Wewnętrzna siła i moc – jaki wpływ mają relacje z innymi kobietami?

fot.123rf

Kreowanie jest częścią naszej natury. Kobiety tworzą życie, więc mogą tworzyć wszystko! – Jednak, żeby poczuć swoją moc, potrzebujemy innych kobiet – mówi Komala Sunder, nauczycielka tantry, medytacji i technik pracy z ciałem, prowadząca warsztaty „Świątynia kobiecości”.
Z kobietami siadamy zawsze w kręgu, tak aby każda czuła, że jest częścią grupy. Chcę, aby miały możliwość wniesienia czegoś i brania dla siebie od innych. To daje też szansę przywołania Wewnętrznej Kobiety, która w nas mieszka. Trzeba się otworzyć i być szczerą, aby ją poczuć. Tylko w grupie innych kobiet możemy sobie pozwolić na jej odkrywanie. Poprzez kontakt i bliskie relacje z nimi.

reklama

Często jakości związane z kobiecością, takie jak czucie, wrażliwość, są w codziennym życiu niedoceniane lub nieobecne. Nauczono nas wszystko pojmować myślą, umysłem, a to w ogóle nie jest kobiece. Kobieta czuje, to jej pierwotne pojmowanie świata. Myślenie analityczne jest także piękne i potrzebne, ale kiedy taka męska energia bierze w nas górę, tracimy coś cennego. Być może świetnie funkcjonujemy w pracy, na poziomie umysłu, ale uśpiona jest nasza kobieca energia i organy z nią związane, czyli serce, biodra, brzuch i łono.

Żeby ujawnić swój pełen potencjał i żyć w harmonii, potrzebujemy równowagi męskiego umysłu i kobiecej cielesności.

Natura jest kobietą

Kobieca energia potrzebuje ugruntowania, połączenia z żywiołem Ziemi. Dlatego wszystkim uczestniczkom moich warsztatów radzę, by chodziły jak najczęściej boso, starały się być blisko z naturą, bo to ułatwia kontakt ze sobą. Często w życiu jesteśmy tak zaganiane, zajęte, że przestajemy pamiętać, co jest dla nas ważne. Bardzo trudno nam żyć obok naszego ciała, bo rodzimy się z nim, ze strukturą, która jest żywa. A dla kobiet ta relacja jest szczególnie ważna. Nasz sposób tworzenia pochodzi z czucia, z ciała, w odróżnieniu od męskiego, który czerpie bardziej z działania. Bardzo ważne jest przebudzenie świadomości siły, którą posiadamy. Mamy w sobie niewiarygodny potencjał, ale jeśli go sobie nie uświadamiamy, może obrócić się przeciwko nam. Często objawia się to frustracją lub depresją. Mówi się teraz dużo o agresji wśród kobiet, a to nieuwolniona moc, zgromadzony w ciele potencjał złości. Dzieje się tak, bo kumuluje się w nas wiele silnej energii, której nie umiemy się bezpiecznie pozbyć. Jeśli kobieta nosi w sobie za dużo takiej mocy to albo ją wyrzuca w sposób niekontrolowany (agresja), albo spycha w podświadomość, ściska w ciele i wtedy pojawia się depresja. Dlatego warto uczyć się wyrażać emocje w sposób szczery, ale też bezpieczny, aby nie był destrukcyjny i raniący.

Czułość, czucie, delikatność wobec siebie i innych nie jest słabością. W tym tkwi nasza moc. Bycie kobietą to rozumienie energii, która płynie w naszych ciałach. Poczucie jej w sobie ułatwia też poczucie jej w innych i lepszy kontakt z nimi (dziećmi, partnerem, przyjaciółmi).

Moje ciało to ja

Dziś kobiety straciły połączenie z istotą życia, mocą, kreatywnością, ponieważ nie obserwują swojego ciała. Dbają o nie powierzchownie, ale często nie rozumieją, co się z nimi dzieje. Starają się, czasem dosyć desperacko, nadać sobie „piękny wygląd”, a są odłączone od piękna płynącego z wnętrza. Brzuch to miejsce naszej mocy, kreatywności, połączony jest też z piersiami. A jakie jest dziś podejście do nich? Brzuch ma być płaski, biust jędrny i duży. Piersi straciły swoją „jakość” – karmienia, wspierania, są obiektem pożądania seksualnego. Zrozumienie i dotarcie do energii piersi daje możliwość pełnego połączenia z własnym sercem. Z kolei cykl miesięczny to coś nieprzyjemnego, kobiety często wypierają jego istnienie, traktują jak kłopot, którego trzeba się pozbyć. To warto zmieniać, na przykład obserwując siebie w różnych fazach cyklu – jak się czuję, jak reaguję, kiedy potrzebuję więcej odpoczynku. Często tego nie rozumiemy, nie czujemy i nie umiemy czerpać z energii swojego ciała.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »