Czy masz odwagę być kobietą?

fot.123rf

W dzisiejszym świecie nie ma wykształconego modelu kobiecości, który łączyłby spełnienie zawodowe z satysfakcjonującym życiem prywatnym. Dlatego bycie kobietą stało się nie lada wyzwaniem. Jak mu sprostać?

fot.123rf

reklama

Dorota jest kobietą sukcesu – młoda, ambitna, niezależna, wie, czego chce. W męskim zespole radzi sobie równie dobrze jak jej koledzy z firmy. Kilka dni temu miała spotkanie z szefami, na którym jak lwica negocjowała nowe warunki. Początek zebrania przebiegał perfekcyjnie, na poprzedniej sesji przygotowałyśmy listę mocnych argumentów. Dorota z miną pokerzysty przedstawiła swoje żądania i nagle… – Rozpłakałam się jak baba wydukała mi do słuchawki. – Wyobraża pani sobie? Taki wstyd! – Przecież jest pani kobietą: wrażliwą, emocjonalną, a łzy to najbardziej naturalny sposób na obniżenie emocji – mówię. – W pracy liczy się siła, jeśli chcę coś znaczyć, muszę być dwa razy silniejsza niż facet – odpowiedziała.

W biznesie nadal panuje patriarchat. Kobiety, które chcą znaleźć tu swoje miejsce, wybierają więc siłę (tę z męskiego kawałka), a nie kobiecość. A w życiu? – Na co niby mam zamienić po południu szpilki z firmowego garniturku? Na kapcie z różowym pomponikiem? – zapytała mnie jedna z pacjentek.

Kiedy stare nie działa

Nawet jeśli kobiety w twojej rodzinie prowadziły aktywne życie zawodowe, oczywiste było, że najpierw dom, mąż i dzieci, a praca na drugim miejscu. Te, które czuły inaczej, wiodły żywot starych panien albo zdziwaczałych babochłopów. Jeżeli nawet głęboko wierzysz, że czasy się zmieniły, że potrafisz pogodzić wiele ról, nie masz zamiaru rezygnować ani z pracy, ani z rodziny, fakty mówią co innego: w biznesie twój bilans wychodzi na plus, w życiu prywatnym – ciągle pod kreską.

Współczesne kobiety: ambitne, silne i niezależne – w życiu osobistym są zagubione i bezradne. W pracy zarządzają gromadą samców, ale poza biurem, w relacjach damsko-męskich zachowują się jak szefowe „po godzinach” albo naiwne nastolatki. W firmie działają z pozycji męskiej siły, a w głębi duszy tęsknią za swoją kobiecością. Ale ich pragnienie pozostaje na etapie iluzji, bo kobiecość kojarzy im się ze słodką blondynką albo dzikuską z lasu. A przecież taka kobieta nie poradzi sobie w dzisiejszym twardym świecie biznesu.

Kariera czy rodzina?

Magda i Piotr są prawnikami. Już na studiach ze sobą rywalizowali. Z tego współzawodnictwa zrodziła się przyjaźń, a potem miłość i marzenia o rodzinie. Zatrudnili się w tej samej firmie, nadal szli „łeb w łeb”. Ale kiedy urodził się ich pierwszy syn, Piotr dostał propozycję pracy za granicą, w filii firmy. – Moja matka powiedziała, że mąż powinien przyjąć awans, a ja zająć się wychowywaniem dziecka. Mały był chorowity, nie nadawał się do żłobka. Przez trzy lata siedziałam z nim w domu – mówi Magda. W międzyczasie zaszła w kolejną ciążę, a Piotr… znalazł sobie kochankę. – Nigdy mu nie wybaczę tego, że kiedy ja siedziałam w domu z chorym synkiem, on zabawiał się z tą dziwką – dodaje z furią w głosie.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »