W pułapce zależności

O tym, że szklanka jest w połowie pełna, wiadomo od dawna. Wbili to nam do głowy zwolennicy pozytywnego myślenia, którzy chyba zapomnieli, że szklanka może być pełna po brzegi. A może! Trudno to jednak dostrzec, zanim nie dorośniemy do… dorosłości.

reklama

„Marzenia do spełnienia” to tytuł warsztatu, który przyciąga do naszej fundacji dziesiątki młodych kobiet. Na pierwszy rzut oka świetnie sobie w życiu radzą i potrafią realizować marzenia.
Wydawać by się mogło, że mają wszystko. Pełna szklanka. Co z tego, skoro same tego nie widzą, bo ciągle coś je uwiera.

Agnieszka, 28 lat, skończyła studia, przez trzy lata pracowała w korporacji, odnosiła sukcesy, ale w końcu uznała, że to nie dla niej. „Szkoda życia, by robić to, na co nie mam ochoty” – pomyślała i podjęła decyzję o otwarciu własnej firmy. Od dzieciństwa lubiła gotować, postanowiła więc zająć się organizacją oryginalnych przyjęć. Wyposażyła kuchnię i założyła stronę internetową, na której oferuje i prezentuje efektowny catering. Na dobry początek pożyczyła pieniądze od rodziców. Byli trochę zaniepokojeni jej pomysłem. A co będzie, jak nic z tego nie wyjdzie? Przecież miała taką dobrą pracę. Agnieszka też zaczęła mieć wątpliwości. Pierwsze miesiące dały jej się we znaki. Dużo pracy, a zarobki niewielkie. Jeśli się nie uda, to jak spłaci długi? Zleceń wprawdzie przybywało, ale niepokój Agnieszki wzrastał. „I jak tam idzie, córeczko? Nie żałujesz? To chyba była zbyt pochopna decyzja” – mama dzwoni codziennie i każdego dnia zasiewa w Agnieszce nowe wątpliwości. Nie wiadomo, czy rodzice niepokoją się o pieniądze, czy o szczęście jedynaczki, ale ich niepokój powoduje, że Agnieszka jest coraz bardziej zestresowana. Mama radzi, by poszła gdzieś na etat, bo to jednak pewne zarobki. Agnieszka pamięta, jak męczyła się w korporacji, ale faktem jest, że pensja wpływała na konto co miesiąc.

Więc może jednak? Przecież nie chce zawieść rodziców. „Zrobisz, jak uważasz” – mówi mama. „Przecież jesteś dorosła. Ja bym ci jednak radziła zadbać o poczucie bezpieczeństwa. Twoje i nasze”. Agnieszka ma coraz większe poczucie winy. Ojciec choruje na serce, o czym mama jej wciąż przypomina. Przyszła na warsztat, żeby podjąć decyzję co do swojej przyszłości. Chyba powinna zrezygnować z marzeń i grzecznie wrócić do zarabiania pieniędzy, prawda?

Olga, 32 lata. Od pięciu lat w niemal szczęśliwym związku. Niestety, z obcokrajowcem, w dodatku innego wyznania. Rodzice nie chcą słyszeć o takim zięciu. Nawet go poznać. Wciąż przypominają, że powinna zakończyć tę znajomość. Olga cierpi. Już dwa razy zrywała z ukochanym i do niego wracała, bo ciągle go kocha. Być może nie byłaby z nim szczęśliwa – różnice kulturowe mogą stwarzać trudności, o jakich nie myślimy w fazie zakochania. Kłopot w tym, że tak naprawdę nie daje sobie szansy, by to sprawdzić. Od pięciu lat stara się nie angażować zbytnio w tę relację, bo wie, że musi ją zerwać. Dlaczego musi? Bo na ten związek rodzice się nigdy nie zgodzą.

Kalina, 27 lat, znienacka odwołała ślub. Niemal uciekła sprzed ołtarza. Nie była pewna swoich uczuć, a nie chciała wychodzić za mąż tylko dlatego, że jest w ciąży. Mama uznała, że to fanaberie, wstyd dla rodziny i Bóg wie, co jeszcze, i zerwała z córką kontakty. Nie pomogło nawet pojawienie się na świecie wnuka. Kalina w końcu zdecydowała się na ślub, choć nadal nie ma pewności, czy dobrze zrobiła. Ale za to mama jest szczęśliwa. Wybaczyła córce i przyjechała do

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »