Pragnienia źródłem obłędu?

123rf.com

Jako ćwiczenie wymień pięć rzeczy, które głęboko pragniesz. Nowa praca? Związek? Urlop? Lepsze zdrowie? Samochód? Wyobraź sobie, że masz już te rzeczy. Dobrze się czujesz? Jeśli tak, jak większość ludzi, żyjesz we władzy pragnień.
Żyjemy w kulturze, która zachęca do pragnienia. Cała branża reklamowa ma na celu wzbudzić właśnie pragnienia. Dlatego porzucamy rzeczy w zastraszającym tempie. Bo ciągle chcemy czegoś nowego. Rządzą nami pragnienia. Will Meecham studiował ekologię, zoologię, biofizykę, medycynę, okulistykę i chirurgię plastyczną. W 2000 roku choroba szyi uniemożliwiła mu kontynuowanie pracy jako chirurga. Spędził wiele lat badając, jak ludzie radzą sobie z traumą . Obecnie popularyzuje wiedzę o medytacji i uważnym życiu, które prowadzą do życia bez pragnień.

Meecham powołuję się na Buddę, który mówił o pragnieniu jako pierwszej przyczynie cierpienia. On wymienia gniew i ignorancję jako powód największych nieszczęść ludzkości. Gniew jest nieuniknionym wynikiem pragnienia, które w końcu nie zostaje „nakarmione”. Psycholodzy badający niemowlęta, zauważyli że jeśli dziecku będziesz dawać i zabierać zabawkę, doświadczy właśnie gniewu. Od małego jesteśmy źli, kiedy świat nie pozwala nam się cieszyć tym, czym chcemy. I nie chodzi tu tylko o sprawy materialne. Naszą frustrację powoduje to, że chcemy na przykład szacunku, a nie dostajemy go. Że pragniemy miłości, a partner odchodzi, chcemy pieniędzy a na giełdzie bessa. Dostajemy wówczas szału.

Połączenie pomiędzy złością a pragnieniem wydaje się oczywiste, ale ostatecznym źródłem cierpienia jest niewiedza o tym, co czyni nas szczęśliwymi. Życie napędzane pragnieniami – satysfakcjonująca relacja, przestronny dom, ekscytująca praca, bezpieczeństwo finansowe, szczęśliwa rodzina, dobrzy przyjaciele, ziemskie uznanie – jest skazane na porażkę. Świat po prostu nie nakarmi każdej naszej zachcianki. A nawet jeśli jeden głód zostanie zaspokojony, pojawi się następny. A to poczucie nie ma wiele wspólnego ze szczęściem. Każdy ma indywidualną do niego drogę. Wyciszanie pragnień, odwiązywanie się od nich i szukanie własnego przepisu na życie – jest podstawą medytacyjnych praktyk, wywodzących się ze szkoły buddyzmu. To wielomiesięczny proces, ale gdy odważnie się na niego zdecydujemy, zminimalizujemy cierpienie. Warto, pyta Meecham?

Więcej o Willu Meechamie na stronie internetowej i blogu WillSpirit.com.