Mądrość tygrysa

Hazardziści, wiadomo, nie potrafią w porę odpuścić. Im więcej tracą, tym bardziej chcą się odegrać. Grają więc dalej, co doprowadza ich często do zguby. Czy dotyczy to tylko pieniędzy?

reklama

Moja mama znała wiele powiedzeń. Na przykład takie: „Nie za to ojciec bił syna, że przegrał, ale za to, że chciał się odegrać”. W dzieciństwie myślałam, że to bez sensu. – A gdyby się odegrał, to też by go zlał? – zapytałam. – Też – odpowiedziała mama.

Nie będę pisać o tym, że bić nie należy, bo to oczywiste. Ale co jest złego w chęci odegrania się? Chyba to, że odbiera nam jasność myślenia. Skoro już tyle w to zainwestowałam, nie mogę odpuścić. I przegrywam dalej. A im bardziej przegrywam, tym bardziej chcę się odegrać. Samonapędzający się mechanizm wciąga nas w wirówkę nonsensu, gdzie rozum nie ma już nic do gadania.

Kiedy tygrys poluje, czasem rezygnuje z pogoni, zanim na dobre się zmęczy, a czasem biegnie i biegnie, by resztką sił dopaść swoją ofiarę. Nie zależy to od tego, czy jest głodny, ale od wielkości zwierzyny. Tygrys ściga tak długo, jak długo mu się to opłaca. Instynktownie „przelicza” kalorie tracone w biegu na kalorie zawarte w potencjalnej zdobyczy. Gdy strata energii staje się większa niż zysk ze zjedzenia uciekającego kąska, tygrys zatrzymuje się i zajmuje czymś innym. Dlatego sprytny królik ma większą szansę ujść z życiem ze spotkania z tygrysem niż antylopa, którą drapieżnik wytrwale goni, bo docenia jej wartość kaloryczną. Gdybyśmy mieli mądrość tygrysa! Niestety.

Mechanizm kalkulacji zysków i strat często nas zawodzi. Wkładamy i wkładamy, choć gołym okiem widać, że niewiele z tego wyjmiemy. My jednak mamy nadzieję. Im bardziej się angażujemy, tym trudniej nam uwierzyć, że to jest bez sensu. Koszty rosną, zysków brak, a jednak nie umiemy powiedzieć sobie: dość.

Kasia, 27 lat, od sześciu lat jest w związku z Patrykiem i od tego czasu żyje na huśtawce.
Gdy Patryk pije, mówi, że jej nie kocha. Ona spada na dno rozpaczy. Potem on przeprasza, kaja się, obiecuje, że z tym skończy i wezmą ślub. Ale zanim uda się ustalić jego datę, Patryk znowu pije i mówi: „Co? Myślisz, że się z tobą ożenię? Spójrz na siebie. Ja mogę mieć najlepsze laski w mieście”. I Kasia znów spada na dno rozpaczy.

Rok temu zerwała z nim i zaczęła spotykać się z kolegą ze studiów. Szybko pojawił się z powrotem. „Tyle już razem przeszliśmy, chcesz to zniszczyć? Przecież wiesz, jesteśmy dla siebie stworzeni. Dla ciebie przestanę pić. Weźmiemy ten ślub…”.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »