Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Transpłciowość

123rf.com
26 sierpnia 2016 in Psychologia by Kasia Kazimierowska
Być kobietą zamkniętą w męskim ciele – to ból, jaki trudno sobie wyobrazić. Czy operacja jest w stanie go zmniejszyć? A może płeć jest tylko rolą? O tym, jak przeżycia osób transpłciowych mogą nam pomóc w zrozumieniu samych siebie, z dr Alicją Długołęcką rozmawia Katarzyna Kazimierowska.

Ostatnio coraz więcej i częściej mówi się o transpłciowości. Wszyscy byliśmy świadkami głośnego coming outu – olimpijczyk Bruce Jenner został Caitlyn Jenner i od razu pojawił się na okładce „Vanity Fair”.
Myślę, że więcej dla świadomości i zrozumienia transseksualizmu robi obecność w naszym otoczeniu osób transseksualnych, które możemy poznać osobiście – w pracy przy wspólnym robieniu jakiegoś projektu czy na własnym podwórku na spacerze z psem, niż taka hollywoodzka historia ze świata, z którym nie mamy nic wspólnego. Dla mnie takie historie za bardzo ocierają się o tabloidową sensację, są zbyt upraszczające i w rezultacie nie pomagają osobom transseksualnym.

Są też filmy i literatura. Choćby dokument „Mów mi Marianna” i książka „Brudny róż” Kingi Kosińskiej, osoby transpłciowej… Obie urodziły się w męskim ciele. Częściej kobiety czy mężczyźni dokonują zmiany płci?
Statystyki prawdopodobnie nie w pełni oddają rzeczywistość. Musimy pamiętać, że osoby wychowywane jako kobiety uczone są spychania kwestii seksualnych na bok, takiej postawy, że to, co związane z seksem, jest mało ważne i że liczą się rzeczy „ważniejsze”. W dodatku, jako badaczka kobiet, z biegiem lat coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nasza seksualność naprawdę jest bardziej płynna, co nie oznacza, że jest zmienna, ale że jest trudniejsza do zaszufladkowania. I pewnie dlatego osoby transseksualne z ciałem kobiecym i wychowywane jako kobiety częściej niż kobiety w męskim ciele określają się jako transgenderowe.

Proszę o wyjaśnienie…
To osoby, które czują, że są mężczyznami, chcą pełnić role męskie i pełnią role męskie, ale nie dążą do radykalnej zmiany fizycznej swojego ciała. Aspekt psychiczny, ta samoświadomość ich prawdziwej płci, musi być dla nich wystarczający i posiadanie męskiego ciała nie jest warunkiem podstawowym. Osoba wychowywana jako kobieta, która czuje się mężczyzną, zanim podejmie decyzję o operacji zmiany płci, staje przed pytaniem: Czy chcę mieć penisa, którego nie będę w pełni czuć i który nigdy nie będzie zdolny do wytrysku? Dla niektórych osób obecność penisa jest warunkiem męskiej tożsamości. Te, które nie poddają się operacji, będą bazować na wyobraźni i używaniu dildo, dla innych obydwie sytuacje i tak nie będą rozwiązaniem i będą się wiązać z nieustającym odczuciem niepełności. Te osoby, które nie poddają się operacji, określają siebie jako mężczyzn, którzy nie mają penisa.

I nie przeszkadza im to czuć się mężczyzną?
Przeszkadza i boli, myślę, że przez całe życie, ale poza ciałem jest jeszcze olbrzymi obszar, który niesie wiele cierpienia i wątpliwości. Bo to też są „szuflady”. Gdybyśmy miały się stać mężczyznami choć na chwilę, nie wiedziałybyśmy, co to dokładnie znaczy, prawda? Jak się ubrać, jak się zachowywać, czy być macho, czy raczej typem wrażliwca, co jest „autentycznie” męskie i co miałoby być męskie w seksie? Osoby w trakcie transpozycji, czyli zmiany płci, pomimo określonej tożsamości psychicznej, muszą dokonywać wielu prób tego, jak chcą i mogą się zachowywać. Budowanie roli jest bardzo trudne. Kiedy ktoś ma ciało kobiety, a czuje się mężczyzną, to odczuwa ogromny brak, kompleksy, podobne do tych, jakie ma wielu mężczyzn w męskim ciele, ale w zmasowanej i silniejszej formie. Mężczyzna transseksualny musi nieustająco wszystkim udowadniać swoją męskość, także kobiecie, z którą żyje. W tej wersji odwrotnej, mężczyzny z ciałem kobiety, jest tak samo, chociaż my – widzowie, obserwatorzy – bardziej koncentrujemy się na tej widowiskowości, czyli fakcie, że taka osoba maluje paznokcie, że jest zgrabna, że ma faceta. Nie uruchamiamy wyobraźni w kwestii tematu, jak czuje się taka osoba. Będę unikała poprawności, że to takie proste, że można zrobić sobie operację i żyć długo i szczęśliwie. Bo tak nie jest. My też, jako osoby czujące się adekwatnie ze swoją płcią biologiczną, mamy kompleksy i poczucie braku w pełnieniu pewnych ról płciowych.

O tym poczuciu braku mówi też autorka książki „Brudny róż”, która zdecydowała się na operację zmiany płci.
Operacja zmiany płci czyni z osoby transpłciowej prawie pełną kobietę lub prawie pełnego mężczyznę. Ale to „prawie” robi różnicę. I z tym człowiek musi żyć, a im bardziej osadza się w  swojej właściwej tożsamości, tym bardziej ten brak staje się oczywisty, zrozumiały. Kinga z „Brudnego różu” i Marianna z dokumentu „Mów mi Marianna” nie będą do końca reagować jak kobiety sprawne seksualnie, nie urodzą dziecka, nie będą przeżywać ciąży, inaczej będą odczuwać szeroko pojętą seksualność. Podobnie osoba, która ma ciało kobiece, nie może być do końca mężczyzną.

Strony: 1 2


Konkurs Briju na Dzień Mamy

Biżuteria to często drobny, a jednak wyjątkowy element, kropka nad „i” każdej perfekcyjnie przygotowywanej stylizacji. I nie tylko. Nadaje indywidualnego charakteru, podkreśla styl i wyróżnia. ...

KONKURS Quiosque „Podziękuj Mamie”

Maj to jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku. Wszystko wokół budzi się do życia i rozkwita. W tym czasie jest także wyjątkowe święto - ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI