Życzliwość jest zaraźliwa

123rf.com

Aż 56% uczestników najnowszych badań przeprowadzonych przez IQS Group na zlecenie producenta Cukru Królewskiego* uważa, że Polacy ą mniej życzliwi niż inne narodowości. Nie brzmi to optymistycznie, ale czy nie mamy o sobie nadmiernie pesymistycznego zdania? Na czym polega „słodzenie” i jak nauczyć się życzliwości, wyjaśnia psycholog Maria Rotkiel.

Maria Rotkiel, mat.pras. Südzucker Polska S.A.

reklama

„Słodzimy, gdy mówimy komuś: Dobrze cię widzieć, Wierzę w ciebie, Świetna fryzura; słodzimy gdy przytulamy, komplementujemy, dajemy komuś kwiaty czy wysyłamy miły sms, a nawet gdy życzliwie się uśmiechamy. Psychologowie nazywają takie zachowania emocjonalnymi głaskami”, tłumaczy Maria Rotkiel.

Nie powinniśmy obawiać się „słodzenia” bliźnim. Ryzykujemy jedynie brakiem wzajemności, ale w bardzo małym procencie. Dlaczego? Tajemnicze neurony lustrzane rozpoznają emocja na twarzy drugiej osoby i uruchamiają w naszym mózgu obszary, które odpowiadają za takie same emocje. Jeśli więc uśmiechamy się do kogoś, neurony aktywizują uśmiech u osoby, do której się uśmiechamy. Taka postawa jest zaraźliwa. Łatwiej wzbudzić w kimś pozytywne emocje, niż zarazić go smutkiem czy zniechęceniem.

Zdaniem Marii Rotkiel życzliwości i „słodzenia” można, a nawet trzeba się nauczyć! Naturalnie, są osoby, którym przychodzi to łatwiej. Kobiety, jako osoby bardziej empatyczne, mają większą łatwość w komplementowaniu. „Słodzenie” nie jest problemem również dla osób o naturze ekstrawertycznej oraz tych, które wychowywały się w domach, w których okazywano sobie czułość i głośno mówiono o emocjach i uczuciach. Kłopoty mają natomiast ludzie o tzw. osobowości paranoidalnej, czyli podejrzliwe, nieufne i ostrożne, które większość słów i gestów interpretują jako negatywne intencje. Takie osoby mają również największe problemy z przyjmowaniem komplementów.

Psycholog uważa, że umiejętność słodzenia, komplementowania i cieszenia się z komplementów ma moc zmieniania rzeczywistości. Małe i duże sukcesy mają najczęściej swój początek w głowie i zależą od naszej postawy. To my mamy wpływ na to, jak wygląda nasze życie i otaczający nas świat. Nie należy więc zastanawiać się czy warto, tylko zwyczajnie spróbować. Taki kilkudniowy test życzliwości – w stosunku do bliskich i nieznajomych – to zarówno doskonała zabawa, jak i pouczające doświadczenie! Osoba obdarowana przez nas głaskiem chętniej będzie wchodzić z nami w relacje. Co więcej, metodą śnieżnej kuli nasze zachowanie uruchomi w obdarowanym takie samo pozytywne zachowanie, co z kolei podtrzyma w nim pozytywny nastrój i zachęci do słodzenia kolejnym osobom. I tak dalej, i tak dalej − jak w dominie. Nigdy więc nie pozwalajmy sobie na jakiekolwiek wątpliwości, czy jeden uśmiech do mijającego nas przechodnia ma jakąkolwiek wartość. Otóż ma! Wydzielające się hormony szczęścia (endorfiny) koją nasza psychikę, obniżają stres i zmęczenie, tak fizyczne, jak i psychiczne, przyspieszają leczenie bezsenności, stanów zapalnych, zwiększają odporność, a nawet skracają okres rekonwalescencji. Pozytywne skutki posłodzenia odczuwa zarówno osoba obdarowana głaskiem, jak i ta, która była życzliwa. Nawet najdrobniejsze gesty sympatii zarówno te, które wykonujemy, jak i te, którym podlegamy, dają nam ogromną siłę i motywację,są źródłem energii i optymizmu.

„I tak oto, w prosty sposób, bez psychologa czy lekarza możemy zadbać o samopoczucie swoje i innych”, kończy Maria Rotkiel.

*Badanie: IQS Group, przeprowadzone na ogólnopolskiej 
próbie reprezentatywnej dla Polaków w wieku 15-70 lat, 
N-500, 2014; żródło: mat.pras.Südzucker Polska S.A.