Zrozumieć siebie: Nic mi się nie chce

nic mi się nie chce
123rf.com

Praca, dom, własny rozwój, sport, hobby – zwykle znajdujesz na to wszystko miejsce w codziennym grafiku. A jeśli pewnego dnia – na samą myśl o wstaniu z łóżka – dostaniesz gęsiej skórki, co wtedy?
Dla wielu nie do pomyślenia: życie bez kalendarza wypełnionego po brzegi, odwołanie ważnego spotkania, przerwa na chorobę czy choćby kilka dni wolnego, ot tak, po prostu, bez wyraźnego powodu. Jeśli i ty należysz do tej grupy, pewnie podświadomie uważasz, że musisz działać, pracować po 12 godzin na dobę, być widoczna. Boisz się, że kiedy twoja aktywność spadnie poniżej pewnego poziomu, po prostu… znikniesz, przestaniesz istnieć, świat o tobie zapomni.

reklama

A tu nagle totalna klapa, wstajesz z łóżka i nic ci się nie chce. Nie masz siły zadbać o urodę, wykonać kilku zaległych telefonów, odpowiedzieć na e-maile i jak zwykle wcisnąć w grafik jeszcze kilku bardzo ważnych spraw do załatwienia. Masz wrażenie, że twoja energia spadła poniżej poziomu morza, w głowie totalna pustka, w sercu – zimna obojętność, a fizycznie starcza sił jedynie na wzięcie kolejnego oddechu. Nie pomaga zimny prysznic, kolejna kawa ani dana sobie w myślach reprymenda: „No dalej, rusz się, tyle spraw czeka do załatwienia”. Czujesz, że twoja wewnętrzna bateria rozładowała się do zera. Znasz to?

Życie na dopalaczu

Kiedy trafia do mnie pacjent pogodzony ze swoją niemocą, jestem pełna optymizmu. Nie liczy na to, że dam mu czarodziejski bacik, którym uda mu się pogonić samego siebie do aktywności, ale odważnie mówi: „Mam wszystkiego dość. Dłużej już nie dam rady. Poddaję się”. To dobry znak, że przestał walczyć z samym sobą, zmuszać się do czegoś, co nie jest „jego”, jest gotowy do zatrzymania i refleksji. Do tego, żeby wreszcie zacząć czuć. Bo czuć możesz jedynie w bezruchu, zatrzymaniu, chwilowym odcięciu się od wszystkiego, co na zewnątrz. Tylko w takim stanie masz szansę ogarnąć panujący w tobie chaos, rozdźwięk pomiędzy tym, co w twoim sercu, głowie i ciele.