Trening autogenny: jakie daje efekty?

fot.123rf

Ma ponad 80 lat, a wciąż jest szeroko stosowany. Jest prosty na tyle, by mógł go wykonać każdy, choćby w domu, chodzi tylko o to, aby się w odpowiedni sposób odprężyć… Metoda przynosi wymierne efekty, i to potwierdzone naukowo.
To, że stan relaksu, odprężenia wpływa na jakość życia, wiedziano od dawna – wystarczy wspomnieć dwa najstarsze systemy medyczne – Ajurwedę, która ma ponad 7 tysięcy lat, oraz Tradycyjną Medycynę Chińską – 5 tysięcy lat. My, dzieci zachodniej cywilizacji, musimy mieć wszystko zbadane, poparte naukowo – zatem o znaczeniu głębokiego relaksu dla zdrowia zaczęto naukowo mówić dopiero na przełomie XIX i XX wieku. To nie przypadek, że właśnie wtedy stworzono jedną z bardziej prostych, ale i przełomowych dla autoterapii metod – trening autogenny. Jego skuteczność to kolejny dowód na to, że nasze przekonania mają wpływ na zdrowie.

reklama

W trakcie ćwiczeń i autosugestii ciało odpręża się i rozładowuje silne napięcia, także w psychice. W konsekwencji trening wzmacnia nie tylko zdrowie, ale i charakter, pomaga pracować nad wytrwałością i konsekwencją, pozwala wziąć odpowiedzialność za własne zdrowie. Poza tym daje ważną umiejętność: wywoływania stanu relaksu „na zawołanie”, co może się przydać w chwilach wyczerpania, zmęczenia, ale także sytuacjach stresowych. Dla osób, które nie potrafią odpoczywać, na początku może to być trudne, ale warto spróbować, by po pierwsze – kontaktować się z własnym ciałem, a po drugie – zrobić coś dla siebie naprawdę dobrego i ważnego.

Samoodprężenie

Autos – z greckiego znaczy „sam”, genesis, genom – czyli powstanie, początek. Trening autogenny to w skrócie trening, w którym jesteś zarówno trenerem, jak i trenowanym. Tę metodę wymyślił w pierwszej połowie XX wieku Johannes Heinrich Schultz, dermatolog, a później także neurolog i psychoterapeuta, pracujący we wrocławskim Instytucie Hipnozy. Skuteczność treningu udowodnił sam, dożywając późnego wieku (86 lat), mimo wątłego zdrowia. Podczas swojej pracy w Instytucie Hipnozy zauważył, że pacjenci stale odczuwali dwa rodzaje doznań: ciężar i ciepło w różnych częściach ciała. Zinterpretował to jako „przełączanie” w wegetatywnym systemie nerwowym. Uznał, że człowiek autosugestią jest w stanie sam przełączać się pomiędzy tymi dwoma stanami. Metodę wypróbował najpierw na sobie, a jej efekty opisał w wydanej w 1932 roku książce „Trening autogenny – samoodprężenie przez koncentrację”. Odtąd jest stosowana z powodzeniem na całym świecie. W swojej pracy wykorzystują ją psycholodzy, psychoterapeuci i trenerzy grupowi, ale najlepsze jest to, że z dobrodziejstwa treningu autogennego może skorzystać każdy w domowym zaciszu.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »