Wyjść ze skorupy

Adam odniósł sukces, ale czuł się samotny. Arogancją, nadkontrolą i chłodem przykrywał chorobliwą nieśmiałość. Bał się burzy, zachodu słońca, czułości. A najbardziej tego, że ktoś odkryje jego słabość. Jego przypadek komentuje psychoterapeuta Jarosław Józefowicz.
Koledzy na podwórku wyśmiewali Adama podczas każdego meczu. Stał na bramce, a tam kiepsko mu szło. Obwiniali go za stracone gole, każdą przegraną. Ogromnym wysiłkiem woli powstrzymywał łzy, gdy słyszał pogardliwe: „to przez ciebie!”. Jako nastolatek nie był ani skinem, ani popersem. Zawsze z boku, nie należał do żadnej grupy. Najbezpieczniej czuł się sam ze sobą – nic mu nie groziło, przenosił się w świat wyobraźni. Widział w marzeniach, jak kumple po meczu niosą go na rękach, bo to dzięki jego fantastycznej obronie zostali mistrzami. Słyszał wiwatujące trybuny kibiców i piszczące na jego widok dziewczyny. Obiecał sobie, że za kilka, kilkanaście lat będzie bogaty, będzie jeździł drogim samochodem, podróżował po świecie… Widział siebie na scenie, jak przemawia do ludzi, a oni go słuchają. Kiedyś zwierzył się z tych planów matce. „To mrzonki” – usłyszał. Zawsze była zbyt zajęta, by go wysłuchać, ujrzeć, kim jest. Ojciec Adasia był lekkoduchem, to na jej barki spadało utrzymanie domu, z trudem wiązali koniec z końcem.
Od ciężaru, który dźwigała każdego dnia, przygarbiły się jej plecy, od niewyrażonej złości – zaczęła jej doskwierać wątroba. – Życie jest ciężkie – mawiała synowi. Uwierzył jej. Uznał, że życie jest areną walki – że będzie wojownikiem i zwycięży. Nigdy nie przyzna się do strachu, który go dławi. Nikt się nie dowie, że jest nieśmiały. Będzie twardy i odniesie sukces.

reklama

Komentarz psychologa: Na początku życia wszyscy mamy dostęp do wewnętrznego potencjału. Do wynikającego z niego poczucia mocy, do świadomości siebie i pewności, że tacy, jacy jesteśmy, jesteśmy w porządku, godni uwagi, akceptacji, zachwytu. Małe dzieci próbują zrealizować te doznania, wcielając się w role bohaterów dysponujących wielką, nadprzyrodzoną siłą. Wielką, na miarę ich odczuć. Jednak zdarza się tak, że ktoś nam to poczucie mocy odbiera. Możemy jej zostać pozbawieni na każdym etapie życia, ale najczęściej dzieje się to wcześnie, już w dzieciństwie. Przez złe słowa, krytycyzm, za mało miłości, przemoc. Człowiek wtedy wewnętrznie maleje, znika, czuje się ofiarą, poddaje się. Zamyka się w wewnętrznej skorupie małości i nieśmiałości i trudno mu z niej wyjść. Jednak psychika każdego z nas dąży do równowagi. Wewnętrzny potencjał, kiedyś naturalny, teraz w części odcięty, dopomina się, aby go uwzględnić, nie pozwala na degradację. Taki proces obserwujemy u Adama. Aspekt wewnętrznej siły został u niego zdeformowany i chłopak stara się go wyrównać. Za wszelką cenę chce doprowadzić do sytuacji, kiedy znów poczuje własną moc. Z tego typu procesem wiąże się zjawisko rang, czyli przywilejów, siły i władzy, realizowanych na różnych poziomach.

Fotel szefa

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »