Uwolnić ciało. Na czym polega terapia mięśniowo-powięziowa?

123rf.com

Terapia mięśniowo-powięziowa jest metodą głębokiej pracy z ciałem. Jej celem jest poprawa jego funkcjonowania. Ale nie tylko. Intensywność terapii sprawia, że uwalniają się także stłumione emocje. Za zmianą ciała podąża psychika. Efekt? Odzyskujemy siebie w pełni i możemy wreszcie zmienić życie.
Terapia mięśniowo – powięziowa jest intensywną pracą z ciałem. Na czym polega jej unikalność?

Paweł Płoszaj: To bardzo świadoma praca z ciałem. Terapia mięśniowo-powięziowa oparta jest na koncepcji taśm anatomicznych, stworzonej przez fizjoterapeutę Toma Myersa. Żeby ją zrozumieć, można wyobrazić sobie namiot trzymający się prosto i stabilnie dzięki odpowiednio napiętym linkom. Nie przewraca się, ponieważ oddziałują na niego siły z każdej strony. Podobnie jest z naszym ciałem: my też mamy w sobie coś w rodzaju linek. Są to taśmy anatomiczne złożone z tkanki łącznej, na którą składają się powięzi i mięśnie. Od ich wzajemnego napięcia zależą: postawa, ruch, jego zakres, styl chodzenia, możliwość ciała adaptacji do zmieniających się warunków otoczenia. Taśmy anatomiczne są nową koncepcją anatomii w ruchu. Tom Myers, dzięki odkryciu w jaki sposób w ludzkim ciele działają taśmy anatomiczne, stworzył szereg technik manualnego uwalniania struktur mięśniowo-powięziowych.

reklama

Z jakich powodów nasze taśmy anatomiczne stają się nieodpowiednio napięte?

Jeśli długo przebywamy w jednej pozycji, można powiedzieć, że nasze mięśnie i powięzi „sklejają się”. Płyny, dzięki którym w naturalny są sposób ruchome, wysychają. Konsystencja żelu zamienia się w zol, który jest czymś w rodzaju sztywnej sklejającej wszystko do siebie mazi. Kiedy siedzimy osiem godzin za biurkiem, potem jedziemy windą do garażu, następnie wsiadamy w samochód, w którym siedzimy godzinę i w domu też nie ruszamy się, przebywając przy stole lub przed telewizorem, poszczególne grupy mięśniowe są jakby zagipsowane. Wtedy tkanki się sklejają i pojawiają się dolegliwości bólowe.

W jaki sposób techniki mięśniowo-powięziowe mogą nam pomóc?

Techniki te stworzono po to, żeby porozrywać te „sklejone” struktury, pouwalniać je od siebie wzajemnie. One nie tylko przywierają do siebie i nieruchomieją, ale wręcz się zrastają poprzez włókna kolagenowe, które wyglądają jak białe niteczki i łączą mięsień z mięśniem, powięź z powięzią.

Właśnie włókna kolagenowe są powodem utraty pełnego zakresu ruchu. Terapia uwalniania mięśniowo-powięziowego ma na celu rozerwanie tych zrośniętych ze sobą struktur. Podczas sesji trzeba oczyścić przegrody mięśniowe i oddzielić powięź głęboką od mięśni leżących w pobliżu. Sprzyja to ponownemu nawodnieniu i odwróceniu procesu utwardzania tkanek. Dążymy do tego, żeby ciało znowu było elastyczne, dobrze ukrwione i odżywione.

Terapia, którą wykonujesz, nie jest masażem. Podczas sesji nie położymy się po prostu na stole i terapeuta za nas nie naprawi nam ciała.

Nie, tej techniki nawet nie można porównać do masażu. Trzeba zacząć od podstaw, czyli od diagnostyki. Istnieje wzór idealnej struktury naszego ciała, idealnych proporcji oraz krzywizn. Terapeuta ma za zadanie zobaczyć, co w ciele jest zaburzone. Diagnoza opiera się na wiedzy o taśmach anatomicznych, które wzajemnie napinają się i oddziałują na siebie. Według tej koncepcji miejsce bólu często znajduje się daleko od przyczyny.

Taśmy gdzieś „zlepiają się”, ale pociągają, powodując ból, zupełnie w innym. Na przykład taśma powierzchowna tylna zaczyna się na podeszwie stopy, idzie poprzez ścięgno Achillesa, mięśnie łydki, mięśnie tylne uda, mięśnie pośladkowe, wchodząc na plecy aż do czepca ścięgnistego na głowę i do brwi. Jeśli taśma anatomiczna „sklei się” nam w stopie, ból odczujemy w odcinku lędźwiowym kręgosłupa.

Jeśli coś się dzieje z biodrem, przyczyna może leżeć w barku albo w stopie. Za kłopoty z kolanem najczęściej odpowiadają biodra albo znowu stopy. Konwencjonalny terapeuta najczęściej skupia się na miejscu bólu. To tak jakby pastwił się nad ofiarą przestępstwa, a zbrodniarz jest daleko i nikt go nawet nie podejrzewa. My patrzymy na to, co boli i mając wiedzę, jak wyglądają taśmy anatomiczne w naszym ciele, docieramy bezpośrednio do źródła, do pierwotnego zaburzenia w tej strukturze.

Artykuł ukazał się na blogu Studia Sante. Całość czytaj tutaj