa, zrozumienia, szacunku, wynagrodzenia, ciepła i miłości. Nie wybaczajmy pod przymusem.

Od czego zacząć?

Jeśli doznaliśmy krzywd, które powracają do nas w postaci bólu psychicznego, duchowego, fizycznego najpierw powinniśmy otulić, ukochać, przyjąć w szeroko otwartymi ramionami samych siebie.