Iwona Kozak i ajurweda, część VIII: Oczyszczanie, wyciszanie, głodówki, a teraz rasayana

Iwona Kozak i ajurweda
Fot. Iwona Kozak

W konwencjonalnej medycynie pacjent może spodziewać się, że lekarz przepisze dla niego lekarstwo lub zaoferuje operację czy zabieg. I na tym zazwyczaj kończy się proces leczenia. W medycynie ajurwedyjskiej są trzy etapy leczenia: przygotowanie, leczenie i wzmacniana organizmu (regeneracja).

Jak zdrowie fizyczne i emocje wpływają na budowanie dobrych relacji? Porozmawiaj z ekspertem. Iwona Kozak dziś o 18 czat na czat.onet.pl

Trzeci etap pancha karmy jest równie ważny jak dwa poprzednie (przygotowanie i oczyszczanie), ponieważ organizm jest wyjałowiony po głęboko oczyszczających terapiach i potrzebuje pomocy aby się wzmocnić. Bardzo mi się podoba ten trzeci etap, zresztą jak wszystkim gościom Vaidyagrama’y.

Przeczytaj: dlaczego pokochałam ajurwedę część I, część II, część III, część IV, część V, część VI i część VII

Cechuje go ogromna troska i pewnego rodzaju dopieszczanie ciała zabiegami i wzmacniającymi miksturami. Tak więc w tym tygodniu czekają mnie masaże z olejem sezamowym i ziołami, delikatne oczyszczanie oczu, uszu, jamy ustnej, a nawet wspaniałe naturalne maseczki z aplikacją bajecznego oleju szafranowego – oczywiście naturalnego. Siedem dni i moja cera jest gładka i lśniąca. Cała jestem lśniąca -to efekt pancha karmy. Gdy pozbywamy się amy (toksycznej substancji w naszym organizmie), pojawia się w nas coś co ajurweda nazywa “ojas”.

Ojas powoduje, że mamy prawdziwy błysk w oczach, że lśnią nasze włosy, że promieniujemy energią. Ojas to po prostu oznaki zdrowia. Widzimy to w oczach osób, które wyjeżdżają z Vaydigrama’y – tę aurę, uśmiech i błysk w oczach. Bije z nich również cicha klarowności tego, kim są i czego pragną, bez potrzeby wypowiadania tego słowami. Powraca zdrowie i optymizm, budzi się nowa akceptacja. Moja sąsiadka, pani w wieku około 60 lat, jest fizykiem z Australii, czyli ma umysł dość ścisły. Żaliła mi się podczas pobytu, że nie może znaleźć wspólnego języka ze swoją synową. Że synowa jest w stosunku do niej oziębła, że jest osobą zamkniętą, niekomunikatywną, nie pozwala jej się spotykać z wnuczką tak często, jak moja sąsiadka by chciała. Wielokrotnie słyszałam jak płacze w swoim pokoju podczas pancha karmy. W dzień wyjazdu podeszła do mnie aby się pożegnać i powiedziała “Przyjechałam tutaj przede wszystkim po to aby leczyć moją cukrzycę i zrzucić kilka kilogramów. To mi się udało. Ale najbardziej cieszę się z tego, że nie mam żadnych oczekiwań w stosunku do mojej synowej. Wiem, że coś ją blokuje, coś ją powstrzymuje i ona sama się męczy. Nic nie mogę dla niej zrobić, bo ona mnie odpycha. Ale mogę się o nią modlić, mogę ją wspierać modlitwą i moją energią. Z tego, że to zrozumiałam, cieszę się najbardziej”.