Uwolnij na wiosnę swój potencjał

fot.123rf

Jak zwykle wiosną masz ochotę zapisać się na kurs kreatywnego pisania lub warsztaty fotograficzne? A może po prostu chcesz żyć barwnie, z rozmachem? Prawdziwie? Głęboko? Pisarka Elizabeth Gilbert przekonuje, że takie życie może wieść każdy – niezależnie od wieku, umiejętności czy nawet talentu. Pora obudzić w sobie artystkę.
Kreatywne życie nie musi bynajmniej oznaczać zajmowania się sztuką. Można spojrzeć na to znacznie szerzej. A ujęcie Gilbert jest bardzo szerokie: „Chodzi mi o życie, którym w znacznie większym stopniu kieruje ciekawość niż strach” – pisze w swojej najnowszej książce „Wielka Magia”. I przytacza przykład swojej koleżanki Susan, która postanowiła oddać się ogromnej pasji – łyżwiarstwu figurowemu – po czterdziestym roku życia. Praktykowała co prawda tę dyscyplinę w dzieciństwie, ale jako nastolatka zrezygnowała. Powód? Nie była wystarczająco „dobra”, by sięgać po najwyższe trofea. A potem któregoś dnia skończyła 40 lat i poczuła, że czegoś jej brakuje. Co to było? Lekkość. Radość. Twórcze podejście do życia. Kiedy ostatnio odczuwała to wszystko? Na tafli lodowiska! Pojawiła się ciekawość: Jak to będzie wrócić? Co się wydarzy? Postanowiła sprawdzić. Zadbała o to, co niezbędne: łyżwy, lodowisko, trener. Uciszyła głos, który ostrzegał, że się ośmieszy. Zaczęła trenować: trzy razy w tygodniu, wczesnym rankiem, przed rozpoczęciem pracy. I co? Czy odniosła spektakularny sukces? Czy jej życie odmieniło się o 180 stopni? Nie, ale nabrało rozpędu. Stało się bogatsze, pełniejsze. Piękniejsze. Pojawiła się w nim na nowo Magia. A tak niewiele brakowało, by została utracona…

reklama

Chyba największym wrogiem kreatywności jest strach. Lista tego, czego możesz się bać, nie ma końca: A co, jeśli nie mam talentu? Jeśli zostanę wyśmiana i odrzucona? Źle zrozumiana? Jeśli zabraknie mi wiedzy? Czasu? Dyscypliny? Pieniędzy? Jeśli nie spodoba się to mojej rodzinie? Jeśli oddawanie się tej czynności obudzi uśpione demony? Jeśli coś pójdzie nie po mojej myśli i wszystko skończy się wielkim rozczarowaniem? A tak w ogóle czy nie jestem już za stara na „takie rzeczy”? Elizabeth Gilbert twierdzi, że zna każdy centymetr strachu. Że przyszła na świat przerażona. W dzieciństwie bała się nawet śniegu, placów zabaw, gier planszowych, „Ulicy Sezamkowej”, telefonu… I oczywiście każdej nowej sytuacji. Na szczęście matka zmuszała ją do konfrontacji z każdą z tych przerażających rzeczy. Aż przyszło odkrycie: strach jest nudny. Oparty na jednym słowie: „Nie!”. Tylko to ma do zaoferowania. Czy to znaczy, że pogoniła go ze swojego życia? Cóż – uznała, że każde twórcze działanie i tak będzie go aktywować. Chodzi o to, że strach nie znosi niepewnych wyników, a kreatywność ma to do siebie, że nie daje żadnych gwarancji… Co z tym zrobić? Jak pogodzić te sprzeczne siły? Przygotować w sobie dużo przestrzeni – tak, by starczyło jej i dla strachu, i dla kreatywności. Pozwolić im zgodnie koegzystować. Akceptować obecność strachu, ale nie pozwalać mu przejmować sterów. Jak widać, wszystko jest kwestią proporcji.

Bo przecież coś (poza strachem) tobą kieruje… Z jakiegoś powodu chcesz zrealizować właśnie Ten Projekt, wykonać Ten Przedmiot. Stworzyć dzieło. Wdrożyć ideę. A idee – przekonuje Gilbert – też mają swoją świadomość i wolę. Chcą przedrzeć się do materialnego świata. Dlatego krążą w eterze w poszukiwaniu kogoś, kto je dostrzeże, doceni, zainspiruje się nimi. Taki pomysł będzie dobijać się do ciebie na różne sposoby: jakieś zdanie wyłowione z radiowego trajkotu. Zdjęcie krzyczące z billboardu. Gęsia skórka na myśl, że mogłabyś… Nie musisz ulegać namowom, możesz odmówić współpracy – wtedy idea ruszy na poszukiwanie innego wykonawcy. Ale jeśli powiesz „tak”, pamiętaj, że zostałaś wybrana. To spora odpowiedzialność. Czy jesteś gotowa ją przyjąć? I jeszcze cieszyć się zadaniem? Czy jesteś gotowa współpracować z natchnieniem? Zrobić dla niego miejsce w głowie, na biurku? W życiu?

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »